Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia




Aktualności 2009










1.1.2020

Pompon, Flora i Dingo zostały adoptowane.


Serce Kaji nie wytrzymało noworocznych strzałów - zasnęła w noc sylwestrową.

31.12.2020
OBWIESZCZENIE
W okresie od 28.08.2020 do 1.09.2020 na podstawie decyzji Marszałka Województwa Mazowieckiego w Warszawie nr SF.WA/MW/0131-12?08 z dn. 22.08.2020 fundacja nasza, poprzez swoich wolontariuszy zorganizowała comiesięczne zbiórki karmy dla  zwierząt ( psów i kotów) .
Łącznie    zebrano:
3.223 kg karmy suchej (psy/koty)
768,7 kg  karmy mokrej –puszki (psy/koty)
3,5 l preparatu Domestos
1 op waty ( 200g)
9 op. ręczników pap.

Karma zostałs zużyta do karmieniaz zwierząt w schronisku fundacji.
Preparaty Domestos,reczniki papierowe oraz watę zużytkowano na potrzeby szpitalika dla psów.
Przekaż nam 1% DotPay PalPay


28.12.2020

Śnieżka została adoptowana 25.01.2020 r. w Sądzie Rejonowym w Pułtusku odbędzie się ( miejmy nadzieję) ostatnia rozprawa przeciwko  prezesowi Fundacji EKO-FAUNA i jego współpracownikom - "miłośnikom zwierząt" z Krzyczek.
Czekamy na sprawiedliwy wyrok.



Floveliss

https://www.uia.archi/es/floveliss-opinion-sobre-el-gel-para-varices-aranas-vasculares-e-hinchazon-de-las-piernas/
Innowacyjny krem na żylaki!
Od 2 lat ciągnie się sprawa Piotra P z Wołomina; sprawa o znęcania się nad psem, który głodzony, trzymany w koszmarmnych warunkach na uwięzi doznał ran oraz cierpień na skutek okrucieństwa właściciela (Tu można przeczytać historię psa...). Sąd rejonowy w Wolominie uznał,że właścicel nie wiedział jak traktować, więc trudno uznać go winnym, zaś obrońca w swojej mowie końcowej stwierdził,że cały szum jest niepotrzebny, bo wiele psów w Polsce ma gorzej. Od tego kuriozalnego wyroku odwołał się zarówno prokurator jak i Fundacja EMIR.
Czekamy na termin rozprawy w Sądzie Okręgowym

OLMONTY - pseudohodowla(
Więcej informacji na temat pseudohodowli w Olmontach...) - wyrok ostateczny zapadł
8.06.2020 Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał Urszulę Fiedorowicz winną złamania art.35 ustawy o ochronie zwierząt ( znęcanie się nad psami oraz porzucenie ich czym spowodowała trwałe kalectwo u 2 suk oraz śmierć minimum 3 szczeniąt) i zasądził karę w postaci półrocznej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godz. mies., oraz przepadek psów na rzecz Fundacji EMIR. Oskarżona odwołała się od wyroku ; w dniu 26.11.2020 Sąd Okręgowy w Białymstoku utrzymał wyrok w mocy uznając apelację za oczywiście bezzasadną.



25.12.2020

W wigilijną noc odeszła ZOCHA
ZOCHA była piekną bernardynką odebraną od alkoholików spod Łodzi. Od szczeniaka trzymali ją w klatce pełnej  śmieci i  jej właśnych odchodów; żywili tak jak swoje świnie; suka przetrwała dzięki sąsiadce, która ją dokarmiała i powiadomiła fundację. Zabraliśmy ją chorą, w stanie zagłodzenia, brudną i zaatakowaną przez wszystkie możliwe pasożyty z tasiemcem włącznie. Wyleczyliśmy, Zocha wypiękniała. Została wysterylizowana i miała zoperowane oczy. Była z nami i czekała na dom. Pojawiła się kobieta, która twierdziła, że jest w niej zakochana i że - pragnie Zochę i tylko Zochę adoptować; mówiła, że z zabraniem suki musi poczekać, bo sprawy osobiste, mieszkanie etc. etc. A Zocha czekała i zza ogrodzenia boksu  wypatrywała " swojej pańci'. W międzyczasie inni ludzie byli zainteresowani jej adopcją, ale ja zobowiązana przyrzeczeniem odpowiadałam, że suka jest już adoptowana. Mijały miesiące pełne zapewnień, że "już" za kilka dni sukę owa osoba zabierze. I nadszedł wreszcie ten wymarzony przez Zochę dzień! Przyjechali po nią i Zocha ufna i radosna, pewnie i spokojnie weszła do samochodu. Odetchnęliśmy - nareszcie jej się poszczęściło!. Niestety! Po 2 dniach Zocha znów stanęła przed bramą naszego schroniska - oddali ją, bo "ZA DUŻA "!!!! Zocha ze zwieszoną głową pokornie poszła do swojego boksu. A mnie łzy i wścieklośc odebrały mowę! I czekała, czekała na dom - ale zainteresowania tą piękną suka nie było. Minęło półtora roku od dnia kiedy ją przywieżliśmy, a ona czekała.
Dziś rano zastałam ją martwą w swojej budzie! W jej oczach już nie było blasku nadziei. Odeszła w wilgilijną noc nie doczekawszy się swojego człowieka, który przytuliłby jej wielki łeb, pogłaskał i powiedział: jesteś moja i już żawsze będziesz ze mną.
Zocha umarła - z żalu pękło jej serce!!!!



