Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia


Koło wolontariuszy w Brańsku



Szef Koła: Jarosław Usakiewicz

Kontakt: 0 504 965 394, jarusa@wp.pl

DotPay PalPay Allegro

18.07.2020:

Lipiec 2012 r. Aktualności Koła w Brańsku


1.Piesek jest po operacji.Szczęsliwie nie amputowano mu nogi. Pani weterynarz z Bialegostoku poskłądała kości czekamy na pozytywne efekty jej pracy i na powrót psiaczka do zdrowia. Współpracujemy z Urzędem Miasta i działamy. Burmistrz rozumie problem bezdomności psów i „idzie nam na rękę”. Niedługo robimy sterylizacje finansowane przez Urząd.


2. Wybraliśmy się z Iwoną 12 lipca br. na przejażdżkę rowerową po okolicy. Trasa, jaką wyznaczyliśmy sobie biegła drogą nr 66 w kierunku miejscowości Kalnica oddalonej od Brańska około 5 km Po przejechaniu 3 km, tuż za mostem na rzece Bronce, naprzeciwko uroczyska zwanego Kumatem usłyszeliśmy jakiś pisk dobiegający z przydrożnego rowu. Początkowo sądziliśmy, że to ptak potrącony przez samochód. Zatrzymaliśmy się i szybko skierowaliśmy się do miejsca skąd dobiegał cienki, przeraźliwy głosik. Zamiast spodziewanego widoku ptaka zobaczyliśmy w trawie malutkie kociątko, które jeszcze powinno delektować się maminym cycuchem. Niestety jakiś "ludzki" człowiek chcąc pozbyć się problemu wyrzucił tego maluszka na pastwę losu w miejsce, gdzie ratunek mógł nigdy nie nadejść.. Kociątko na nasz widok zaczęło jeszcze bardziej krzyczeć i biegło w naszą stronę. Po chwili tuliło się do Iwony i chyba poczuło, że nie spotka go już nic złego. Zabraliśmy malucha do domu. Niestety nie możemy go zatrzymać, ponieważ nasze dwa koty trzyletnia Mela i dwuletni nie zaakceptowały "intruza". Niestety i nasze domowe psie stado : stara Alma (11 l.), Saba 6 l.) i dziewczynki- bliźniaczki trzyletnie ,także wyczuły obcą istotę w domu i są wrogo do niego nastawione. Póki, co mały kotek (płeć nieznana) otrzymał imię Karolek i ma do dyspozycji "apartament"- łazienkę na górze naszego domu .
Szukamy domu dla kociątka i mamy nadzieję, że są ludzie wielkiego serca, którzy przygarną mała, śliczną sierotkę.

Iwona i Jarek z Brańska


23.06.2020:


Wieści z Brańska

Jakoś sobie radzimy. Zimą mieliśmy duża akcję z krowami, które "wzorowy rolnik " podczas mrozów przetrzymywał w lesie. Akcja do spółki z powiatowym inspektorem weterynarii powiodła się i krowy trafiły pod dach do dobrych ludzi. Kilka tygodni temu udało się nam namówić księdza, aby przygarną psa. Piesek przeszedł kastrację i jakiś s...?syn ukradł go księdzu. Psiak był bardzo ufny. Iwona złożyła doniesienie na policją i akcja w toku.
Dzisiaj byłem na rozmowie u wójta w gminie Poświętne. Zadzwoniła do mnie kobieta, że nie radzi sobie z bezdomną suczką, która rodzi na potęgę a ona już nie wie, komu te pieski wpychać. Była u wójta, ale ten ją wyśmiał. Napisała do mnie e-maila i przysłała zdjęcia tej suni i jej jednego malucha, który został potrącony przez samochód. Moja interwencja u wójta odniosła skutek; pokryje on koszty sterylizacji suczki. Już jest umówiony weterynarz. Natomiast malec ma uszkodzona tylną łapę. Pilnie szukamy adopcji dla malca, to piękny piesek. Weterynarz powiedział, że może mu operacyjnie poskładać kości, ale na to pieniędzy już wójt nie da. Może macie jakiś pomysł na leczenie malucha lub ewentualnie adopcję z leczeniem.
Pozdrawiamy z Brańska, gdzie chyba trochę udawało ograniczyć patologię wobec zwierząt. ? Jarek Usakiewicz



