Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia






...nie ja to wymyśliłam, że jesteśmy wspaniałym narodem, ale gównianym społeczeństwem.
Gdzie prywata i własne pseudo egocentryczne działania potrafią uwalić wszystko co sensowne i dobre.
I za cholerę nie można się z tego wypisać! To jest dopiero tragiczne;
Dumna jestem z tego, że urodziłam się Polką i zarazem wstyd mi, że jestem z kraju, gdzie cham, oszołom i zwykły gnój usiłuje rządzić!
Jak zwykle chamski ryj pcha się do przodu, a cnota stoi w cieniu!
emir
















27.01.2020:

Dziś w programie "Tomasz Lis na żywo" wypowiadał się etyk - profesor UW (nazwiska nie zapamiętałam) i mówił o sprawach i rzeczach ważnych.
Otóż w społeczeństwie polskim następuje zanik wrażliwości moralnej, degrengolada wartości etycznych. Dotyczy to nie tylko lekarzy, którzy z oczu stracili pacjenta jako podmiot swoich działań, a liczą się tylko zyski i procedury; dotyczy to także innych zawodów.
Ten rak toczy całe społeczeństwo. A dlaczego? Otóż zdaniem Pana Profesora przez ostatnie 30 lat zaniechano kształtowania w młodych ludziach postaw humanistycznych i humanitarnych. Wyrosło pokolenie "mieć, a nie być" ; wartością nadrzędna jest dla nich zatem posiadanie lepszego domu, samochodu, markowych ubrań, prestiżowych wakacji. Nie liczy się nic, co nie przynosi materialnych korzyści. Zatem nie pacjent - cierpiący człowiek, nie empatia dla słabszych, nie szacunek dla starości, nie szacunek dla tradycji, bohaterów, dla przeszłości. Teraz zapewne gdyby przyszło stawać do walki o Ojczyznę pierwsze co usłyszelibyśmy- byłoby to pytanie: "za ile".

Słynne „dulce et decorum est pro patria mori” – Horacego - uznano by za śmieszne .

Znaczy tylko chłodna kalkulacja : „czy się opłaci".

Bardzo mnie to poruszyło - tak prawdziwe i tak strasznie smutne stwierdzenia Pana Profesora znajdują całkowite potwierdzenie w tym co dzieje się każdego dnia wokół nas. Autorytety dla młodzieży nie istnieją - nie jest autorytetem ojciec, matka, rodzina; nie akceptuje się także pozytywnych wzorców z naszej przeszłości, które są wykpiwane. Wszystko jest dozwolone. Można bezkarnie deptać świętości narodowe, znieważać prezydentów, lżyć bohaterów, bezcześcić groby, gwizdać na cmentarzach.
Rodzi się pytanie czy to społeczeństwo nażarte, opchane dobrami doczesnymi zreflektuje się, że naród, który depcze swoją przeszłość, spotwarza bohaterów, zatraca poczucie godności człowieka, nie buduje, a niszczy wszystko dookoła - czy taki naród ma szanse przetrwania, czy zatraci swoją tożsamość i zostanie wchłonięty przez magmę tego wszystkiego, co nasi przodkowie uznaliby za marność nad marnościami?

Ponad 400 lat temu Kanclerz Wielki Koronny Jan hrabia Zamoyski powiedział:

„takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”

- dzisiejsza młodzież rzucałaby w niego kostka brukową i wygwizdała













03.10.2020:


Wątpliwa to satysfakcja napisać po latach : " a nie mówiłam". Gdy swego czasu podnosiłam sprawę tego co wyrabia się w schronisku w Radlinie - spadły na mnie gromy; złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa; prokuratura nie dopatrzyła się „znamion czynu zabronionego” i sprawę umorzyła. Szefowa miejscowego TOZ i schroniska uznała, że naruszyłam jej dobra osobiste, że to "z zemsty" ( niby za co? ). Teraz po kontroli NIK potwierdziły się wszystkie stawiane przeze mnie zarzuty i nie ja miałam wpływ na wynik kontroli NIK. Panie z TOZ-u nadal czują się bezkarne. Pan redaktor, który przed laty zrejterował teraz wraca do tematu. I dobrze. Niech wreszcie schronisko w Radlinie przestanie być prywatnym folwarkiem paru pań a stanie się schroniskiem dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia, gdzie ich dobro zwierząt jest najważniejsze. A może potrzebne jest kolejne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa?

