Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia


Oddział terenowy Fundacji Emir w Krośnie Odrzańskim



Szef oddziału: Jerzy Kolano

tel. kontaktowy: 785 055 055

tel./fax : 68 4110267

krosno@fundacja-emir.pl





20.07.2020:DEMON

Wczoraj nad ranem (3-cia z minutami))obudził nas telefon dyżurnego Straży Pożarnej, - pomóżcie, bo mamy zgłoszenie psa potrąconego przez samochód, a sami nie mamy możliwości mu pomóc. Po piętnastu minutach, kiedy nasz samochód był już w drodze, zadzwonił dyżurny Policji z tym samym powiadomieniem. Okazało się, że potrąconym psiakiem jest piękny zadbany owczarek niemiecki z przedłużonym włosem. Pies miał uszkodzone obie przednie łapy. Obejrzałam uszkodzenia łap i stwierdziłam uszkodzenie poduszki lewej łapy dość mocno krwawiące, dużą krwawiącą obficie ranę między palcami łapy prawej. Nie podobał mi się również zakres ruchów w stawie nadgarstkowym łapy prawej - najprawdopodobniej nadgarstek jest złamany i będzie wymagał interwencji chirurgicznej. Zaopatrzyłam obrażenia i pozostało czekać na nadejście bardziej ludzkiej godziny w celu podjęcia dalszych działań. Rano medar powiadomił Urząd Miasta i po decyzji naczelnika wydziału przekazaliśmy psa pod opiekę weterynarza, z którym Urząd podjął współpracę. Strażnicy miejscy na zlecenie Urzędu będą się starali odnaleźć właściciela, a my będziemy monitorować dalszy los Demona.

DEMON

14.07.2020:LUSIA

W ramach współpracy z Taygą z Gubina odebraliśmy malutką śliczną suczkę, od kobiety, która ma kazirodcze stado kilkunastu psów. Lusia wygląda jak jamnik długowłosy. Uroku dodaje jej trójkolorowe umaszczenie. Lusia zostanie w Fundacji wysterylizowana i będzie czekała na nowego właściciela.
Lusia

11.07.2020:SZATAN

Na jednej z okolicznych wsi pewnego dnia pojawił się piękny pies. Nie wyglądał na bezdomnego - dobrze odżywiony i czysty. Gospodarze o wielkim sercu zaczęli psiaka dokarmiać z nadzieją, że zrozpaczony właściciel szuka swojego psa i trafi w końcu do nich. Niestety, okazało się, że po Szatana nikt się nie zgłosił. Może jest ofiarą wakacji, a jego dobry stan jest wynikiem krótkiego czasu, w którym był zdany tylko na siebie. Szatan jest niestarym, ślicznym psem w typie malamuta. Jest już w Fundacji i czeka na człowieka, który go pokocha już na zawsze.
Szatan

11.07.2020:HUDINI

Zgłoszenie z sąsiedniej gminy - do jednego z gospodarzy przybłąkał się nieduży pies. Pan nie może go zatrzymać. Na miejscu okazało się, że jest to duży owczarkowaty pies potwornie wychudzony i poraniony. Duża rana na zadzie z prawej strony, mniejsza w okolicy ogona ( podejrzenie postrzału), cały grzbiet w okolicy zadu pokryty strupami i pozbawiony sierści. Z ran spływała treść ropna w dużej ilości. Oczywiście takie przypadki jak zwykle dzieją się w dni wolne - sobotę lub niedzielę, Dziękujemy Doktorowi Paduszyńskiemu za przyjęcie nas i podanie Hudiniemu antybiotyku i środków przeciwbólowych i za potraktowanie bezdomniaka bezpłatnie. Hudini jest już w Fundacji. Niestety jego stan jest zły, a życie zagrożone. Nie można nawet zrobić prześwietlenia, bo nie przeżyłby sedacji ze względu na wyniszczenie organizmu na granicy kacheksji. Jest w tej chwili odżywiany często w małych ilościach i ma zastosowane leczenie objawowe. Mamy nadzieję, że uda mu się pomóc.
Hudini

11.07.2020:KONIE

W ubiegłym roku w grudniu byliśmy na interwencji u kobiety nie dającej sobie rady z opieką nad licznymi zwierzętami w gospodarstwie. W ciągu tych kilku miesięcy docierały do nas informację, że kobieta kolejno sprzedaje konie. Dziś skontrolowaliśmy gospodarstwo i okazało się, że ze zwierząt pozostał tylko jeden pies. Pani zastosowała się do zaleceń.