27.10.2020
Poranny.pl pisze o naszej działalności:



28.05.2020:
8 szczeniąt - suczek. Szukamy dla dziewczyn Domów Stałych lub Domów Tymczasowych.
Sunie są wychudzone.
Kontakt AGATA tel. 791 778 763









26.03.2020:
SPRAWOZDANIE Z DZIAŁALNOŚCI KOŁA BRAŃSK ZA ROK 2010
Koło: Brańsk Data powstania: 2008
Szef koła: Jarosław Usakiewicz
Liczba wolontariuszy: 3

  1. Dokarmiamy z pomocą urzędu miasta i "Emira" psy w magazynach GS koło cmentarza 3 sztuki.
  2. Dzięki pomocy ubiegłych władz miasta dokarmialiśmy doraźnie psy bezpańskie z terenu Brańska.
  3. Udało się znaleźć dom dla 3 bezdomnych szczeniaków.
  4. Dwa szczeniaki z lasu razem z kotem zostały przygarnięte przez p. U.
    Kot-po kastracji
    Suczki-latem sterylizacja
  5. Dokarmiane indywidualnie przez państwa U. 8 szczeniaków p. Wiesławy Ż. 3 szczeniaki znalazły dom, 2 zginęły pod kołami samochodów.
  6.  









25.10.2020
W sobotę 24 października o 3 nad ranem moja starsza córka przyniosła do domu małą, chudą i zmarzniętą suczkę. Szczeniak ma nie więcej niż 2 miesiące.
Rano Malinka (tak ją nazwaliśmy) została odrobaczona i delikatnie nakarmiona. Wieczorem wykąpaliśmy ją. Była okropnie brudna. Obecnie śpi w łazience, a przez cały dzień wałesa się po domu. Zdominowała już kota i dziewięciletnią Almę. Niestety musi trafić do kogoś, ponieważ mam obecnie 5 psów i kota.

Kontakt: tel. 0 504 965 394,
jarusa@wp.pl









20.10.2020
Maleńka suczka już znalazła dom. Wzięli ją dobrzy ludzie z Brańska, a matka pozostała pod opieką dotychczasowych opiekunków, którzy ją dokarmiają. Śpi na klatce schodowej, ma posłanie i ciepło. 10.10.2020
Pilnie szukamy domów dla mamy i córki!!!!!!
Bezdomna suczka, miała 3 szczeniaki, jeden nie żyje, drugiego wzięli ludzie, a została maleńka suczka, którą mieszkańcy z bloków dokarmiaja, ale niestety są i tacy którzy znięcają sie nad psiakami. Kontakt: tel. 0 504 965 394,
jarusa@wp.pl









15.9.2020
Wracamy do tematu z dnia 4 września.
Skrzywdzony pies ma dom.
Brańsk. Okaleczony bestialsko przez człowieka pies od kilku dni ma nową panią, która oprócz pełnej miski oddała mi część swojego serca. Rudzik, bo tak nazwa się teraz pies ma do dyspozycji duże podwórko i do towarzystwa nową koleżankę – suczkę Nuśkę. Ponadto już nikt nie potraktuje go tak jak poprzedni właściciel – bestia.
- Kiedy przeczytałam w gazecie artykuł o psie, który miał wrośnięty w szyję łańcuch bardzo wzruszyłam się losem tego biedaka – mówi mieszkanka Brańska, która przygarnął psa. – Niezwłocznie skontaktowałam się z przedstawicielami fundacji „Emir” z Brańśka, których znam osobiście i omówiliśmy szczegóły dotyczące jego adopcji – dodaje nowa właścicielka.
- Największym problemem było doprowadzenie psa na nowe miejsce, który już zaczął przyzwyczajać się do otoczenia ludzi przy ul. Błonie w Brańsku – opowiada wolontariuszka z „Emira”. – Po raz kolejny z pomocą przyszła zaprzyjaźniona z fundacją weterynarz Edyta Rzepniewska, która sposobem znanym tylko sobie doprowadziła psa do samochodu.
Rudzik od pierwszej chwili przyzwyczaił się do nowego miejsca i poczuł, że jest tu bezpieczny i kochany.