20.12.2020
Decyzją Zarządu  Fundacji  z dniem 15.12.2020 r. powołane zostalo Koło Wolontariatu w Łowiczu;
Szef Koła: Anita Filipowicz tel 608 404 770 email
afilipowicz@op.pl


TAROT  na święta znalazł swój nowy domu.
Pogodnych i bezpiecznych dni u nowych opiekunów Tarociku - szczęściarzu !! 


JUHAS został adoptowany

16.12.2020
Decyzją Zarządu Fundacji z dniem 1.12.2020 Koło Wolontariuszy w Jarocinie zostało przekształcone w Oddział Terenowy Fundacji
Szef Oddziału - Robert Mazur tel. 785 - 088 -088 , 725 - 548 - 628. email: st.na@neostrada.pl



15.12.2020


AURORA, SPARTAKUS zostały adoptowane

ŚLIPEK ( Krosno O. )dziś był operowany (usuięcie uszkodzonej gałki ocznej) w Klinice dr Jacka Garncarza.. Operację zniósł b. dobrze

DIUNA była konsultowana przez dr J. Garncarza - zachodziło podejrzenie częściowej ślepoty. Oczy suki są w porządku, ma widzenie adekwatne do wieku (5 l.) Nie zachodzi potrzeba operacji trzeciej powieki.

BIRUTA kończy okres surowej diety po skręcie kiszek jakiego doznała.

BARI - w dalszym ciągu jest wyobcowany, nieufny. Dla ludzi mało przyjazny. Wobec psów - bezbronny. Mieszka w szpitaliku i b. niechętnie wychodzi na spacery.

ALASKA (Krosno O.) poważnie choruje. Jest wiekową suczką i ma silne objawy niewydolności krążeniowo-oddechowej; stwierdzono u niej 3 guzy, Suka przy każdym nieomal ruchu krztusi się i z trudem łapie oddech. Są przeprowadzane badania diagnostyczne oraz dostaje leki.

14.12.2020
W ciągu ostatnich dni wpłynęło 1330zł na budy. Oprócz tego pomagacze z portalu "SiePomaga" wsparli nasza zbiórkę - uzbierali 765 zł.
W sumie udało nam się zebrać 11.246,72 zł na 22,4 budy.
Zdjęcia nowych bud zamieścimy w najbliższym czasie
Wszystkim darczyńcom z całego serca dziękujemy!!!!!!!!!!!!!!







8.12.2020:
Wpłynęło kolejne 40 zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 9.151,72 zł, na 18,3 budy.
Brak nam 11,7 bud!




7.12.2020:

Hela została adoptowana

6.12.2020:

Zoja została adoptowana

6.12.2020:
Wpłynęło kolejne 40 zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 9.111,72 zł, na 18,2 budy.
Brak nam 11,8 bud!


4.12.2020:
Wpłynęło kolejne 100 zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 9.071,72 zł, na 18,1 budy.
Brak nam 11,9 bud!


3.12.2020:

Dalia i Carmen zostały adoptowane

30.11.2020:
 JUHAS - topione szczenię podhalana  
Ok 4 miesięczny owczarek podhalański został wyciągnięty ze stawu pod Raszynem. Przerażona psina resztką sil utrzymywała się na powierzchni b. zimnej wody. Człowiek spacerujacy z własnym psem nie zawahał się wskoczyć do wody, by uratować szczeniaka.
Maluch jest juŻ w fundacji; czuje się dobrze, ma piekielny apetyt. zapobiegawczo dostał stagloban (surowica).
Jest prześlicznym, wesołym szczeniorkiem - młody dostał imię Juhas; jest oczywiścei izolowany od pozostałych psów; chrzestną jest ciotka gagata

29.11.2020:

Viola, Orkan, Wiera i Witek zostały adoptowane.

29.11.2020:
Pożegnanie Donisia:


28.11.2020:
Wpłynęło kolejne 200 zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 8.971,72 zł, na 17,9 budy.
Brak nam 12,1 bud!


27.11.2020:
Wpłynęło kolejne 100 zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 8.771,72 zł, na 17,5 budy.
Brak nam 12,5 bud!


27.11.2020:
TIMUR - przerażony jużak


Madame Raspberry

https://www.uia.archi/da/madame-raspberry-en-slankende-cocktail-pris-effekter-meninger/
Trój fazowy spalacz tłuszczu, który hamuje uczucie łaknienia!
Timura przyjęliśmy dziś krótko przed wieczorem. Błąkał się w okolicach Teresina i tylko dobre serce dziewczyny sprawiło,że zajęla się nim i uchroniła od kalectwa, być może od śmierci. Timur jest młodym ok 1-2 letnim owczarkiem południowo-rosyjskim. Jest wylękniony i osowiały. Po tak krótkim czasie trudno powiedzieć coś więcej o jego stanie. Musi zobaczyć go lekarz, aby stwierdzić, czy pies nie ma np. urazów narządów wewnętrznych po potrąceniu przez samochód; jego reakcja lękowa sugeruje,że mógl by żle traktowany. Jest apaptyczny i wycofany.
Tyle na gorąco.




BIRUTA ( mix bernardyna  z Wolomina) miała we środę skręt  kiszek; tylko błyskawiczne dowiezienie jej do kliniki ( Tomasz - jak zwykle niezawodny) i natychmiastowa operacja sprawiły, że ona żyje. Najczęściej w takich sytuacjach pies umiera w drodze do lekarza. Birutę operowało 4 lekarzy przez 3,5 godziny. Dziś Biruta wróciła do fundacji. Musi mieć bardzo rygorystycznie wydzielane jedzenie ( oczywiście ścisła dieta) oraz wydzielaną wodę; dostaje antybiotyk; ten reżim musi trwać minimum 10 dni. Sunia siedzi w szpitaliku.