30.06.2020:ZORRO

Na prośbę Fundacji Animalia z Poznania pojechaliśmy sprawdzić warunki w jakich mieszka Zorro wyadoptowany rok temu. Na miejscu okazało się, że psiak mieszka za domem wielorodzinnym w kojcu przy garażu na betonowym placu. Za miskę z wodą służyła mu metalowa puszka z resztką przegrzanej wody na dnie. Z wywiadu pies jadł resztki ze stołu. Nie został dopełniony obowiązek kastracji ( zapisany w umowie adopcyjnej). Pies w stanie średnim - futro zaniedbane, pełne pchlich odchodów i dredów. Kulawizna tylnej lewej łapy. Właściciel nie potrafił pokazać książeczki szczepień ( „ gdzieś się zagubiła w czasie przeprowadzki”). Na nasze pytanie, dlaczego mimo zapisu w umowie adopcyjnej psa nie wykastrował, stwierdził, że nie chciał mu robić krzywdy…Dlaczego pies mieszka w betonowym kojcu - bo matka się nie zgadza inaczej. Po telefonicznym uzgodnieniu z Fundacją Animalia Zorro został odebrany.
ZORRO

27.06.2020:SONIA

Malutka sunia, która została znaleziona jakiś czas temu i przyjęta do DT przez ludzi, którzy zawiadomili nas o jej istnieniu, zostaje na stałe w domu tymczasowym. Opiekunowie tak pokochali malutką Sonię, że nie chcą się już z nią rozstać. Suczka została odrobaczona, odpchlona, zaszczepiona i wysterylizowana. Sonia wszystkich zaraża dobrym humorem. Jest radosna i przyjacielska. Chodzi ze swoim Panem na ryby. Nauczyła się spacerować na smyczy i wszystkim dookoła rozdaje buziaki. Wszystkiego dobrego Sonieczko.
SONIA

26.06.2020:ŚNIEŻEK

Śnieżek jest pięknym psem. Został znaleziony na stacji benzynowej w Krośnie ( pewnie dlatego, że zaczęły się wakacje). Śnieżek jest młodym około dwuletnim, bardzo przyjaźnie nastawionym do świata psem. Zapewne nie zaznał bicia, czy też nieodpowiedniego traktowania przez ludzi. Nawet porzucenie nie wywarło na jego psychice głębszych rys. Białe futerko ma zaniedbane, ale po „wypraniu” i wyczesaniu dredów, będzie na pewno rzadką ozdobą. Śnieżek szuka bliskości człowieka - jak go wypuściłam z kojca, żeby pobiegał po podwórku, Śnieżek szybciutko załatwił swoje potrzeby za stodołą, przybiegł do mnie, położył się u moich stóp i czekał na głaski i wyczesywanie dredów. Możliwe, że mieszkał w domu - w kojcu się nie załatwił ani razu w ciągu sześciu dni pobytu u nas. Ktoś, kto adoptuje Śnieżka będzie miał młodego, pełnego wigoru i niepowtarzalnego psa. Śnieżek już w Fundacji czeka na swojego prawdziwego Pana.
ŚNIEŻEK

26.06.2020:WIELKIE sprzątanie

Otrzymaliśmy zgłoszenie od mieszkańca jednej z okolicznych wiosek. Jest obejście, gdzie psy są zamknięte w nie sprzątanym kojcu - pomóżcie !. Na miejscu zarzuty się potwierdziły, aczkolwiek trzy mieszkające tam psy są w dobrej kondycji ze stałym dostępem do wody. Sporządziliśmy protokół z listą zaleceń do wypełnienia ( w tym poprawa stanu bud, ogrodzenia i generalne porządki). Wizyta kontrolna za dwa tygodnie.
Wielkie sprzątanie