Tak się dziwnie zdarzyło, (trochę czasu temu) że po złożeniu przez EMIRA dokumentacji i kalkulacji kosztów dla schroniska w Radlinie- Urząd Miasta zwiększył dotację na schronisko o 100%. Ale jak te pieniądze są wykorzystywane? Ciężko wyczuć? Pewnie tak jak wynikało to ze składanych przed sądem - przez „obrońców” kierownictwa schroniska i „jedynej pani prezes” - zeznań: doktor dojeżdża 70 km w jedną stronę ( razem 140) na wezwanie do każdego psa ( oczywiście wzywany jest niezwłocznie, aby zwierzę nie cierpiało); zakupuje też ze swoich prywatnych środków szczepionki i leczy, operuje i szczepi również gratis- bo to taki "ludzki człowiek jest". Doskonale wyszkoleni pracownicy nieba przychylają schroniskowym biedom i zatroskani czuwają i pielęgnują i karmią aż miód spływa po boksach. Boksy lśnią czystością i są znakomicie wyposażone. Psom z dobrobytu we łbach się przewraca.

EMIR zaś uwziął się aby niepokalane osoby pomówić; zamieszkać w schronisku w Radlinie, bowiem z gruntu zły jest a emirowcy charaktery mają nikczemne.

Republika kolesiów - to mit; Handel - to fikcja;Schron - to Sheraton; Prezeska - anioł, Prokurator niezawisły,Temida ślepa,.

A PSY???!!! ONE NIGDY SIĘ NIE SKARŻĄ !!











16.11.2020:
Tym razem bez komentarza. Skan z postu na portalu dogomania. Nick "kahoona" jest używany przez prezesa fundacji Mondo Cane, asystenta posła Platformy Obywatelskiej, Pawła Suskiego, Katarzynę Śliwa-Łobacz. Odpowiedź asystentki na pytanie
"A jak się ma sprawa ze znaczeniem słowa Oświęcim?"
"To takie miasto w Małopolsce, średnio ładne, byłam ze dwa razy, więcej znajdziesz w necie."













14.11.2020:
Skan z postu na portalu dogomania. Nick "kahoona" jest używany przez prezesa fundacji Mondo Cane, Katarzynę Ś-Ł. Tekst do którego odnosi się komentarz jest zaznaczony na czerwono. A najlepsze są te listy z Oświęcimia - upadłam.... Szkoda, że nie spod Grunwaldu.... łzy mi się polały.... ze śmiechu"




Przy zamieszczeniu tego ohydztwa była prośba, aby nie komentować, ale mój imperatyw moralny nie pozwala mi milczeć!
Nie mogłam zbyć obojętnością i zlekceważyć degrengolady moralnej autorki tego tekstu. Nikt przyzwoity nie powinien podać jej ręki ani wpuścić za próg swego domu
.Długo się zastanawiałam i szukałam w polszczyźnie dosadnego i dostatecznie obelżywego określenia na kogoś, kto miał czelność w sposób nikczemny, cyniczny i chamski napisać coś takiego... I nie znalazłam żadnego polskiego, no może rosyjskie” SWOŁOCZ”- ale i ono wydaje się zbyt delikatne.


Ojciec Magdy Szwarc – Ksawery Szwarc był wykładowca matematyki i fizyki na Uniewersytecie Warszawskim. W czasie okupacji zaangażowany w konspiracji w Warszawie ; członek Zarządu SN oddział warszawski, jeden z redaktorów pisma "Walka", który w stołowym pokoju pisał artykuł do ww. pisma. W dniu 18 maja do mieszkania konspiracyjnego przy Al. 3 Maja 14 wtargnęło Gestapo.
(...)Pierwszego do rewizji wzięto Ksawerego Szwarca. Miał ze sobą życiorys R. Dmowskiego w pięciu egzemplarzach. Gdy gestapowcy znaleźli owe życiorysy, pobili Szwarca bardzo ciężko(...)Gdy zgromadzeni w stołowym, w tym ciężko pobity K. Szwarc, któremu nie pozwolono podać nawet wody, siedzieli, a gestapowcy przeprowadzali rewizję, do mieszkania przybywały następne osoby, z których trzy wpadły w kocioł, a czwarta uciekła. (...)Rewizja trwała prawie do godziny 24. Następnie aresztowani zostali przewiezienido siedziby Gestapo na Szucha, potem na Pawiak., gdzie okrutne przesłuchania trwały dwa miesiące. Nikt nie zdradził.
23.07.2020 r. Ksawery Szwarc wraz z 350 innymi więźniami został wysłany transportem do Oświęcimia ( nr obozowe transportu 18335-18684 .Jeden z nich był numerem więźnia Ksawerego Szwarca.
Ksawery Szwarc został zamordowany w Oświęcimiu; daty jego śmierci nie znamy.

