Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Okruchy Cierpienia
 Sercem pisane
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki duże
Psy duże
Suki średnie
Psy średnie
Suki małe
Psy małe
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Adoptuj Wirtualnie
Opowiedz o nas innym
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Wydarzenia
Wolontariat
Oddział Jarocin
Oddział Krosno O.
Koło Brańsk
Koło Katowice
Koło Łowicz
Koło Siedlce
Koło Słupsk
Koło Wałbrzych
Koło Warszawa



4.03.2020  - interwencja w Laszczynach  

TRAGEDIA PSÓW - DRAMAT CHORYCH LUDZI
 
 
 
 
Zdjęcia z interwencji

Otrzymaliśmy  alarmujące informacje o horrorze, jaki panuje w miejscowości Laszczyny gm. Grodzisko Dolne. Otrzymaliśmy także ze Stowarzyszenia NADZIEJA pisemną prośbę o ratowanie ok. 15 psów znajdujących się w fatalnym stanie, utrzymywanych przez osobę chorą psychicznie.
  Na podstawie otrzymanej dokumentacji oraz ikonografii złożyliśmy  zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 35.1 ustawy o ochronie zwierząt, przez właścicielkę. Jednocześnie wystąpiliśmy z wnioskiem o wydanie prokuratorskiego nakazu przeszukania i odebranie zwierząt. Dzięki operatywności Prokuratury Rejonowej w Leżajsku taki nakaz otrzymaliśmy. Wykonałam telefon do wójta gminy Grodzisko Dolne powiadamiając go o otrzymanym nakazie prokuratorskim i o tym, że 4.03 przyjeżdżamy żeby zabrać psy; w sprawie krowy obligowałam wójta, aby znalazł gospodarza, który zadba o zwierzę, odkarmi je, a potem gmina podejmie decyzję co do dalszych jej  losów
W rozmowie ze mną wójt nie krył oburzenia z tego powodu, że:
1) fundacja ma nakaz prokuratorski
2) fundacja chce odebrać psy;
On zna sprawę od lat i uważa, że psom nie dzieje się krzywda, bowiem ta chora kobieta je kocha, zaś odebranie psów pogorszy jej stan zdrowia. Moje argumenty, że nasza fundacja zajmuje się przestrzeganiem ustawy o ochronie zwierząt ,a obowiązek opieki nad  osobami niewydolnymi życiowo, czy chorymi  spoczywa na rodzinie i ew. należy do obowiązków  do służb gminnych trafiały w próżnię.  Niestety wójt był szczelny na logiczne argumenty i stał na stanowisku, że działamy z niskich pobudek, aby dokuczyć choremu człowiekowi.  Prowadzenie dalszej rozmowy  było, moim zdaniem pozbawione sensu.
  4.03 o godz. 5 rano trzy  samochody z inspektorami fundacji i niezbędnym sprzętem udały się w trzystukilometrową trasę. O naszych działaniach powiadomiliśmy także miejscową telewizję, która obiecała wysłać na miejsce reportera i kamerę. Po przyjeździe do Leżajska zgłosiliśmy się na policje celem otrzymania ekipy dochodzeniowo-śledczej mającej wykonać nakaz przeszukania. I tu również  podczas rozmowy z naczelnikiem  usłyszeliśmy  stwierdzenia, które wprawiły nas w osłupienie i były sygnałem, że nikt, tak naprawdę , nie ma pojęcia co to jest prawo zwierzęcia do godnego życia; i nikt również nie uznaje potrzeby tej interwencji podjętej w obronie  życia zwierząt.. Prezentowane poglądy wskazywały wyraźnie, że tutaj  psy  traktuje się  przedmiotowo. TV Rzeszów nam towarzyszyła z kamerą.
  Po przyjeździe na miejsce ( odludne i  chyba zapomniane przez Boga) mieliśmy wątpliwą  przyjemność zostać powitani przez szpaler bojówki  zorganizowanej przez wójta, a składającej się z podległych mu urzędników. Wiało jadem  z każdego ich spojrzenia. I....zaczęło się. Psy porozmieszczane w jakichś ruinach - resztkach czegoś, co być może było przed laty budynkami gospodarskimi. Widać jednak było  „rękę wójta”, który na nasze przybycie wykonał piękna scenografię okolicznościową. Tu i ówdzie pięknie porozrzucane było siano; 2 psy przypięte nawet do bud( Poprzednio stały pod gołym niebem przyczepione łańcuchami do złomu, który kiedyś był zapewne sprzętem rolniuczym. Policja z mozołem usiłowała wykonywać swoje czynności; sprawne kadry wójtowe krzykami usiłowały zdyskredytować i paraliżować  nasze działania i za wszelką cenę  nie dopuścić do zabierania psów. Odcinaliśmy z łańcuchów i musieliśmy przywiązywać je  na powrót, bo sekretarz mełł ozorem,  wygłaszał tyrady w obronie p. Stanisławy i poważał nasze kompetencje.