8.9.2020
Oblicza sadyzmu.

Kilka dni po ulicy Błonie i Mickiewicza w Brańsku błąkał się bezpański pies, bestialsko okaleczony przez jakiegoś człowieka. Miał na szyi wrośnięty łańcuch i kawałek drutu. Trudno jest jednoznacznie powiedzieć czy uwolnił się przywiązany do budy czy też drzewa. Wychudzony i przestraszony zwierzak szukał pomocy. - Nie mogłam patrzeć na, to cierpiące stworzenie. Pies bał się ludzi, ale swoim zachowaniem błagał o pomoc. Musiał bardzo cierpieć – mówi mieszkanka Brańska, która zainteresowała się tym psem i sfinalizowała jego zabieg operacyjny. – Gdybym miała możliwości, to pies ten znalazłby się u mnie, ale niestety nie mogę, ponieważ mam już pięć psów – dodaje Iwona Usakiewicz wolontariuszka „Emira”, która sfinansowała zabieg operacyjny.
Pomocy udzielił burmistrz miasta, który udostępnił lokum dla psa po operacji.
- Kiedy przyszedł do mnie szef koła „Emir” i opowiedział historię poszkodowanego psa, nie miałem wątpliwości, że trzeba mu pomóc. Chciałem nawet sfinalizować jego operację i przekazanie do schroniska lub siedziby fundacji „Emir” – mówi burmistrz Daniel Bańkowski.
- Do dyspozycji oddaliśmy jeden z drewnianych garaży, który według mojej oceny nadawał się najbardziej. Inna pomoc z naszej strony nie była potrzeba.
Zabieg operacyjny został wykonany przez zaprzyjaźnioną z fundacją lekarz weterynarii z lecznicy „Chiron” w Brańsku.
- Pies miał wrośnięty w szyje łańcuch od dłuższego czasu. Rana była znaczna i wydzielał się z niej nieprzyjemny zapach – mówi Edyta Rzepniewska lekarz weterynarii, która uratowała psa przed dalszym cierpieniem.
Trudno jest powiedzieć w jakich okolicznościach doszło do takiej sytuacji. Nie sposób jest także określić skąd pochodzi pies. Jedno jest pewne, że głównym winowajcą i sprawcą tego zdarzenia był niestety człowiek.
Obecnie pies czuje się coraz lepiej i czeka na normalnego właściciela.









8.6.2020
2 trzymiesięczne, cudowne i energiczne suczki znalezione w lesie w Gminie Rudka przy drodze Ciechanowiec - Bran'sk. Pieski były wygłodzone i siedziały przestraszone pod krzyżem upamietniającym podziemie niepodległościowe. Szukamy dla nich odpowiedzialnych domów.









1.10.2020
Podczas wakacji, ktoś na schodach Banku Spółdzielczego w Brańsku zostawił maleńkiego szczeniaka.
Suczka miała niewiele ponad cztery tygodnie życia. Pogoda tego dnia była deszczowa. Psina mokra i wysmarowana olejem (prawdopodobnie siedziała gdzieś na wsi pomiędzy maszynami rolniczymi) nie wiedziała co się z nią dzieje. Los chciał, że w tym czasie miejscowy bank odwiedziła wolontariuszka Fundacji Emir z Brańska Iwona Usakiewicz.
- Nie mogłam przejść obojętnie obok tej "biedulki". Nawet przez chwilę nie zastanawiałam się co mam z nią zrobić. I chociaż mam w domu cztery psy, to i dla maleńkiej znajdki znalazło się miejsce. W domu wykąpała ją moja córka Marcelina i piesek od tej pory stał się jej pupilkiem. Nawet spał z nią w łóżku. Wiedziałam, że nie może pozostać u nas na zawsze i zaczęłam szukać mu miejsca. Wystawiłam wiadomość na allegro jak pies za symboliczna złotówkę. Nie trzeba było długo czekać na oddźwięk. Po dwóch dniach Sonia, bo tak nazwała ją jej nowa pani - pojechała do Warszawy.

