Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia




Co stanie się z Twoim psem gdy oddasz go do schroniska...
czyli jak Rex stracił sens życia


Byłem dobrym psem...Wiem, że byłem... Zrobiłem jednak coś, co rozgniewało najważniejszą dla mnie istotę. Moją Panią. Do dziś jednak nie wiem co zrobiłem źle i dlaczego się tu znalazłem.

Mam na imię Rex. Chciałbym opowiedzieć wam moją historię. To historia o miłości absolutnej i o utraconym psim szczęściu. Takich historii jak moja jest niestety wiele i choć ludzie starają się ich nie dostrzegać to one zdarzają się często. Zbyt często... Przeczytajcie ją ku przestrodze. I oby żaden z was już nigdy nie odważył się złamać psiego serca...Tego życzę moim współbraciom, bo dla mnie i tak jest już za późno...

Zostałem zabrany od mamy jako bardzo małe szczenię i choć na początku tęskniłem i dużo płakałem, to szybko przyzwyczaiłem się do mojej nowej Pani. Więcej, ja zakochałem się w niej bez pamięci. Była dla mnie bardzo dobra. Pozwalała mi spać w swoim łóżku, często chodziliśmy na długie spacery. Zabierała mnie ze sobą prawie wszędzie, a jeśli nie mogła i musiałem zostać w domu sam po powrocie miziała mnie godzinami i mówiła jak bardzo do mnie tęskniła. Na jedzenie też nie mogłem narzekać, sama przygotowywała mi moje ulubione przysmaki. Tak bardzo kochałem Moją Panią, że byłbym gotów skoczyć za nią w ogień. Pamiętam jak kiedyś byliśmy na spacerze w naszym ulubionym parku, Pani rzucała mi patyk, a ja z radością po niego biegałem wiedząc że będzie mnie za to chwalić i dostanę w nagrodę jakiś pyszny smakołyk. Czasem, jeśli patyk wpadł w krzaki musiałem się go nieźle naszukać ale na tym polegała cała zabawa. Tak właśnie stało się tym razem. Zajęty szukaniem patyka nie spostrzegłem tego człowieka zbliżającego się do Pani, moją uwagę zwrócił dopiero jej podniesiony głos. Błyskawicznie zrozumiałem, że grozi jej niebezpieczeństwo. Zapomniałem o patyku i pobiegłem co sił w łapach na ratunek, nie mogłem pozwolić żeby spadł jej choć jeden włos z głowy. Ten dwunożny cuchnął na kilometr alkoholem i wyraźnie czegoś chciał od Mojej Pani, nie zważając na jej protesty. Złapał ją za ręce i choć próbowała go odepchnąć, on nie dawał za wygraną. To były ułamki sekund, nie miałem czasu myśleć więc rzuciłem się do niego z zębami i złapałem go za spodnie próbując odciągnąć go od niej. Minęła chwila zanim w ogóle mnie zauważył, ale w końcu odsunął się od Mojej Pani i skupił całą swoją uwagę na mnie. I to było dokładnie to, co chciałem osiągnąć bo najważniejsze było jej bezpieczeństwo. To co stanie się ze mną nie miało wtedy najmniejszego znaczenia.Wyzywał mnie od „zapchlonych kundli” i próbował mnie kopnąć ale byłem szybszy i złapałem go zębami za łydkę. To ostatecznie ostudziło jego zapał i pospiesznie zaczął się oddalać. Chciałem jeszcze napędzić mu trochę strachu ale Moja Pani przywołała mnie do siebie. Była ze mnie bardzo dumna, od tej chwili nazywała mnie swoim bohaterem. Byłem gotów bez wahania poświęcić swoje psie życie w jej obronie, zrobiłbym to również dziś, gdybym tylko wiedział że choć raz jeszcze poczuję dotyk jej ciepłej dłoni na swoim starym grzbiecie...