26.11.2020:

Wczoraj w południe odszedł Doniś

Przegrał walkę o swoje "pieskie życie".
Walkę z góry skazaną na niepowodzenie - "dzięki" "człowiekowi".
Oto krótki raport z ostatnich dni życia Donisia:
21.11:
wyniki rtg, stwierdzono:
- złamany mostek
- złamane ostatnie żebro
- obecność licznych śrucin w zadzie po stronie prawej
- pojedyncze śruciny w okolicy stawu nadgrastwkowego łapy przedniej
- zniekształcenia kości i stawów łap przednich
- koprostazę, która wymaga natychmiastowej ingerencji lekarskiej
Jego stan i ogromna tkliwośc na ból wymaga, aby nie byl ruszany , czy przemieszczany; musi zatem byc przenoszony tylko w łóżeczku, a sam będzie sobie dyktowal zakres ruchów jakie może wykonywac bez bólu.
24.11:
Dzisiaj w trakcie badań diagnostycznych wyszły kolejne " rewelacje"...Doniś oprócz złamania mostka, ma złamanie miednicy, złamanie trzech żeber, z których jedno przebiło przewód pokarmowy ( stąd ciągłe zwracanie pokarmu ze zhemolizowaną krwią). złamanie mostka zaskutkowalo przesunięciem się worka osierdziowego; Ma uszkodzony staw w lewej tylnej łapce oraz urazy w obrębie kręgosłupa; W badaniach laboratoryjnych stwierdzono wysoką leukocytozę...Do Donisia także wielokrotnie strzelano z wiatrówki - ma śruciny w tylnej części ciała ( pupie) i w przedniej łapce. Prawdopodobnie jest też uszkodzony staw przedniej łapki. Doniś często "odpływa" ( czyli traci świadomość)... Stan nadal jest określany przez lekarzy jako bardzo ciężki...
Opinia lekarzy:robimy co tylko można lecząc , ale jego życie nie jest w naszych rękach. Musimy czekać. Stan Donisia określany jest jako b. cięzki a rokowania niepewne. Nawet jeśli przeżyje nigdy już nie będzie zdrowym psem normalnie funkcjonującym; trzeba tylko zrobić wszystko, aby przezył i mial dalsze życie bez bólu.

25.12:
Pierwsze, wstępne informacje, przekazane przez lekarkę telefonicznie: Doniś był cały zbity ( liczne podskórne krwawe wylewy na całym ciele), miał uraz krtani, uraz jelita grubego z krwawymi wybroczynami ( stąd krwawienie do przewodu pokarmowego, a nie jak wcześniej myśleliśmy z powodu perforacji), uraz wątroby ( i to było bezpośrednią przyczyną zgonu - krwotok z wątroby). Oprócz tego złamane żebro przebiło płuco.
Rano Doniś wyniesiony na siusianie przewrócił się (stracił przytomność). Został natychmiast przewieziony do kliniki, gdzie po podaniu adrenaliny Doniś wrócił do nas. Dostał leki, które przywróciły mu przytomność, udało się podnieść temperaturę ciała z 33,5 stopnia C do 37...Niestety około 40 minut później nastąpił krwotok...Doniś miał około siedmiu lat...Miał jeszcze sporo czasu przed sobą gdyby nie spotkał katów na swej drodze...


DONIUSIU - MALEŃKA BEZBRONNA PSINKO - ŚPIJ SPOKOJNIE !



22.11.2020, 21.00:
Doniś zjadł 3 x po troszeczku, 1 x wypił śmietanke rozrobioną z wodą, zrobił piękne duże siku i teraz leży z Coco; zastrzyki dostał; on cichutko jęczy jak go stawiać na nóżki chodzenie sprawia mu ból.
Nie można bez guli w gardle patrzeć jak ta psina cierpi i z jaką pokorą to cierpienie zadane przez człowieka - znosi.
Doniś jest cudem nie jamnikiem!!
Właścicielom zrobimy sprawę o dręczenie.

22.11.2020:
Informacja o stanie zdrowia Donisia, zmaltretowanego starego jamika przywiezionego z oddziału w Kro śnie Odrzańskim:
Doniś zaraz po przyjężdżie był u weta; dostal kroplówkę + Duphalythe + leki; w klinice zsikał się na stole; w domu leży bez ruchu; wczoraj pierwszy posiłek zjadl ok 22.00 wczesniej odmawial ( nie karmię na siłę) noc minęla spokojnie; dostaje antybiotyk i lek p/bólowy i p/zapalny;rano wyniesiony wysiusiał się ogrmonie; ma wielkie problemy z chodzeniem i utrzymaniem równowagi; tylne nóżki podgięte jak u zająca; z jego reakcji widać,że jest cały obolały;dostaje dokładnie co 2 godz niewielkie porcje rozosłu z makaronem + kurczak zmiksowany + 1 łyżka RC Convalescence Suport; jak dotąd nie zwymiotował ani razu; nie wstaje; Do jego łózeczka wpakowała się bezczelnie Coco i teraz śpią razem .
W poniedziałek wizyta u weta i badania diagnostyczne.