Iwona Usakiewicz

Ostatnie zdjęcia Sońki przysłane od Pani Beaty - opiekunki z Warszawy









9.10.2020
Los Rudolfa - rottweilera wyrzuconego do lasu.

W połowie września ludzie zbierający grzyby w chojewskim lesie zaczęli opowiadać historię jakoby gdzieś grasuje bezpański pies i straszy amatorów grzybobrania. Bardzo szybko wśród miejscowych rozeszła się pogłoska, że "bestia", bo tak go określano atakuje ludzi. To nie pierwsza tego typu historyjka w tym środowisku.

- W Chojewie ludzie przez lata opowiadali różne historie, które miały się niby
rozgrywać w lesie. Nigdy nie miały one potwierdzenia w rzeczywistości. Były
wytworem wyobraźni, ale u niektórych podnosiły poziom adrenaliny. I tym
razem nie bardzo wierzyłam w te opowieści i dlatego postanowiłam zobaczyć
"bestię" grasującą w pobliskim lesie - mówi kobieta, która poprosiła o nie
publikowanie jej personaliów. - Pojechałam w miejsce wskazane przez mieszkałca
wsi. Początkowo z obawą, że pies może mnie zaatakować obserwowałam teren nie wysiadając z samochodu. W pewnej chwili zauważyłam jak w lesie poruszyło się coś czarnego. Powoli wysiadłam z samochodu i zaczęłam podchodzić w kierunku, tego czegoś. To byś pies. Na pierwszy rzut oka podobny do rottweilera. Trochę się bałam, ale on także był przestraszony. Obok psa leża?ły pozostawione jakieś ubrania. Z pewnością po to, aby pilnował on ich z nadzieją, ze pan wróci. To szczyt barbarzyństwa i znieczulicy. Zostawiłam jedzenie i postanowiłam, że jutro przyjadę ponownie - opowiada Iwona Usakiewicz wolontariuszka "Emira" nauczycielka z Chojewa
- Następnego dnia przyjechałam z córką ( we dwójkę raźniej). Wzięłam jedzenie i zaczęłam wołać psa. Ku mojemu zdziwieniu zaczął on powoli podchodzić. To, co zobaczyłam przeraziło mnie okropnie. Zamiast psa "bestii" stał przede mną zmaltretowany zwierzak, któremu krew sączyła się z nosa. Podrapany, poobijany, posiniaczony i trzęsący się rottweiler wyglądał strasznie. Był głodny, dlatego podszedł. Dał się pogłaskać i zaczął się tulić do moich rąk. Bardzo się wzruszyłam i postanowiłam, że nie zostawię tego psa na pastwę losu. O wszystkim opowiedziałam redaktorowi gazety. Gdybym nie miała w domu psa on z pewnością znalazłby u mnie miejsce, ale mam ich aż cztery, a trzy, to także znajdy - opowiada Iwona Usakiewicz. - Oprócz mnie zwierzęciem opiekuje się także myśliwy z sąsiedniej miejscowości pan Michał Kiersnowski, który wraz ze mną karmi i zapewnia mu bezpieczeństwo - dodaje P. Iwona

Szczęśliwie po około 10 dniach psem zaopiekowała się pani Jadwiga Więcko, która przyjechała do Chojewa na kilka dni ze Stanów Zjednoczonych. W związku z zaistniałą sytuacją przełożyła swój wyjazd do USA o 2 tygodnie tylko po to by Rudi mógł nabrać kondycji i żeby w tym czasie można mu było znaleźć jakieś lokum.

Dzięki jak zwykle WIELKIEMU SERCU naszej fundacji Krystynie Sroczyńskiej pies trafił do Emira, gdzie będzie leczony i doprowadzony do normalności.

