Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia








Wyjaśnienie Fundacji EMIR dotyczące zdarzenia:

W 2008 r. Fundacja EMIR dostała zgłoszenie i zlecenie z Urzędu Miasta Milanówka na złapanie 2 dużych agresywnych psów biegających czas jakiś po Milanówku i stanowiących zagrożenie dla ludzi. Ze względu na własne bezpieczeństwo Straż Miejska nie podejmowała ryzyka odłowienia tych psów. Pan Tomasz ocenił ze nie może takich psów łapać na otwartej ulicy, ze względu na zagrożenie dla przechodniów. Przyjął zlecenie lecz poprosił, aby zawiadomić go, psy wpadną na jakąś przestrzeń zamknięta ( np. podwórko) , gdzie można będzie zamknąć i nie narażając postronnych ludzi, i odłowić.

Psy, w końcu zostały zapędzone i wbiegły na teren ogrodzony jakiejś firmy Straż Miejska ponownie zadzwoniła do Fundacji EMIR z tą informacją..

Pan Tomasz pojechał w asyście 7 strażników, - z których żaden nie odważył się wysiąść z samochodu; cała procedurę odławiania obserwowali z samochodu, z bezpiecznej odległości.

Ponieważ psy, zachowując się agresywnie, nie dały do siebie podejść, pan Tomasz był zmuszony podać im środek uspokajający i poczekać, aż zacznie działać. W końcu udało mu się założyć im pętle i załadować do samochodu. Straż Miejska występowała wyłącznie w roli obserwatorów . Żaden z funkcjonariuszy nie pośpieszył z pomocą, choć te ciężkie psy, jednej osobie bardzo trudno było umieścić w samochodzie. Po przewiezieniu ich do schroniska fundacji, mimo środka uspokajającego, który zadziałał na nie w stopni mizernym, nie można było podejść do nich ,ani dokonać dyslokacji. Został wezwany lekarz weterynarii, który po dwugodzinnej obserwacji psów, stwierdził, że poziom agresji obu psów zagraża nie tylko innym zwierzętom ,lecz przede wszystkim, ludziom .i podjął decyzję o eutanazji. Lekarz weterynarii, jest jedynym, który z racji posiadanej wiedzy i wykonywanego zawodu, może zgodnie z prawem, taką decyzję podjąć.

Zwłoki psów zostały odebrane przez firmę, z którą fundacja ma podpisaną stosowną umowę, i poddane utylizacji.
Przekaż nam 1% DotPay PalPay Allegro


Fundacja EMIR działa w sposób odpowiedzialny, starając się zawsze  przewidzieć skutki ludzkiej nieodpowiedzialności i zapobiegać im zamiast podnosić alarm i oburzenie, gdy zdarzy się tragedia.






Artykuł na ten temat:




(...)Okazało się, iż były to dwa czworonogi należące do jednego z mieszkańców Milanówka. Z dużymi trudnościami zwierzęta zostały odłowione i przewiezione do schroniska, należącego do fundacji. - Poziom agresji zwierząt był tak duży, że były problemy z ich uśpieniem - tłumaczy Katarzyna Śliwa-Łobacz, rzecznik prasowy fundacji. - Półtorej godziny po podaniu środka (sedalinu) były ledwo zamroczone. Mieliśmy trudności z załadowaniem ich do samochodu.
(...)
Właściciel psów nie stawił się na żadną rozprawę. Po niespełna roku, 9 marca, Sąd Rejonowy w Żyrardowie wydał wyrok uniewinniający. Dwa dni później ukazał się w Gazecie Wyborczej artykuł pod tytułem „Taniej było uśpić psy?”. - Ten materiał jest pełen przekłamań i półprawd, pisany jakby na zamówienie - twierdzi wzburzona Katarzyna Śliwa-Łobacz.
(...)
- W tym konkretnym przypadku nie było fizycznie takiej możliwości, zagrożone byłoby zdrowie i życie pozostałych psów ze schroniska - nie ma wątpliwości rzecznik fundacji. - Kwarantanna obowiązuje wtedy, gdy pies pogryzł człowieka, nie ma właściciela i nie mamy informacji o szczepieniach. Zawsze odbywa się to pod okiem weterynarza.