Z Oświęcimia napisał kilka listów do żony i maleńkiej córeczki. Listów, które śmieć ludziki ośmielił się splugawić i wyszydzić.

Te listy, kilka starych zdjęć i niewiele pamiątek z przeszłości to było wszystko, co Magda Szwarc miała. Skarb chroniła przez ponad siedemdziesiąt lat najpierw jej matka- dla córki żeby wiedziała i nie zapomniała kim był jej Ojciec - potem przez samą Magdę.
Dla innych śmieci – dla niej – skarb bezcenny!
Przez siedemdziesiąt lat ochroniła i pewnie zabrałaby te najdroższe pamiątki ze sobą do grobu, gdyby na drodze jej życia nie stanął pewnego dnia wandal i trogolodyta w jednym! Damski hunwejbin bez krzty jakichkolwiek uczuć i wrażliwości. Butna i pewna swojej przewagi nad starym, bezbronnym człowiekiem, „zrobiła porządki” wyrzucając wraz z całym dobytkiem i te pamiątki w błoto; razem z portretem Matki.
O co chodziło w tym akcie okrucieństw i cynizmu? O zemstę !, O to, by tak upokorzyć i zgnoić starego człowieka, aby przerażona zostawiła wszystko i wyniosła się ;aby nie przeszkadzała w szemranych interesach. Magda Szwarc nie założyła rodziny;40 lat tylko ze zwierzętami; dla nich poświęciła majątek i całe swoje życie.
Wraz z upływem lat i utratą sił popełniała błędy; za bardzo ufała ludziom, dawała się oszukiwać i zwyczajnie - zadanie, które od lat pełniła zaczęło ją przerastać. Potrzebowała prawdziwej pomocy, a nie bandyckiej nagonki, wzywania policji, wyrzucania w śmieci jej dobytku ,upokarzania, wyklinania i publicznego piętnowania. Robienia z niej niepoczytalnej wariatki i morderczyni. !
Ale Magda- stara, zaszczuta i wykańczana z premedytacją każdego dnia- kobieta, trwa na swojej Reducie Ordona, przy swoich zwierzętach i i zostanie z nimi aż do swojej śmierci.

Nie dorastacie jej nawet do pięt! Więc czapki z głów przed Nią i chamskie mordy na kłódkę !!











04.08.2020:

OŚWIADCZENIE

Niektóre osoby- uczestnicy forów internetowych dopuszczają się zniesławiania (świadomie lub tez nieświadomie) Fundacji EMIR i mnie osobiście zamieszczając fałszywe informacje mające na celu zdyskredytowanie Fundacji EMIR i mnie .Robią to inspirowane przez 2 osoby usunięte z fundacji EMIR – Katarzynę Śliwa-Łobacz – byłego rzecznika prasowego fundacji i Dominikę Sadowińską- byłego prawnika fundacji, które prowadzą nagonkę na Fundację EMIR i od których informacje te uzyskały.
Te dwie osoby dopuszczają się także zniesławiania fundacji wobec osób prywatnych i w organach państwowych.
Ludzie wchodzący na fora i portale społecznościowe, pragnący rzeczywiście pomagać zwierzętom czują się zagubieni w tym potoku nienawiści i szambie jakie osoby te tworzą wszędzie, gdziekolwiek się pojawią.
Nie pomoc zwierzętom czy jakakolwiek pomoc jest ich celem – chcą za wszelką cenę zaistnieć i za wszelką cenę zniszczyć naszą fundację Oświadczam, że nie po to poświęciłam większą część mojego życia i pracy na rzecz zwierząt bezdomnych i zwierząt skrzywdzonych, abym pozwoliła jakimś nędznym kreaturom na niszczenia tego. Dlatego też odnoszę się po raz pierwszy do zamieszczonych przez niejaką Gosię Frąc ,informacji.
Wnioski każdy myślący czlowiek wysnuje sobie sam.

Więcej informacji - kliknij

















3 maja 2012:
3.05.2020  r. - "Witaj majowa Jutrzenko..."

data zapisana w sercu każdej Polki i każdego Polaka. 
Dzień, w którym świat usłyszał te słowa:

"W imię Boga, w Trójcy Świętej jedynego. Stanisław August [1] z Bożej łaski i woli Narodu Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i Czernichowski, wraz ze Stanami Skonfederowanymi, w liczbie podwójnej naród polski reprezentującymi.
Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad szczęśliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejszą konstytucję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie prawem przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego artykułu.
Do której to konstytucji dalsze ustawy sejmu teraźniejszego we wszystkim stosować się mają" (...)