22.11.2020:
Historia malutkiej Coco, od dwoch tygodni przebywającej w naszej Fundacji:
4 listopada na naszym forum pojawił się apel o ratunek:
Te czarne śliczności to mama i córka. Suczkę rozdzielono z jej dzieckiem na kilka dni ponieważ mała Coco(Koko?) miała podejrzenie parwowirozy. W dniu odwiedzin w schronisku mała była w zamkniętym boksie dla szczeniaków, nie było jej zupełnie widać. Kiedy bawiliśmy się ze starszymi szczeniaczkami usłyszeliśmy nagle straszliwy lament gdzieś niedaleko... to mała Coco chciała być zauważona! Trzęsącą się z zimna małą zabraliśmy do mamy trzeba było widzieć radość mamy i córki! Coco zabrała się zaraz za ssanie mamy. Ona trochę pozwoliła ale potem już nie chciała jej karmić. Mama Sunia jest
młodziutka, ktoś bez serca zostawił ją i jej dziecko na placu targowym. Obie krótkowłose, trzęsły się z zimna i zostały przewiezione do schroniska. Mama jest przerażona, nie pozwoliła się pogłaskać, podeszła do krat dopiero wtedy, gdy pokazałam jej Coco. Mama jest wielkości pinczerka, straszliwie wychudzona (widać kości kręgosłupa), być może jest to efekt karmienia szczeniąt. Krótka sierść i brak podściółki tłuszczowej powoduje,że cały czas trzęsie sie z zimna. Martyna przywiozła małej i jej mamusi kurczaka z ryżem, obie zjadały z ogromnym apetytem.
POMÓŻMY ZNALEŹĆ DOM dla Koko i Mamy.
Mama nie jest sterylizowania (jest miesiąc w schronisku) ale napewno będzie.
Coco może już być oddzielona od Mamy.
POMOCY, schronisko to nie jest miejsce dla takich maleństw!!! Nie zimą!
3 dni później mama przyjechała do Fundacji (córeczka w międzyczasie pojechała do nowego domku, gdzie została przechrzczona na Tosię). Dostała imię Coco.
Poniżej zdjęcie mamy i córki jeszcze ze schroniska:













17.11.2020:
Poniżej - zdjęcia z pierwszych interwencji Małgosi ze Słupska.
Małgosiu - gratulujemy i.. tak trzymaj!!!

Małgosia pisze:
Takie cudo uratowałam wczoraj przed zamarznięciem.
Ta druga fotka to z mojej wczorajszej interwencjii - w dziurze widać psi pysk...




12.11.2020:

Kleks i Masza zostały adoptowane
9.11.2020:

Max i Gama zostały adoptowane.
Nowy opiekun Maxa pisze:
Podczas jazdy z Oddziału do Musuł (chyba niecałe 10 km) strasznie się stresował. Przez pierwsze chwile na nowym terenie mocno stremowany, obsikał wiele miejsc (co prawda nie za bardzo miał czym, bo z nerwów załatwił się już w samochodzie) ale im dłużej chodził po "ogrodzie" tym bardziej nabierał wigoru. Mniej więcej po godzinie zrobił się całkiem żwawy i nawet zaczął skakać. Do tego wyjadł kotu z miski.
Nasza Sara przyjęła go w miarę spokojnie, choć widać że jest trochę zazdrosna. Ale żadnych agresywnych odruchów - tyle że czasem sobie warknie. Na razie prawie na okrągło obserwuje Maxa. Z czasem powinno jej przejść.
Tygrys (nasz kot) o dziwo prawie w ogóle się nie boi. Owszem, omija z daleka albo obserwuje ale nie ucieka, nie chowa się, a Max zupełnie jakby go nie zauważał albo kota traktuje jako naturalny element krajobrazu.
Oliwia (córka 2.5 roku) od razu polubiła, ale wie że z psami należy ostrożnie i raczej zachowuje dystans. Ale cieszy się z psa i do psa.
Na razie tyle, więcej napiszę za kilka dni.

5.11.2020:
Małgosia, szef wolontariatu w Słupsku, pisze:
Kilka słów na przywitanie:
Koło Słupsk wznowiło działalność. Po miesiącach ciszy nastał czas działania. Zostałam szefem Koła bez wolontariuszy ,na dzień dzisiejszy sama sobie wyznaczam cele i realizuję je. Zdaję sobie sprawę, że przede mną góra i nie będzie łatwo zbudować sprawnie działającą grupę ludzi, budzących zaufanie, chętnych do działania, ludzi, którzy myślą tak jak my i gotowi dla dobra sprawy poświęcić więcej niż tylko próżne deklaracje.
Mam obraz, jak powinno to wszystko wyglądać, podczas moich pobytów w Sosnowcu działałam pod skrzydłami Fundacji nie jeden raz. Nie czas i miejsce tutaj na osobiste refleksje, powiem krótko-były nerwy, czasami strach, niemiłe niespodzianki, ale także wzruszenie, uśmiech i radość.
Powinnam teraz przedstawić plan moich działań na przyszłość. Być może poczujecie się rozczarowani, ale w chwili obecnej nie jestem w stanie złożyć żadnych deklaracji. Nie leży w mojej naturze składanie obietnic, z których nie będę w stanie się wywiązać. Jedno jest pewne-będę robiła wszystko tak, aby zawsze móc spojrzeć Wam prosto w oczy i powiedzieć-Jestem z „EMIR-a” i jestem z tego dumna.

4.11.2020
Wpłynęło kolejne 100zł na budy - dziękujemy!!!!!
Dotąd zebraliśmy 5.783,41 zł, na 11,5 budy.
Brak nam 18,5 bud!

3.11.2020
Strona naszej Fundacji stale się rozrasta - staramy się przedstawić na niej nie tylko nasze psiaki, ale również działania naszej Fundacji na rzecz zwierząt na szerszą skalę - akcje przeciw pseudohodowlom, walkę o lepsze warunki w polskich schroniskach, prowadzimy akcję uświadamiającą, i wiele, wiele innych. Dlatego nasza strona jest tak rozbudowana i nadal się powiększa.
Aby ułatwić Państwu przeszukiwanie strony, na pierwszej stronie wprowadziliśmy dwie funkcje: szukaj na stronie Fundacji oraz mapę strony.
Jeśli uważają Państwo że czegoś brak - bardzo prosimy o uwagi pod adres:
emir.NPO@gmail.com
              Trudno znależć na naszej stronie?
            