Dowiezienie Rudiego do siedziby fundacji w Oddziale pod Żabia Wolą zawdzięczamy bezinteresownej pomocy wójta Gminy Brańsk - K. Jaworowskiego/

Serdecznie dziękujemy za okazaną pomoc Iwona i Jarosław Usakiewicz









29.12.2020
Mieszkanka wsi Kiersnowo w Gminie Brańsk poinformowała 24 grudnia telefonicznie moją żonę, że w belach siana oszczeniła się suka, najprawdopodobniej owczarek niemiecki. Zaraz po świętach udałem się do tej miejscowości w celi zbadania sprawy. Wszystko, to, o czym mówiła ta pani potwierdziło się, co zresztą widać na przesłanych przez mnie zdjęciach. Psy wyglądają ogólnie na zdrowe, ponieważ są bardzo ruchliwe i chętne do zabawy. Matka natomiast jest nieufna i nie podchodzi do ludzi. Miejscowi mieszkańcy, a szczególnie pani Kiersnowska Małgorzata dokarmia ją. Suka ta jest tak cwana, że nie spożywa jedzenia bezpośrednio tylko bierze talerz w zęby i odchodzi w bezpieczne miejsce. Talerze później odnajdują się w różnych miejscach we wsi. Powiadomiłem już panią weterynarz. Zaraz po nowym roku przebadamy szczeniaki.


27.11.2020 r. Jest nadzieja, że Brańsk przestanie wkrótce być kojarzony, jako miejsce szczególnie okrutne dla psów!
- Nasze żmudne i długotrwałe, ale uparte starania doprowadziły do tego, że Burmistrz Brańska przeznacza z budżetu gminy pewne kwoty i zakupuje dla bezdomnych psów karmę, którą wolontariusze naszego koła karmią te zwierzęta..

- Mamy obietnicę, że w przyszłorocznym budżecie zapewni środki na rozpoczęcie współfinansowania sterylizacji suk i kotek oraz kastracje kotów bezdomnych w celu ograniczania ich populacji.

- Toczą się rozmowy na temat zorganizowania na terenie Brańska miejsca czasowego pobytu psów bezdomnych (do czasu zabrania ich do schroniska)
- Na zaproszenie Koła Wolontariuszy przyjechała p. Prezes Fundacji, aby spotkać się z dziećmi i młodzieżą z naszych szkół. Ze strony dyrekcji szkół i pań Bożeny Kosk-Osmolskiej i Marty Jaszczuk uzyskalismy akceptację i pomoc. Odbyły się spotkania łącznie z 300 uczniami szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Młodzież wysłuchała pogadanek o obowiązkach jakie ma czlowiek wobec zwierzęcia; o prawach zwierząt w Polsce i Europie oraz o tragicznych nieraz losach zwierząt okrutnie traktowanych przez swoich opiekunów.

- rozpoczęła się akcja pod hasłem: "PODAJ ŁAPĘ" - zimowa pomoc zwierzętom bezdomnym.
Akcja ta ma na celu zebranie przez dzieci karmy dla bezdomnych psów i kotów z Brańska, którymi opiekuje sie nasze koło. Dzięki przychylności dyrekcji szkoły karma będzie gromadzona w wydzielonym miejscu na terenie zespołu szkół, a następnie odbierana przez Szefa Wolontariuszy.

- Pani Prezes oglosiła także konkurs pod tytułem: "BUDA".Młodzież ze szkół rozniesie do domów mieszkańców Brańska ulotki o następującej treści:
"UWAGA! Czy naprawiłeś budę swojego psa przed zimą?? Zrób to zaraz!!!
Z inicjatywy młodzieży powstało Koło Młodych Wolontariuszy w Brańsku. Będą oni pomagali wolontariuszom z "dorosłego koła" w ich pracy, oraz pilnie obserwowali i zwracali uwagę na to, co się dzieje w ich najbliższym sąsiedztwie ze zwierzętami bezdomnymi i z tymi, które mają swoich opiekunów.