11.06.2020:JURAND

Szkoda, że Jurand nie może nam opowiedzieć jak to się stało, że niewidomy pies znalazł się zupełnie sam w środku lasu…Pewnego dnia do leśniczówki w głębi lasu przyszedł pies. Rezydenci szczekaniem dali znać gospodarzom, że ktoś podszedł w pobliże posesji. Zdumiony właściciel znalazł przed ogrodzeniem Juranda. Jurand szedł przed siebie prościutko, aż zatrzymał się na nogach pana. Właściciele leśniczówki, ludzie o wielkim sercu nie pozostawili niewidomego psa samotnego w lesie. Niestety, że względu na swoich psich rezydentów nie mogli zatrzymać Juranda u siebie. I tak Jurand trafił do nas.
Jurand jest wiekowym foksterierem, ma około 13 - 15 lat. Musiał dość długo błąkać się sam, bo jego futerko jest w strasznym stanie - liczne dredy, w których znaleźć można patyki, źdźbła zbóż i traw. Jurand nie miał w życiu szczęścia do ludzi - przez całe swoje życie odczuwał ból oka i nikt nie zareagował. Od najmłodszych lat cierpiał na entropium prawego oka, w wyniku czego doszło do trwałego uszkodzenia rogówki i powstania zaćmy w tym oku. Drugie oko Juranda jest również przesłonięte zaćmą ( starczą). Na głowie Jurand ma głęboką ranę już suchą w trakcie gojenia ( czy w ten sposób próbował się go pozbyć „właściciel”? - uderzenie w głowę i wyrzucenie do lasu). Jurand na pewno nie zranił się sam - chodzi ostrożnie, powoli i jak wszystkie psy niewidome, na sztywnych tylnych łapkach. Nawet jak zdarzy mu się trafić na przeszkodę, to dotyka jej delikatnie, bo czuje na główce, że coś jest z przodu. Jurand również słabo słyszy. Mimo tych ułomności Jurand ma swoje małe radości - uwielbia jeść ( miseczkę podsuniętą pod nos wyjada do końca dokładnie ją wylizując), lubi dreptać sobie wolniutko po trawce, nadstawia główkę do głaskania. Początkowo bałam się, że ze względu na swoje kalectwo, Jurand może gdzieś się zaszyć na naszym dość dużym podwórku i będę miała problem ze znalezieniem go. Ale okazało się, że Jurand po kilku rundach świetnie sam daje sobie radę i sam znajduje drogę do domu i na swoje posłanie. Na pewno trzeba doprowadzić futerko Juranda do porządku, ale to jest mały problem. Już część dredów została wycięta i zgolona. Jeszcze tylko kąpiel po okresie karencji po odpchleniu i będzie w porządku. Trzeba również przeprowadzić operację entropium, to nie przywróci widzenia w oku, ale pozwoli wreszcie Jurandowi żyć bez bólu.
Czy ktoś jeszcze pokocha niekłopotliwego psiaczka, któremu wystarczy do szczęścia miseczka strawy, króciutki spacer i czuła ręka, która pogłaszcze po główce? Czy też Jurand spędzi resztkę danego mu czasu w Fundacji?
JURAND

08.06.2020:GUBINKA

Sunia w typie owczarka niemieckiego ( nieco drobniejsza od ON) została zgłoszona przez Urząd Miasta. Suczka niedawno rodziła, co stało się ze szczeniakami, nie wiemy. Gubinka jest młodziutką, bardzo przyjazną suczką. Co ją spotkało nigdy się nie dowiemy. Możemy przypuszczać, że została wyrzucona przez poprzednich właścicieli, kiedy okazało się, że jest w ciąży. Mała boi się gwałtownych ruchów, ale widać, że bardzo chce zaufać człowiekowi. Po krótkiej chwili, gdy oceni, że nic jej nie grozi, zaczyna wesoło machać ogonem i rozdawać buziaki. Gubinka jest już w Fundacji i po przygotowaniu będzie wyczekiwała na swojego nowego Pana, który już nigdy jej nie zawiedzie.
GUBINKA