31.10.2020

NETTO I DANDI wróciły do fundacji; ich opiekunka poważnie zachorowała i leży w szpitalu; psy zostały zabrane na prośbę jej córki, gdyż matka nie będzie w stanie dalej się nimi opiekować.


MORRO odszedł (po półrocznej walce z cukrzycą)

31.10.2020
Wpłynęło kolejne 100zł na budy - dziękujemy!!!!!
Dotąd zebraliśmy 5.683,41 zł, na 11,3 budy.
Brak nam 18,7 bud!

30.10.2020
Wpłynęło kolejne 400zł na budy - dziękujemy!!!!!
Dotąd zebraliśmy 5.583,41 zł, na 11,1 budy.
Brak nam 18,9 bud!

27.10.2020
26.10.2020 odbyła się rozprawa w Sądzie Rejonowym w Pułtusku - słuchanie świadków. Fundacja zglosiła wniosek dowodowy: nagranie z dnia 10.06.2020 ze schroniska w Krzyczkach - wniosek dowodowy został pzrez Sąd przyjęty mimo zastrzeżeń obrońców oskarżonych. Następna rozprawa 14.12.2020, być może kończąca trzyletni przewód sądowy

26.10.2020
Nowe zdjęcia:
BARI - ok.10 letni mix berneńskiego psa pasterskiego - torturowany przez wiele lat, psychicznie i fizycznie przez swojego "opiekuna"
Zyta po operacji nowotworu uda:
Mira - sunia mix leonbergera, błakająca sie po okolicy, złapana ponad tydzień temu:


25.10.2020

KIARA, SHIRA, SARA, KIKA, FRĘDZEL ŁAPKA, ORION, i PUZON zostały adoptowane

24.10.2020, 20.40

Sasza odszedł za TM

24.10.2020
ZYTA (mix bernardyna z interwencji we Wrocławiu) przeszła operację usunięcia nowotworu na prawym udzie; guz był wielkości pomarańczy, bardzo ukrwiony i mocno osadzony ( zalożono 17 szwów). Sunia czuje sie dobrze; dostaje antybiotyk zapobiegawczo i do zdjęcia szwów przymusowo "siedzi" w biurze.

Sasza- piękny stary owczarek kaukaski zabrany w kwietniu tego roku z "Lecznicy doktora Klamczyńskiego" w Wołominie z wielkim krwawiącym guzem nowotworowym na zadzie. W gorączce i zaniedbanie leżal za kratami bez pomocy i w cierpienieu czekal.. chyba na śmierć, która miała wybawić go do bólu. Zabraliśmy go do fundacji. Sasza przeszedł szczęśliwe operację i żył sobie u nas powolutku jak na starego króla przystało. Jego królestwem był nasz duży ogród. Na inne psy - swoich poddanych nie zwracał uwagi. Tak bylo do niedzieli. Sasza przestał się podnosić, nie podchodził do jedzenia ani do wody przez cały dzień; nie wchodził także do budy mimo padającego deszczu. Wzbudzilo to nasz niepokoj. próbowaliśmy postawić go na nogi - bezskutecznie -, warczeniem okazywał ,że go boli. Tylne łapy były sztywne. Przewieźliśmy go więc na wózku (+/- 80 kg) do szpitalika, który jest ogrzewany i ułożylismy na kocach. Sasza dostał steryd i dostaje codziennie zastrzyk przeciwbólowy i przeciwzapalny. Na próby dotknięcia go w okolicy zadu i, brzucha i kręgosłupa reaguje ostrzegawczym głośnym warczeniem. Od niedzieli nie wstał ani razu i nawet nie próbował się podnieść. We wtorek prawdopodobmnie zostanie mu zrobiony rtg kręgosłupa. Żal patrzeć, jak ten piękny i dumny pies jest bezradny i cierpiący. Patrzy tylko swoimi wielkimi oczami, jakby prosił o pomoc