Szanujmy to, co dla naszych przodków było świętością - naszą Ojczyznę - Polskę

















Wielkanoc 2012:













28 listopada 2011:
Komentarz do głośnej w ostatnim czasie sprawy schroniska Fundacji Niedzwiedź w Korabiewicach:
Sprawa nie jest jednoznaczna, a prawda trudna do zaakceptowania. W lwiej części za ten stan schroniska w Korabiewicach odpowiadają 2 organizacje Viva i Pogotowie dla Zwierząt z Trzcianki. Prezes Zarządu Pogotowia Grzegorz Bielawski osobiście dwukrotnie "najeżdżał " nocą Korabiewice, robił kipisz u Magdy Szwarc w jej prywatnym domku, wykradał psy (ktore sąd nakazał mu zwrócić, bo nie było podstaw do ich zabrania - tylko psy rozpłynęły się w kosmosie - nie one jedne spośród tych, którymi "zaopiekowało się" Pogotowie). Załatwił może karmę? lekarza? budy? Ależ skąd! Przecież to Viva ze swoim prezesem przez czas jakiś (chyba ponad 2 lata) zawiadywała Fundacją Niedźwiedź i Korabiewicami . Swego czasu "Psi Anioł" również był bardzo operatywny w zbieraniu 1% dla Korabiewic - tylko, że (wg z uzyskanych informacji) te pieniądze nigdy nie zostały przekazane schronisku w Korabiewicach. Co w tym czasie zrobiono dla psów, dla poprawienie warunków ich życia? Zbudowano profesjonalny wolontariat? Przeszkolono pracowników? Zatrudniono weterynarza, czy technika na stałe do opieki nad przebywającymi tam zwierzętami? Może gabinet zabiegowy, czy szpitalik? Poprawiono infrasktrukturę? Gdzie się podziały pieniądze z 1% wpłacane na rzecz psów korabiewickich ale na konto Vivy? Organizacje obie w sposób cyniczny uprawiają autokreację kosztem tych zwierząt i kosztem starego człowieka, który 40 lat życia poświęcił zwierzętom. Teraz na starość, gdy sił zabrakło (zarówno fizycznych, jak i mentalnych) zamiast natychmiastowej efektywnej pomocy dla zwierząt i siebie - dostaje kopy ze stron "obrońców zwierząt". Najgłośniej zaś gardłują neofici, którzy o zwierzętach i pracy z nimi mają takie pojęcie, jak niemowlę o funkcjonowaniu giełdy. Materiał w tv nie jest rzetelny - zmanipulowano go pod z góry założoną tezę: oto na pędzącym rydwanie jawią się z odsieczą prawdziwi obrońcy mordowanych i dręczonych przez M. Szwarc zwierząt.

Jasne wydaje sie jedno - nie o pomoc psom w tej sprawie chodzi; trzeba zgnoić M.Szwarc i dorwać się do żyły złota jaką jest teren, schronisko od lat egzystujące, umowy z gminami etc etc. Dla tych organizacji to jest Eldorado.

Jak dotąd nie zrobiono niczego i ci "miłośnicy i obrońcy" śpią spokojne mimo, że w Korabiewicach nadal brakuje karmy, nie ma prądu i nie wiadomo ile z 500 zwierząt przeżyje tę zimę.

Oni za czas jakiś znów wezwą media, pokażą się na ekranie, zagrają"troskę i współczucie dla "biednych piesków".

Całość ich działań budzić musi wyłącznie odrazę!!

Poniżej - artykuły o Fundacji Niedźwiedź w Korabiewicach:

    











13 listopada 2011:
Bernardyn Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych pisze:

Czasami więcej zrobimy sami będąc na miejscu, niż zgłaszając sprawę dalej i czekając.


Każdy człowiek ma takie same prawo interweniowania w przypadkach znęcania się nad zwierzętami jak jakikolwiek podmiot prawny.