27.05.2020:MAJA

Do jednego z ośrodków wypoczynkowych w podkrośnieńskiej wsi przybłąkała się Maja. Szukała pomocy u ludzi, bo w swoim stanie nie mogła sama dać sobie rady w okolicznych lasach. Niestety w ośrodku zostać nie mogła. Maja jest w zaawansowanej ciąży. Została w trybie pilnym przewieziona do kliniki Fundacji.
Edit: 30.05.2020 - Maja jest już po sterylizacji i jutro jedzie do Fundacji, gdzie będzie dochodziła do pełni zdrowia i czekała na Pana, który nigdy już jej nie porzuci.
MAJA

19.05.2020:BĄBEL

Pies odłowiony przez Straż Miejską w Krośnie. Bąbel jest dużym gabarytowo, młodym, pełnym wigoru psiakiem o nietypowym umaszczeniu. Bąbel kocha cały świat, a przede wszystkim ludzi i przestrzeń. Osoba, która zaadoptuje Bąbla będzie miała wiernego przyjaciela, który samym swoim wyglądem zniechęci intruzów. Ten śliczny, niepowtarzalny psiak czeka w Fundacji na swojego Pana.
BĄBEL

30.04.2020:SONIA

Zgłoszenie malutkiej suni, która przybłąkała się na jedną z okolicznych wsi. Maleńka okazała się przylepką, nieco obawiającą się obcych. Pani, która przez kilka dni opiekowała się małą, zdecydowała się dać jej dom tymczasowy na czas przygotowania Soni do adopcji. Sonia zostanie odrobaczona, odpchlona i wysterylizowana.
SONIA

18.04.2020:BOBUŚ

Niedziela ( takie zgłoszenia są zwykle w dni wolne…) - telefon od oficera dyżurnego Policji, że w jednej z dość odległych wsi, przy drodze leży pies potrącony przez samochód, ma urwane dwie łapy…Wyruszyliśmy natychmiast z myślą, że pewnie nie zdążymy i psiak się wykrwawi…W opisanym miejscu nie zastaliśmy psa, zapytani mieszkańcy wzruszali ramionami, wreszcie ktoś wskazał nam pobliskie podwórko…Oboje z Jurkiem jesteśmy dość „zaprawieni w bojach”, ale przyznam, że zastany widok nami wstrząsnął…Niewielki kudłaty psiaczek był koszmarnie okaleczony i ….nie były to świeże rany….Okazało się, że właściciele spokojnie czekali, aż sprawa rozwiąże się sama ( słowa córki właściciela na nasze zainteresowanie „ przecież on zdycha” „stary jest”). Kilka lat temu Bobuś spadł z kosiarki na polu i doznał amputacji urazowej stopy tylnej lewej łapy - według właścicieli u weta nie byli, samo się wygoiło. Przed około trzema tygodniami psiak doznał urazu przedniej lewej łapy i w związku z tym, ponieważ nie mógł tak szybko uciekać, dodatkowo ostatnio „został pewnie pogryziony przez psy” jak twierdzili właściciele…Bobuś był w bardzo złym stanie - otwarta, ropiejąca rana przedniej łapy ( prawdopodobnie zmiażdżone kości), ropowica lewego barku, zaropiałe oczy. Na nasze pytanie, dlaczego nikt z psem nie pojechał wcześniej do weterynarza, nikt z pięciorga dorosłych osób zamieszkujących gospodarstwo nie potrafił nam sensownie odpowiedzieć. Poprosiliśmy naszego doktora o przyjazd do lecznicy w trybie pilnym ( dziękujemy, Doktorze, zawsze można na Pana liczyć) i zmusiliśmy syna właścicieli do natychmiastowego przewiezienia psiaka. Po badaniu lekarskim okazało się, że stan Bobusia jest beznadziejny - uogólnione zakażenie organizmu, uszkodzona przednia łapa nie do uratowania. Doktor podjął decyzję o eutanazji, żeby skrócić niewyobrażalne cierpienia psa.
Bobusiu, nie zostawimy tak tej sprawy - Twoi „właściciele” odpowiedzą za „opiekę” nad Tobą.
UWAGA ! ZDJĘCIA DRASTYCZNE !
BOBUŚ
...