20.10.2020
BARI - ok.10 letni mix berneńskiego psa pasterskiego - 15.10.2020 zabraliśmy go ze schroniska w Bielsku - Białej, gdzie przebywał na obserwacji, oddany przez właściicielkę. Histora Barego jest długa, jak na psie życie i bardzo smutna. Pierwszy jego dom (od szczeniaka )- to bicie (połamane łapy i pęknięte kości czaszki, urwany palec) i  głód i zimno - to jego codzienność.Jako pięcioletni pies trafił do następnych "opiekunów".  Trafił z deszczu pod rynnę. Skonfliktowana rodzina mieszkająca pod jednym dachem. Ludzie odreagowujący swoje frustracja na psie. Mieszkał kojcu - graciarni, pełnej wyrzucanych śmieci, we własnych odchodach. Ranił się częśto o ostre blachy, wystająće gwoździe i porozrzucane szkło; śmieci tam gromadzone. Nikogo to nie interesowało. Rany po jakimś czasie goiły się same i ranił się znów. Jak miał bowiem poruszać się bezpiecznie w tym śmietniku jaki przeznaczono na jego "dom". Bity, gdy tak się panu podobało, kopniaków też zaliczył niemało; żywiony byle czym, lub głodzony. Tylko  dwie kobiety matka (żona opiekuna - oprawcy) i córka, karmiły i opiekowały się tak, jak im pozwalały warunki, często po kryjomu doglądały nieszczęśnika. Gdy "pańcio" truł psa trutką na szczury - ratowały i woziły do lekarza wbrew woli pana i władcy. Baremu mijały lata w poniewierce. Starzał się i zaczął niedomagać na łapy. Ból nie pozwalał poruszać się tak sprawnie, jak dawniej, a zimno, wilgoć i śmietnik w jakim mieszkał - zrobiły swoje. Pod koniec września tego roku - przez otwartą bramę wydostał się poza posesję. Został potrącony przez samochód. Jęczący z bólu dowlókł się do swojego "domu". Ale tam nikt nie udzielił mu pomocy, choc całymi dniami wył z bólu. I choć starsza pani błagała  rodzinę o ratunek i pomoc dla Barego. Udręczony bólem i cierpieniem pies ugryzł dzieciaka, któremu zebrało się na pieszczoty. Matka dziecka, a zarazem  właścicielka psa domagała się natychmiastowwego uśpienia psa. Jednak zgodnie z prawem, konieczna była 15 dniowa obserwacja. Chory i obolały Bari wylądował w schronisku, a wraz z nim decyzja "pańci" - po zakończenu obserwacji - psa uśpić - pańcia psa nie chce!.
Determinacja matki - dotychczasowgo "dobrego anioła stróża" nieszczęsnego Barego, która w rozpaczy poszukała ratunku w EMIRZE - ocaliła psu życie!. Kilka telefonów i życzliwośc kierownika schroniska - obiecał wstrzymać egzekujcę. Zgodził się wydać nam psa. Zapewniliśmy,że będziemy go leczyć i opiekować się nim na koszt własny naszej fundacji. Zapewnimy  mu na starość albo dobry dom, albo bezpieczne dożywocie w fundacji. I tak Bari trafił do nas - przywióżł go oczywiście nasz "mistrz transportu interwencyjnego" - Tomasz.. 
Wieloletnia gehenna Barego zakończona. Śpi w ogrzewanym szpitaliku na miękkim posłaniu  (aby ulżyć jego obolałym łapom i kręgosłupowi). Dostaje leki p/zapalne i p/ bólowe. Będzie miał robiony rtg kręgosłupa oraz badanie krwi.
Jest spokojnym, godnym psem, któremu ludzie zgotowali prawdziwie "pieskie życie"

20.10.2020

Orso i Nilla zostały adoptowane

18.10.2020:
Relacja z dnia wczorajszego:
10,5 godziny trwała dziś akcja odławiania bezdomnego psa błąkającego się od ok. miesiąca w sadach w pobliżu stacji Statoil w Janikowie k. Grójca. Podjęta 3 dni temu akcja, trwająca do północy - nie powiodła się z powodu padajacego śniegu, i egipskich ciemności (pierwszy atak zimy - awaria elektryczności). Nasi wolontariusze z determinacją godną straceńców, z Tomaszem na czele przeczesywali hektary sadów w świetle latarek i reflektorów samochodowych. Baliśmy się, że nadejdą przymorozki i wycieńczony pies może nie przetrzymać. Przeżył! Dziś wczesnym rankiemm pracownik stacji telefonicznie powiadomił nas - pies pojqwił się po raz kolejny w poszukiwaniu jedzenia. Tomasz wyruszył natychmiast i ok 9.00 rano był na miejscu, ale...psa na stacji już nie bylo - poszedł w sady. Samochód ruszył jego tropem - po ok 3 godzinach namierzono psa, przechodził dziurami w ogrodzeniach z sadu do sadu i praktycznie był nie do uchwycenia. Po wielu godzinach żmudnego śledzenia i tropienia go - już dobrze zmęczonego zwierzaka udało się Tomaszowi strzelić przez dziurę w ogrodżeniu (z pozycji leżącej). Zapadał zmrok, a teraz nie można było psa stracić z oczu. Obserwacja czyniona była z samochodu (Iwona) i na piechotę (Tomasz) - pies kluczył, ale biegł coraz wolniej aż..padł. Już śpiącego załadowano do samochodu. Akcja zakończona - poniewierka psa własnie się zakończyła.
Po przewiezieniu do fundacji umieściliśmy psinkę w szpitaliku (już grzejemy) i okazało się, że jest to młodziutka, śliczna sunia, mix leonberger. Ma ok. roku (może mniej). Wychudzona, bardzo przestraszona; ma wysoką temperaturę. Dostała już leki przeciwzapalne i antybiotyk. Podanego jedzenia nie tknęła. Leży w cieple i spokoju na posłaniu i czeka na dobre dni, które właśnie dla niej się zaczęły.
Dostała imię MIRA.

16.10.2020
W ostatnich dniach wpłynęło kolejne 2723,41zł na budy - dziękujemy!!!!! Dotąd zebraliśmy 4.613,41 zł, na 9,2 budy.
Brak nam 20,8 bud!
Ze względu na ochronę danych osobowych nie podajemy na stronie darczyńców.
Osoby chcące potwierdzić czy ich wpłata na budę dotarła, proszone są o kontakt na adres emir.NPO@gmail.com
Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy!!!!!

13.10.2020

4.11.2020 w Sądzie Rejonowym w Wołóminie odbędzie się kolejna rozprawa przeciwko Piotrowi P. o znęcanie się nad psem Rambo; bęą słuchiwani kolejni świadkowie


