Jeszcze się za mną obejrzał skazany.
Pojąć nie umie, choć przeczuwa zdradę,
choć palą batem zadane mu rany,
ciągle mi ufa, a już oszukany.
Tylko te oczy wciąż kryją nadzieję,
że go ochronię, gdy kat już się śmieje.
Nie ochroniłem – zabrakło mi woli!
Żal w jego oczach,
błyskiem wspomnienia,
błądzi po nocach
i boli.