Z biegiem lat nasze życie zmieniło się. Wszystko zaczęło się od przeprowadzki do nowego domu. Pani mówiła mi, że mamy ten nowy piękny dom dzięki pracy którą udało jej się dostać. Cieszyłem się, bo był tam duży ogród i miałem go wyłącznie dla siebie. Moja Pani zaczęła spędzać coraz więcej czasu poza domem. Tłumaczyła mi, że ta nowa praca tego wymaga. Było mi smutno, ale próbowałem zrozumieć... Prawie codziennie powtarzała, że jeszcze troszeczkę i będzie mogła pozwolić sobie na więcej dni wolnych i że znów będziemy mieli dużo czasu dla siebie. Bardzo chciałem w to wierzyć, ale mijały miesiące a nic nie zmieniało się na lepsze. Spędzałem całe dnie sam w naszym pięknym, dużym domu. Wspaniałe długie spacery zamieniły się w kilkuminutowe marsze tylko po to żebym mógł załatwić swoje potrzeby. Nie mogłem zrozumieć dlaczego wszystko musiało ulec takiej zmianie. Z tęsknotą wspominałem nasze stare mieszkanie, a przede wszystkim cudowne chwile które tam spędziliśmy... Pewnego dnia Pani wróciła do domu jeszcze później niż zwykle i była jakaś dziwna. Wyszliśmy na bardzo długi spacer, co nie zdarzało sie nam już od bardzo dawna. Ale nie chciała się ze mną bawić. Była taka przygnębiona i chyba nawet płakała. Próbowałem jak zawsze pocieszyć ją mokrym całusem w nos i przytulaniem, ale to tylko pogorszyło sprawę. Nie wiedziałem czy to ja zrobiłem coś nie tak??? Czy to moja wina??? Ona nigdy wcześniej taka nie była. Następnego dnia rano Pani spakowała moje posłanie i jedzenie, a ja niemądrze ucieszyłem się myśląc że pewnie jedziemy na urlop. Jechaliśmy bardzo wolno a Moja Pani cały czas była smutna. Po niedługim czasie dojechaliśmy w takie dziwne, straszne miejsce i ja nie chciałem wysiąść z samochodu. Czułem zapach innych psów, było ich bardzo dużo i strasznie głośno płakały.Nie wiedziałem co się dzieje ale czułem, że to nic dobrego. Pani bardzo długo prosiła mnie żebym z nią poszedł tłumacząc mi, że nie chce dłużej mnie zaniedbywać i że wybiera mniejsze zło. Mówiła, że tam są ludzie którzy zajmą się mną tak, jak ona nie jest w stanie. W końcu się zgodziłem, przecież zrobiłbym dla niej wszystko... Wtedy nie wiedziałem, że widzę ją ostatni raz...

Jestem sam. Wokół mnie dużo innych psów. Niektóre przychodzą i odchodzą bardzo szybko inne, tak jak ja, zostaną tu już do końca...Modlę się aby koniec przyszedł szybko... Na początku wierzyłem że ona wróci. Byłem pewien, ze kocha mnie całym swoim ludzkim sercem. Gdy tylko słyszałem kroki dwunożnych byłem przekonany, że to Ona. Że wróciła po mnie. Ale mijało coraz więcej dni i nocy, było lato potem jesień i zima a ona nie wracała.Pewnego dnia zrozumiałem. To już koniec.Ona już nigdy nie wróci. Wszystko straciło znaczenie. Bo jaki ma sens psie życie bez ukochanego człowieka... Wolałbym umrzeć niż ją stracić, Ona jednak zdecydowała inaczej.

Miała rację mówiąc, że tu zawsze będę miał opiekę i miskę jedzenia.Tu są ludzie którzy robią dla mnie co mogą. Tylko, że ja kiedyś miałem swój dom i nic mi już tego nie zastąpi. I nic nie zastąpi mi ukochanego człowieka, dla którego byłem dawniej największym skarbem. Gdybym mógł coś na tym świecie zmienić to chciałbym aby ludzie biorąc psa pod swój dach pamiętali, że pies jest na całe jego życie a nie tylko na chwilę...
Garść faktów
Wg. Raportu Głównego Weterynarza o Schroniskach Dla Bezdomnych Zwierząt lata 2003-2004
Schroniska są przepełnione - w 38% ze 142 skontrolowanych schronisk stan psów na koniec 2003 roku przekraczał stan zwierząt na które schronisko zostało przygotowane.

Efekt - pogorszenie się dobrostanu przebywających w schronisku zwierząt.
7% psów w kontrolowanych schroniskach poniosło śmierć w wyniku chorób, urazów oraz zagryzień.
W 41% schronisk w Polsce nie są prowadzone szczepienia profilaktyczne przeciwko chorobom zakaźnym takim jak np. nosówka czy parwowiroza.

Ogółem odsetek eutanazji w schroniskach na koniec 2003 roku wyniósł 12% przy czym w niektórych schroniskach było to 41 do 54%.
Wykaż się odrobiną wyobraźni!!!
Pomyśl o tym że pies którego decydujesz się oddać do schroniska może być jednym z tych zagryzionych, uśpionych lub zarażonych jakąś chorobą.
Może być też Rexem który nie ma już po co żyć!!!


Poniżej - raport Hycel 2005, zawierający dane ewidencyjne schronisk dla bezdomnych zwierza;t, sporządzony w styczniu 2007 przez Fundacje Psi Anioł:
Facebook Wyślij SMS Przekaż nam 1% DotPay PalPay SiePomaga Allegro