Dla organizacji to zwierzę jest jednym z bardzo wielu, o pomoc dla którego dzwonią lub piszą ludzie, a nie da się być wszędzie i czynnie reagować na każde zgłoszenie. Przeciętna polska organizacja prozwierzęca to z reguły kilka osób, które starają się z obłędem w oczach zrobić więcej niż dyktuje zdrowy rozsądek. Są to ludzie, którzy z determinacją, kosztem własnego życia (rodzina, dom, życie prywatne...) próbują zaradzić chociaż części zła. Mają oni w swoich domach lub pod swoją opieką tyle zwierząt, że o ironio następne już nie robi różnicy. Opiekują się tymi zwierzętami, leczą, są przy nich gdy umierają, przyjmują pod swoje dachy kolejne, gdy nikt inny z powodów oczywiście "uzasadnionych" nie jest w stanie tego zrobić. Stopniowo stają się coraz mniej mobilni, gdyż każde wyjście z domu to pozostawienie bez opieki kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu zwierząt. Ale mimo tego jeżdżą do schronisk, reagują na najbardziej drastyczne zgłoszenia, interweniują, są na policji, w sądzie, w gminie i oczywiście muszą istnieć również w necie, bo tego wymaga od nich społeczeństwo.
Problemy finansowe są stałym elementem, bez względu na to, co się niektórym wydaje. "Organizacja" brzmi wzniośle, ale pamiętajmy, że za każdą z nich stoi kilka osób, takich samych jak my wszyscy, mogących zrobić to samo, co każdy, ani mniej ani więcej. Ci ludzie robią jednak znaczenie więcej niż przeciętna osoba.
Większość "działaczy prozwierzęcych" to wolontariusze, czyli wszystko to, czego wymaga od nich społeczeństwo, robią za darmo, po godzinach swojej pracy, zawalając swoje życie prywatne. Oczywiście są różne organizacje, jedne lepsze, inne gorsze, różnie "ludzie mówią". My mamy szczęście znać jedynie te, w których życie każdego wolontariusza podporządkowane jest zwierzętom. Dlaczego o tym piszę? Wydaje mi się, że społeczeństwo ma małą świadomość tego, jak wygląda to wszystko "od kuchni".
Gdy kolejny raz jakaś fundacja, stowarzyszenie, towarzystwo odmówi jechania np. w drugi koniec Polski i zajęcia się kolejnym zwierzęciem, to pamiętajmy, że być może ci ludzie nie mają już siły ani możliwości, ani pieniędzy, ani warunków, żeby w danej chwili spełnić Państwa oczekiwania. Może osoba, która odmawia zareagowania na czyjeś zgłoszenie jest chora, może choruje ktoś bliski, może ma masę innych problemów, o których nie będzie przecież nikomu obcemu mówiła... 

My,
w tych organizacjach jesteśmy tacy sami
jak Wy.












19 sierpnia 2011:
Wygraliśmy!
Nasza determinacja i połączenie  sił sprawiły,że do posłów dotarło: zwierzęta mogą też przemówić- przemówić głosem swoich obrońców!
Wczoraj one były z nami .
Dziekuję Wszystkim Uczestnikom tego pięknego marszu - że byliście - że nie zabrakło Wam energii, aby przyjechać z całej Polski.
Dziękuję Warszawiakom, Wszystkim, którzy byli wczoraj z nami.
Dziękuje za jedyną w swoim rodzaju atmosferę - zgody i wspólnego, radosnego przeżywania zdarzenia niepowtarzalnego, nie mającego dotąd precedensu!
Zwierzęta poszły pod Sejm i..WYGRAŁY!
Od 1.01.2020 o musimy z taką samą konsekwencją i determinacją walczyć, aby uchwalone zapisy nowelizacji ustawy nie były martwymi przepisami.    
Jeszcze raz dziękuję
emir
p.s od nowej kadencji Sejmu bierzemy się do  pracy nad kolejnymi zmianami ustawy







18 sierpnia 2011, 22.40:
ZWIERZĘTA WYGRAŁY!
382 POSŁÓW POPARŁO USTAWĘ

14 posłów wstrzymało się
7 posłów przeciw

Lista tych którzy byli przeciw:
Piotr Walkowski PSL
Jerzy Rębek PIS
Józef Racki PSL
Mieczysław Łuczak PSL
Michał Jaros PO
Bronisław Dutka PSL
Jacek Bogucki PIS

warto zapamiętać
i w dniu 9.10.2020
wyrazić dla nich swoje "poparcie"









27 lipca 2011, 14.40:
Połączone komisje sejmowe cofnęły we wtorek wieczorem projekt przygotowany przez Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt do podkomisji Więcej...
Komentarz prezes Fundacji:
WALKA TRWA !!
MUSZĄ ZWYCIEŻYĆ ZWIERZĘTA ! ZWYCIĘSTWO MUSI BYĆ NASZE!!