12.10.2020
Zuza nadal ćwiczy, dwa trzy razy w tygodniu masaż, bieżnia, na dzień dzisiejszy wetka nie robi jej akupunktury. Zuzia miała też spotkanie z weterynarzem homeopatą, dostała wynalazek Calcarea carbonica lub inna nazwa calcium carbonicum hahnemanni. Nie wiem czy to coś da, ale nie zaszkodzi. Zuza jest dzielna, pięknie wita gości szczekiem godnym yorka, męża wita równie entuzjastycznie, tylko ja po wejściu do domu jestem ignorowana, no coż, w końcu robię za bufet.
Na spacerkach mała bardzo intensywnie domaga się stawiania na trawie, nasze spacery wydłużają się w związku z tym w zastraszającym tempie. A teraz coś na deser: wczoraj Zuzka użyła obydwóch przednich łapek, aby dosięgnąć jej przysmaku - marchewki. Wiesz co to znaczy? Zaczynają się pojawiać pierwsze oznaki koordynacji! dziewczynka zaczyna powolutku się usamodzielniać. Mała szuka kontaktu z innymi psami, te reagują różnie, trafił się jej jeden adorator, ale Astor go popedził gdzie pieprz rośnie. Próbowałam obdarować małą ślicznymi szeleczkami, było dramatycznie, pani prowadząca sklep o mało nie została pogryziona przez Zuzię, wykazała się totalną nieznajomością psich zachowań. Martwię się bo idzie zima a Zuza nie ma ubranka, nie da się jej wtłoczyć w golfik, to będzie musiało być bardzo specjalne ubranko na guziki, chyba będe musiała nauczyć się szydełkować.

12.10.2020 do Prokuratury Rejonowej, w Wołominie, w której prowadzone jest dochodzenie w sprawie dr M.K. - złożone zostały przez nas dodatkowe dokumenty, ikonografia i kolejna lista świadków
1.10.2020 Prokuratura Rejonowa w Wołominie nadesłała zawiadomienie, że dochodzenia prowadzone pod nr 1 DS 863/09  i 1 DFS 1066/09 oraz akta w tych sprawach dołączone zostały do akt śledztwa 2 Ds 211/09

12.10.2020

Po tygodniu pobytu w nowym domu Kiara wróciła do schroniska, z komentarzem że jest "za żywa i siusia"

11.10.2020

Netto, Dandi(jeden ze szczeniaków Didi), Argos, Pippi i Doxa zostały adoptowane.


5.10.2020

Batman i Kiara zostały adoptowane

4.10.2020 WAŻNE!!!!!



Te dwa psy zostały odłowione w Siedlcach w ostatnich dniach i przewiezione do PUK-u. Jeśli nikt ich nie odbierze, to zostaną wkrótce przewiezione do schroniska w Ostrowi Maz. Czarny jest szczeniakiem, bardzo łagodnym. Błąkał się ostatnio w różnych okolicach miasta. Tel. 0 607 44 82 82 lub bezpośrednio do PUK-u  025 632 84 01, 025 632 23 79  

Kostek jest dużym, powyżej kolan psem  w wieku ok. 4-5 lat, włos długi, w kolorze brązowym, podpalany. Bardzo mądry, przyjazny ludziom, lubi dzieci. Wskazany jest odpowiedzialny opiekun, ponieważ psina jest po tzw. przejściach. Idealny do stróżowania. Tel.025 643 52 35 lub bezpośrednio do PUK-u  025 632 84 01, 025 632 23 79



2.10.2020
Zdjęcia psów, zabranych w trybie interwencji z kliniki doktora Klamczyńskiego - już w Fundacji:
Cuma:



Tissot:



Rany Clifforda na łapach:





1.10.2020
30.09.09 w Sądzie Rejonowym w Wołominie odbyła się kolejna rozprawa o znęcanie się nad psem RAMBO przez jego właściciela Piotra P.; wobec niestawienia się świadka zawnioskowanego przez oskarżonego Sąd po zapozaniu się z decyzją wnioskującego, przy braku sprzeciwu prokuartora i Fundacji EMIR (oskarżyciela posiłkowego) zrezygnował z przesłuchiwania w/w świadka; prokurato rozmowie końcowej żądał 4 m-cy pozbawienia wolności z zawieszeniem na 3 lata, oraz nawiązki 1000; oskarżyciel posiłkowy wniósł tak jak prokurator; Sąd postanowił - z uwagi na zawiłość sprawy - ogłoszenie wyroku wyznaczyć na 6.10.2020 godz.10.00

Dla przypomnienia: tak wyglądał Rambo



gdy 2 lata temu Fundacja EMIR odebrała go poprzedniemu właścicielowi. Więcej informacji o Rambo

PROSIMY MIŁOŚNIKÓW ZWIERZĄT O PRZYBYCIE W TYM DNIU DO SĄDU REJONOWEGO W WOŁOMINIE.

Niech liczna obecność  ludzi dobrej woli i wielkiego serca, będzie świadectwem społecznego protestu przeciw bestialskiemu traktowaniu zwierząt.



29.09.2020
28.09.09 - w Sądzie Rejoowym w Pułtusku odbywła sie kolejna rozprawa dot. kierownictwa Fundacji Eko-Fauna i schroniska w Krzyczkach; przesłuchiwani byli kolejni świadkowe.
Następna rozprawa 27.10. 09 godz. 10.00

29.09.2020
6 psów zabranych w trybie interwencji z "lecznicy dra Marka Klamczyńskiego" w Wołominie, przewiezionych w nocy 25 września do kliniki
Odebrane psy wykazywały cechy psów odwodnionych i osłabionych - w różnym stopniu.
W klinice w momencie odebrania psów znajdowały się jeszcze 4 psy - wyglądały one na zdrowe, więc nie było podstaw do zabrania ich w trybie art 7.3 ustawy o ochronie zwierząt.

Największe obawy budzi stan Ediego.
Orzeszka odkryliśmy w wydawało się pustym boksie. Małe, czarne zwierzątko wtulone w najciemniejszy kąt - jakby chciał zniknąć. Bezbronny i bezradny wobec tego, co go spotkało. Pozostawienie go w tym miejscu = śmierć. Przewieziony do kliniki miał pobraną krew oraz kroplówke wzmacniająco-nawadniającą; jego zapchlenie było imponujące! Tego psiaka zjadały żywcem pchły.