  Wisiał nam dosłownie na plecach, podsłuchiwał,  o czym mówimy i wtrącał swoje mądrości na każdym kroku. a wójtowa fotografka „dokumentowała” nasze ruchy skrupulatnie.
  Atmosfera gęstniała z każdą godziną; policjanci co i rusz wydzwaniali po instrukcje do kogoś; Pow. Lekarz Weterynarii – jedyny trzeźwo myślący  człowiek, po zapoznaniu się z nakazem prokuratorskim, wydal decyzje o zabieraniu psów.
  Niestety jego autorytet był nie wystarczający dla policji a sekretarz gminy  zażądał sprowadzenia  lekarza weterynarii wskazanego przez   wójta. Byliśmy bezradni; bojówkowa   blondi wyposażona w aparat fotograficzny miała za zadanie  szukać kompromitujących fundacje ujęć ,fotografować nas i nasze działania, i szukać „haka” na „ EMIRA.
  Wreszcie nadjechał ó  pomazaniec wójtowy –  lek.wet; przyodział się w foliowe mokasyny i równie gustowny fartuch i zaczął zarządzać. On również twierdził, że nasze działania są nie trafione, bo  dobrostan psów jest zachowany : są one zdrowe i zaszczepione. Przedzieraliśmy się przez  kolejne kryjówki – ruiny, ślizgając się po..wszystkim: psich g.., resztkach z jakiejś jadłodajni  i czegoś  tam jeszcze; wszechobecnych śmieciach,  owiani smrodem zgnilizny i... „zdrowych psów” ( a był mróz).Widok kolejnych znajdowanych w najrozmaitszych cholernych zakamarkach, psów, a raczej psich kłębków  struchlałych z zimna i strachu, przytwierdzonych łańcuszyskami wyzwalał w nas zaciekłość i determinację. Siedziały jak skazańcy w śmierdzącej komórce bez światła,  męczone przez robactwo, zimno, głód i pragnienie Widok p. Satnisławy wzbudzal w nich strach!!!.W jednej z komór leżał cały wielki zwój nowego łańcucha , a obok karabinki –  pewno atrybuty miłości właścicielki do wyłapywanych w całej okolicy psów.. Walczyliśmy o każdego psa; odcinając je  z łańcuchów. Jednego psa na polecenie owego weta wyjęto nam z samochodu. Wszytkowiedzący lekarz wet.  kazał wpisać do protokołu policyjnego, że psy są w stanie  dobrym .Tego zaś nawpół zamarzniętego białego , łysego nieszczęśnika, z dziurą w głowie i niewidzącymi oczyma , kazał opisać jako: „ pies w stanie dobrym z alergią pokarmową” Moje protesty nie zostały uwzględnione przez policjanta sporządzającego protokół, bo fachowcem jest wet.i  wyłącznie jego zdanie i jego decyzja się  liczy.  Rwaliśmy  te psy jak opętani, byle szybciej, ale niestety ów wszechwładny wet Antoni  typował bezwzględnie psy, które z jego rozkazu muszą pozostać, aby pani Stanisława czuła się dobrze. Nasze argumenty, wreszcie błagania i targowanie się – pozostawiły go niewzruszonym. Mało tego, stawał się coraz bardzie bezwzględny i argumentował; „te psy zostają, bo ja tak powiedziałem i koniec gadania! „
   Próbowałam zmiękczyć go prośbami o najmniejszą białą psinkę  przypiętą do krowiego łańcucha, ewidentnie chorą, drżącą z zimna, czy może  gorączki- nie dał się ubłagać !
  ON miał w d.. psy! ON MIAŁ WŁADZĘ - i to nam demonstrował. Pani Stanisława ma mieć psy, dla dobrego samopoczucia,  ( w podtekście – a los psów się nie liczy). Potem usiłowaliśmy zadbać o los krowy – gmina nie jest zainteresowana czy ona przeżyje, czy też nie – podobno jakaś rodzina ma ją zabrać w bliżej nieokreślonym terminie.