Nie zamierzamy skapitulować! Uznaliśmy wspólnie,że cel jest najważniejszy ! Organizacje prozwierzęce uczestniczące w prOcesie powstawania nowelizacji ustawy ,zjednoczone jak nigdy dotąd.
WALCZYMY DESPERACKO - połączone siły Posłów i organizacji prozwierzęcych .
Właśnie otrzymaliśmy powiadomienie z Sejmu: jutro o godz.15.00 wspólne posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnegoi Polityki Regionalnej, Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Porządek obrad: rozpatrzenie sprawozdania podkomisji nadzwyczajnej o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt i ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Poseł sprawozdawca: Magdalena Kochan
Transmisji nie będzie. 







27 lipca 2011:
Komentarz prezes Fundacji EMIR:

PIS-owska Targowica!!!
haniebny układ PIS i SLD w podłej partyjnej rozgrywce
Jeżeli ktokowlwiek z miłośników zwierząt, ludzi wrażliwych na ich podły los w naszym kraju- zechce zagłosowac na PIS, niech w swoimj sumieniu rozstrzygnie co jest dla niego ważniejsze godziwy los zwierząt, prawda, przyzwoitośc czy głosowanie na partie PIS, bo ksiądz tak kazał !!
Zgnojono projekt wypracowywany w trudzie przez dwa lata - nam wszystkim pracującym przy tej nowelizacji napluto w twarz!
W imię podłych, partyjnych interesów obrońcy zwierząt zostali potraktowani na równi ze zwierzętami, o los których walczą - JAK ŚMIECIE!!
Miłośnicy zwierzat pamiętajcie o tym w dniu wyborów !!

Listę posłów , którzy z premedytacją "uwalili" projekt podam za chwilę
p.s proszę o zamieszczanie powyższego komunikatu z obrad komisji na wszelkich możliwych nośnikach informacji tak, aby prawdziwy oraz "dzałalności pisowskiej" dotarł do jak największje liczby wyborców!







20.07.2020
Kilka dni temu na FB pojawił się następujący apel:
Młoda suczka w typie Posokowca Bawarskiego wraz z dziecmi - pilnie poszukujemy dla niej domu tymczasowego
Forum Posokowców wpis z 9 lipca uczyniony przez naszą forumowa Snuszkak;"Oddam znalezioną szczenną suczkę poskowca bawarskiego. Weterynarz powiedział, że ma najwięcej 8 miesięcy, nauczona czystości i jazdy w samochodzie. Piesek jest bardzo miły i przyjazny dla otoczenia, uwielbia dzieci i przytulać się, znalazłam ją tydzień temu i muszę oddać ponieważ mam w domu drugiego psa, a stosunki między nimi nie są zbyt dobre. Bardzo proszę jakąś dobrą duszyczkę o zaadoptowanie suni bo ja nie jestem w stanie zapewnić jej wszystkiego na co zasługuje... z ciężkim sercem czekam na jakikolwiek telefon w tej sprawie"......Za jakiś czas Sznuszkak po kontakcie z osobą która dała schronienie ciężarnej dodała informację że suczka urodziła siódemkę maluchów (dwie suczki i 5 piesków). Maluchy urodziły się 15 czerwca a w obecnym domu tymczasowym mogą pozostać do 25 lipca powód osoba dająca schronienie matce i dzieciom wyjeżdża z kraju i jeśli do tego czasu nie znajdziemy dla matki i dzieci domu tymczasowego aby maluch mogły osiągnąć wiek 8 tygodni i zostać wydane do nowych domów, suka z dziećmi zostanie oddana do schronu. Snuszkak pytała o możliwość tymczasu w zaprzyjaźnionej fundacji ale sytuacja latem wszędzie jest krytyczna i nie ma miejsca. Czego nam potrzeba; przede wszystkim miejsca gdzie maluchy mogłyby z matką bezpiecznie dorosnąć do wieku 8 tygodni. Chcę zebrać grupkę dobrych ludków z wielkimi sercami, którzy pomogą nam czyli Pogotowiu Adopcyjnemu Posokowców zapewnić bezpieczny byt maluchom a forumowe mrówki zajmą się ogłoszeniami dla tych drobinek i matki. W PAP mamy obecnie trudną sytuację prócz tej suczki jeszcze czwórka posoczków do adopcji w tym psy z rodowodami. Proszę udostępniajcie swoim znajomym potrzebna pilna pomoc w tej sprawie DOM TYMCZASOWY karmę dla szczeniąt i suki zorganizujemy, ja zafunduję szczepionki .......Czas nas goni !!!!!