Tissot jest przepięknym owczarkiem niemieckim, długowłosym. Jest już w bardzo zaaawansowanym wieku. W boksie leżal zwinięty w kłębek i nie dawał oznak życia. Nie reagował na wołanie - dotknięty pokazał kły, ale nie wstawał.Jego zachowanie sugerowało, że być może jest po wypadku, po pobiciu, lub chory - (nie uzyskaliśmy żadnej informacji od lekarza), lub też "po zabiegu".
Zabranie go ze względu na wykazywaną dużą agresję - nie było łatwe. Po przewiezieniu do klinki pobrano mu krew (nie bez trudu) i podłączono do kroplówki - tak jak całą pozostałą piątkę. Dostał pierwszą dawką środka odrobaczającego i zabraliśmy go do fundacji z zaleceniem obserwacji.
Tissot przebywa u nas w boksie szpitalnym, ponieważ "z oczu mu widać ,że jest uciekinierem" . Już się nieco uspokoił, ale nadal jest malo przyjaźnie nastawiony do ludzi.

Cyma jest kłębuszkiem przerażenia. Odnaleziona w boksie, wbiła się w sam jego kąt i dygotała, tak jakby za chwilę miała umrzeć. Dalsze jej pozostawanie w tym miejscu byłoby świadomym skazaniem jej na śmierć.
Cyma została w klinice podłączona do kroplowki wzmacniająco - nawadaniającej; pobrano jej krew, oraz podano pierszą dawkę środka odrobaczającego. Lekarze musieli zmierzyć się też z inwazją pcheł i wszołów, które rozłaziły się po stole zabiegowym w błyskawicznym tempie. Po wstępnych oględzinach stan jej okazał się na tyle dobry, że moglismy ją zabrać do fundacji i będziemy ja obserwować.
Sunia nawet teraz jest bardzo wylękniona - nie próbuje się bronić czy atakować; gdy się do niej podchodzi - zamiera z przerażenia i dygoce. Odmawia jedzenia.Siedzi w kącie pokoju i bacznie obserwuje co się dzieje.

Edi - około półtoraroczny (może mniej) nieduży mieszaniec, o przepięknych bursztynowych oczach; leżał cierpiąc w boksie, na słomie i czekał na... chyba tylko smierć. Pojechalismy jemmu i Cliffordowi na ratunek, ale tupet i bezczelność lekarza nam to uniemożliwiły. Wezwana na miejsce straż miejska i policja stanowiły wyłącznie element scenografii. Pies pozostał na miejscu. Zdawać by się mogło, że udaremniono nam możliwość pomocy Ediemu, zaś on, pozostanie bezimienną ofiarą "opieki " lekarskiej w tej lecznicy. Jedną z setek, (a może i tysięcy) którym już nic nie pomoże. I tak też myślał ów buńczuczny "pan doktor"; myślał - aż do chwili, gdy wczoraj wieczorem -- z wnioskiem prokuratora - ekipa dochodzeniowo - śledcza wkroczyła do lecznicy przy ul.Sikorskiego w Wołominie. Zdumienie owego "pana doktora" wgniotło go niemal w podłogę, a zdenerwowania nie udało mu się ukryć. W interwencji i przeszukaniu uczestniczył przedstawiciel naszej fundacji. Policja zabezpieczyła dokumentację znajdującą się w lecznicy i ... odebralismy Ediego, który wyglądał żle. W czasie drogi do klinki nękały go gwałtowne wymioty, miał cuchnącą biegunkę.
Po przybyciu do kliniki został niezwłocznie podłączony do kroplówki. Pobrano mu krew i podano leki przeciwwymiotne oraz antybiotyk i leki przeciwzapalne. Badanie krwi wykluczyło babeszjozę, ale wykazało stan zapalny. Ze względu na niepokojący wygląd brzucha będzie miał wykonane usg jamy brzusznej.
EDi został w klinice.

Poniżej: zdjęcia Ediego ze schroniska w Wołominie, zanim trafił do "kliniki":



Doxa - ok półtoraroczna sunia owczarka niemieckiego - po wstępnym przebadaniu została podłączna do kroplówki wzmacniająco- nawadniającej. Pobrano też krew. Dostała pierwszą dawkę leku odrobaczającego.
Została zabrana do fundacji, gdzie będzie obserwowana w celu wykluczenia objawów mogących sugerować stany po urazie. W przypadku stwierdzenia takich objawów zostanie powtórnie przewieziona do kliniki gdzie będą wykonane dalsze badania: usg i rtg.Sunieczaka na razie leży w naszym szpitaliku i ma wilczy apetyt. (Ściana też jej bardzo smakuje) Poniżej: zdjęcia Doxy ze schroniska w Wołominie, zanim trafiła do "kliniki":



Clifford - w klinice pobrano mu krew oraz podano kroplówką wzmacniającą. Stwierdzono na zadzie rozlizaną i zainfekowaną zastarzałą (nie nadajacą się do zeszycia) głęboką ranę po po pogryzieniu. Ranę oczyszczono. Na karku miejsca pozbawione sierści (pobrano zeskrobiny do badania). Podano antybiotyk i zaaplikowano na skórę Advocata. Badanie krwi nie wykazało babeszjozy.
Pies pozostał w klinice w celu dalszej obserwacji. Po kilku dniach został przewieziony do fundacji; otrzymuje silny antybiotyk i preparat wzmacniający odporność (Scanomune). Jest spokojnym i zrównoważonym starszym panem-nowofundlandem. Jest żywiony 2 x dziennie. Do czasu zagojenia się rany i ustalenia przyczyn zmian na skórze - jest izolowany od innych psów. Wyraźnie ożywia sie na widok pełnej miski.