  Chodziliśmy po tych cuchnących ruinach  i resztkach pomyj  wylewanych bezpośrednio na ziemię jako pokarm dla psów. Niestety psy uwiązane na krótkich łańcuchach za żadne skarby nie mogły skosztować tych „delikatesów’. Za to ich woń,  dla zawsze spragnionych  wygłodniałych więźniów chorej miłości właścicielki – była dodatkową udręką.  Za to miały rzucone połówki buraków cukrowych; miski, które widzieliśmy to dar  Stowarzyszenia Nadzieja – przedtem nie było naczyń, w których psom dawano by cokolwiek do jedzenia. Wody nie było przed żadnym psem; misek na wodę  również. Pani Stanisława w rozmowie oznajmiła nam, że psom gotuje raz dziennie kawę ! W obejściu był jeszcze jej brat – człowiek ubezwłasnowolniony ze wzgl. na chorobę psychiczną i jego opiekun prawny., panicznie bojący się psów. Dary, jakie przywoziły osoby pragnące pomóc i jej i psom – stały w workach nietknięte.
   Godziny mijały. Policjanci  oddawali się działaniom operacyjnym  i dyktatowi weta Antoniego.  Ekipa wójtowa zachowywała czujność i bacznie śledziła każdy nasz ruch, a sekretarz gminy był ciągle „ na nasłuchu” . Po ostrej wymianie zdań z jakąś nawiedzoną sąsiadką i moich protestach, co do skreśleń w protokole policyjnym, których żądał wszechwładny wójtowy wet – podpisałam protokół i ruszyliśmy w drogę powrotną.
  Dla  8 wyrwanych z piekła psów była to droga ocalenia. Spały spokojnie w nieznanym dla siebie cieple i miękkościach. 5 w najcięższym (naszym zdaniem) stanie pojechało od razu do kliniki, gdzie lekarze udzielili im pierwszej pomocy.
  Potem nakarmione pierwszym od lat, a może pierwszym w życiu przyzwoitym posiłkiem ( ale w ilościach b. umiarkowanych) zasnęły spokojne i bezpieczne.
  Resumee:
  wszystkie zabrane psy są chore
  wszystkie mają zmiany skórne od  15-90% powierzchni ciala
  w najcięższym stanie jest biały prawie łysy pies z dziurą w głowie  ( jego stan wójtowy wet określił jako dobry). Lekarz w klinice określił stan jako bardzo poważny, a rokowanie niepewne
  wszystkie psy miały kleszcze ( rekord ponad 40 u starego psa z ciemnej komórki)
  wszystkie miały wszoly i  pchły w ilościach hurtowych
  z powodu b. silnego łojotoku cuchną b. mocno
  wszystkie maja zmiany spowodowane brakiem odpowiedniego żywienia
  wykazują objawy silnego lęku przy kontakcie z człowiekiem
   mają uporczywy świąd
  Podjęto badania diagnostyczne i leczenie:
  Psy dostały antybiotyk  ( Shotapen)i lek przeciwzapalny i przeciwbólowy (Tolfedine) bombę witaminową  - Combivit; zostały odrobaczone,odpchlone i  nawodnione. Pobrano zeskrobiny ( podejrzenie nużycy) oraz otrzymały Imizol ( podejrzenie babeszjozy)
  Dodatkowo dostają: Scanomune ( podniesienie odporności) do karmy Caniviton oraz  Omegan ( odbudowa okrywy). Są żywione 2 x dziennie  - dieta lekkostrawna( kurczak + ryż + marchewka) do picia dostają wodę z glukozą ( pija niechętnie) Głownie śpią. W najbliższych dniach muszą zostać wykąpane w kąpieli odkażająco- wysuszającej.
   Psa z zamartwicą ogona czeka operacja jego usunięcia; drugi biały pies ma wynicowany odbyt.
  Sunia  ONka jest szczenna
  Sunia w biało - rude łaty prawdopodobnie też.
  Nie wykonano jeszcze im usg, aby nie powiększać stresu .Usg oraz badania krwi wszystkich  zostaną wykonane w przyszłym tygodniu.
  Szczegółowe opinie lekarsko-weterynaryjne otrzymam ok. środy. To co podałam powyżej nie jest diagnozą lekarską  sensu stricto tylko informacją „ na gorąco”.
  Istnieje podejrzenie, graniczące z pewnością, że psy, których nie pozwolono nam zabrać są w równie złym stanie, a ich życie w tych warunkach jest zagrożone,
  Fundacja składa do prokuratury zawiadomienie o przestępstwie , znęcania się nad tymi 4 psami poprzez cyniczne narażenie ich życia przez lekarza wet. dr Antoniego K. oraz o niewykonanie nakazu prokuratorskiego .
  O dalszych losach psów będziemy informować na bieżąco; w najbliższych dniach zostaną także zamieszczone zdjęcia, które robiły tam na miejscu nasze inspektorki. Zdjęcia dokumentujące przerażające warunki bytowania 15 psów; a wszystko to działo się od lat za wiedzą i błogosławieństwem wójta i urzędników gminy Grodzisko Dolne