W związku z coraz częściej pojawiającymi się apelami o pomoc dla ciężarnej suki i jej potomstwa, Prezes Fundacji komentuje:

Kto to jest? Jakaś małolata, czy odmóżdżona „cioteczka”?
DLACZEGO SUCE NIE WYKONANO STERYLKI ABORCYJNEJ?!
Delikatne sumienie (Q..RWA) SUMIENIE?! A przywołać na świat ileś kolejnych bezdomnych stworzeń to ma sumienie?!
Osoba ta powinna się spotkać z powszechnym bojkotem ostracyzmem i potępieniem na wszystkich forach prozwierzęcych. Czy na tym ma polegać pomoc bezdomnym zwierzętom, że w sposób nieodpowiedzialny wręcz zbrodniczy.
Bo zbrodnią wobec tych szczeniąt jest powoływać je na świat, w kraju, gdzie jest ok 5 000 000 (TAK, PIĘĆ MILIONÓW albo i więcej) psów i kotów, bezdomnych, poniewieranych, trzymanych o głodzie i chłodzie na łańcuchach, katowanych!
Na tym ma polegać ta cholerna pomoc?! Kiedy wreszcie organizacje prozwierzęce i poważni myślący ludzie skrzykną się i nie będzie przyzwolenia na bezmyślne rozmnażanie? Osoba ta jest godna najwyższego potępienia. Podajcie, kto to jest! Niech teraz weźmie te zwierzęta do siebie na całe ich życie. Jeśli tego nie zrobi... nie mogę publicznie użyć słów, by ją nazwać tak, jak na to zasłużyła. Bo to jest draństwo i okrucieństwo!
NIE MA ŻADNEGO USPRAWIEDLIWIENIA DLA TEJ OSOBY!!

Jestem w stanie zaprosić tę subtelną osobę do udziału w interwencjach naszej fundacji – może jak zobaczy co ludzie potrafią psu zrobić, jakie mu los zgotować, jakie cierpienie – TO ZACZNIE MYŚLEĆ!
* jak na kolanach będzie brała skatowane do nieprzytomności zwierzę, które nie ma w sobie jednej kości całej,
* albo będzie wiozła psa, któremu dzieci właśnie wydłubały oczy, a inne dla zabawy poucinały narządy,
* albo oblanego benzyną i podpalonego, psa ze strzaskaną od siekiery czaszką, psa z poodcinanymi siekierą nogami,
* sukę przejechaną traktorem, żeby pozbawić ją życia,
* jamnika rozniesionego na kawałki na butach...
MOŻE WTEDY ZACZNIE MYŚLEĆ.

Jestem gotowa wysyłać po nią samochód, żeby własnymi oczyma patrzyła na te tragedie liczone w tysiące. Czy wtedy starczy jej odwagi, żeby kolejne szczenięta powołać na ten cholerny świat?!

OŚWIADCZENIE
Pogotowie Adopcyjne Posokowców nigdy nie było w posiadaniu tych szczeniąt.
Nie miało możliwości uśpienia ślepego miotu. Szczenna suka nie została przekazana nam pod opiekę.
Nie został nawet podany adres pobytu suki i jej dzieci. Nie byliśmy w stanie zrobić nic w tej
sprawie. Byliśmy proszeni o pomoc, której udzielić się z przyczyn niezależnych od nas nie
dało się udzielić.
Nie wiemy co się stało z suka i jej potomstwem. Nie wiemy nawet czy ta suka faktycznie istniała.
Zdjęcie które "rzekomo" przedstawiały sukę - to zdjęcie skradzione z
ogłoszeń o zaginięciu innej suki. Na kolejnych zdjęciach była przedstawiona inna suka i szczeniaki.
Gdybyśmy były w posiadaniu szczenią w takim wieku jak te przedstawione w
ogłoszeniu. Z pewnością zostałyby podjęte odpowiednie kroki. Nie koordynowałyśmy tej akcji.

Pogotowie Adopcyjne Posokowców
Patrycja i Aleksandra












17.07.2020

Apel do Wszystkich
Zanim psu przyczepicie etykietkę AGRESYWNY -piętnując go, jak niegdyś piętnowano skazanych na galery - bardzo dobrze zastanówcie się ze trzy razy, a potem jeszcze raz. Bo Wasze stwierdzenie przekreśla jego życie, jego szanse na to,że znajdzie dom. Odbieracie mu jedyne, co może mieć pies bezdomny - NADZIEJĘ, ŻE JEGO BEZDOMNOŚC SIĘ SKOŃCZY ,że starczy mu życia, aby poczuć dotyk ręki kochajacego człowieka na swojej skołatanej głowie.

Zapamiętajcie to proszę i zastanówcie się dobrze za każdym razem, kiedy będziecie wydawać taki wyrok na niego...

emir


W związku z informacją z dnia 13.06.2020 w sprawie skazanej na śmierć "z powodu agresji" suczki Nordi - komentarz prezes Fundacji EMIR dotyczący relacji człowieka z psem tzw "agresywnym":
Na początek rozróżnić trzeba charakter i skalę konfrontacji z psem:
-złapanie przez psa i przytrzymanie (sygnał: zostaw, bo czuję się zagrożony)
-ugryzienie (jednorazowe złapanie i puszczenie) - przerwana ciągłość skóry, siniaki
-pogryzienie (najczęsciej kilkukrotne) - rany szarpane.

  1. Człowiek mający nawet dość mizerne pojęcie o agresji, przyczynach etc.etc zachowuje w postępowaniu i kontaktach z psem zasadę ograniczonego zaufania. Tym większą jeśli ma do czynienia ze zwierzęciem w stresie spowodowanym jakimkolwiek czynnikiem zaburzającym dotychczasowy status quo :urazem, zmianą sytuacji, dolegliwościami, zamknięciem ( klatka).
    Przy wykonywaniu jakichkolwiek czynności przy psie - PO PROSTU MYŚLI I ZAKŁADA PSU KAGANIEC; czynności bardziej skomplikowane wykonuje w asyście drugiej osoby.
  2. Osoba z doświadczeniem pracująca z psami WIE: stres wywołują czynniki zewnętrzne, a nie programuje go pies.
    Dlatego należy poprzez obserwację zidentyfikowac te czynniki i starać się eliminować je sukcesywnie.
    Inicjatywa w kontaktach zawsze należy do psa, a nie do człowieka. I należy CZEKAĆ, aż pies się wyciszy na tyle, że będzie tego kontaktu szukał. Wszelkie próby „na siłę” zawsze kończą się niepowodzeniem człowieka.
  3. Człowiek doświadczony nie przekracza tzw. strefy bezpieczeństwa, przekroczenie której pies
    odbiera jako zagrożenie. Z psami mogą pracować wyłącznie osoby stabilne emocjonalnie, bez skłonności do histerycznych zachowań .
  4. W pracy z psem nie należy wydawać poleceń, jeśli nie ma się pewności, że pies je wykona (wielokrotne powtarzanie polecenia podniesionym głosem podkręca niejasną dla psa sytuacje)
    Polecenia wydaje się głosem równym, opanowanym; muszą być krótkie i "czytelne" dla psa. Słowotok na wysokiej częstotliwości jest najgorszym z możliwych posunięć - pies się "gubi", a nawet może zareagować agresywnie ( agresja lękowa) ponieważ nie jest w stanie odebrać naszego przekazu. Zaś ton poddenerwowania i rozchwianie także jemu się udziela. Psychika psa jest materią delikatną ( nie tylko psa zresztą) i wszelkie dyletanckie manipulowanie przy niej może tylko zaszkodzić.
  5. NIE KAŻDY NADAJE SIĘ DO PRACY Z PSAMI!
    Szczególnie, gdy w psim życiorysie jest „biała karta” dot. poprzedniej egzystencji i traumy jakiej doznały. Dopiero ciągła i systematyczna praca naznaczona szacunkiem do zwierzęcia, praca w rytmie jaki pies wyznacza – pozwoli choć w części zapisać tę kartę. Pracować z psami może osoba stabilna emocjonalnie i silna psychicznie. Mająca wiedzę, intuicje, wrażliwość i serce . O ile wiedzę można zdobyć, o tyle pozostałe aspekty albo się ma, albo też nie.
  6. Dobry lekarz weterynarii, dobry i wnikliwy behawiorysta nie wyda opinii na podstawie wyrywkowych informacji osób postronnych i okazjonalnej obserwacji psa w warunkach ekstremalnych dla zwierzęcia. Ponieważ dobry lekarz wet, czy odpowiedzialny behawiorysta ma świadomość, że od jego opinii, a w konsekwencji wydanej decyzji zależy dalszy los psa, a nawet jego życie.
  7. Tu mieliśmy do czynienia z brakiem rzetelności i odpowiedzialności osób, odpowiedzialnych za Nordi w hoteliku w którym poprzednio przebywała.
    Na szczęście dla Nordi finał nie okazał się tragiczny, a niewiele brakowało aby taki był.
    Nasuwa się pytanie czy to były jedyne takie przypadki w owym hotelu i lecznicy? Tego się pewnie nigdy nie dowiemy. Nonszalancja w traktowaniu problemów jakie miała z psami osoba prowadząca hotelik, w którym przebywała Nordi, dyskwalifikuje ją etycznie, osoba o takiej jak ona konstrukcji psychicznej nie powinna mieć do czynienia ze zwierzętami.