30.03.2020:STELLA

W jednej z sąsiednich gmin, na wsi pewnego dnia pojawiła się wychudzona młoda suczka w typie owczarka niemieckiego. Mieszkańcy dokarmiali małą przez jakiś czas i szukali miejsca wśród swoich. Niestety, okazało się, że nikt nie potrzebował suni, nikt nie chciał zapewnić jej domu, bo wszyscy wokół zapsieni. Mieszkańcy zgłosili problem w Urzędzie Gminy i nadal dokarmiali suczkę. Pojechałam po Stellę uzbrojona w wiedzę, że sunia trzyma się blisko jednej z posesji. Na miejscu okazało się, że Stella obrała sobie miejsce na opuszczonej zrujnowanej posesji na gruzach i tam mieszkańcy ją dokarmiali. Bałam się, że próba odłowienia może skończyć się paniczną ucieczką psa i poranianiem łap o wystające gruzy. Powoli weszłam na posesję, kucnęłam i zaczęłam wołać Stellę. Suczka podeszła do mnie na przygiętych łapach i tuż przede mną zaczęła się czołgać - widać było, że się panicznie boi, ale też, że chce zaufać. Założyłam smycz i Stella grzecznie podeszła ze mną do samochodu, gdzie spokojnie pozwoliła się wziąć na ręce i zapakować na miejsce.
Stella już jest w Fundacji i uczy się, że są ludzie, którzy nie krzywdzą, że warto pokochać i zaufać człowiekowi.
Stella

22.03.2020:Łatka - wizyta poadopcyjna

Wizyta poadopcyjna u Łatki wypadła bez zarzutu :-) . Ponieważ Łatka mieszka na trasie moich cotygodniowych dojazdów do pracy, miałam okazję często ją widywać. Zdjęcia nie są najlepsze, ponieważ wizytę poadopcyjną robiłam w czasie pracy firmy, kiedy Łatka i jej kompan Murzynek są zamknięte w kojcu ze względu na otwartą bramą wjazdową. Po zamknięciu firmy i w dni wolne od pracy psiaki mają do dyspozycji ogromny teren. Właściciel firmy mówił o Łatce z ogromnym uczuciem / i o innych zwierzakach również :-) /. Łatka jest zadbana, ma aktualne szczepienia, odrobaczenie i odpchlenie.
ŁATKA

19.03.2020:Kleszczewo

Zgłoszenie psa przebywajacego w złych warunkach w miejscowości Kleszczewo koło Międzyrzecza. Ustalenia na miejscu: pies młody, bardzo przyjazny w dobrej kondycji i napewno nie głodzony, posiada miejsce schronienia, ma dużo ruchu i regularne spacery. Sam kojec pozostawia wiele do życzenia. Rozmawiałem z właścicielką psa, posiada aktualne szczepienia, a nawet ( co się rzadko na wsi zdarza) opłacony podatek. Wyjaśniłem jej, jakich zaniedbań się dopuścili, co należy jak najszybciej zmienić. Uspawiedliwieniem jest ( jesli mnie nie okłamano), że właścicielka przeprowadziła się do Kleszczewa w grudniu i z racji warunków pogodowych, nie byli w stanie przebudować kojca. Zapewniono mnie, że do końca kwietnia, / po wypłacie / rozbiorą dotychczasowe ogrodzenie, zrobią nowe i wówczas zniknie także łańcuch. Widać, że Pani zależy na psie i sądzę że zadba o jego dalsze losy. Oczywiście sprawdzimy, czy dotrzymała danego słowa.
Labek

13.03.2020:Dobrosułów

Przyjęliśmy zgłoszenie od Pani zaniepokojonej warunkami przebywania psa na jednej z wiejskich posesji - według relacji pies był wychudzony, trzymany na krótkim łańcuchu, bez dostępu do budy. Na miejscu okazało się, że niewielki kundelek ma się zupełnie nieźle ( o wychudzeniu nie było mowy, na moje oko mógłby raczej schudnąć odrobinkę :-). Za schronienie służyło mu pomieszczenie gospodarcze wyścielone grubym podkładem słomy z wejściem przesłoniętym wykładziną. Zaleciliśmy właścicielowi wydłużenie łańcucha i wkopanie garnka na wodę w ziemię, ponieważ psiak ciągle ją wylewa zahaczając łańcuchem.
Dobrosułów

25.02.2020:FILUŚ

O godzinie 21.30 telefoniczne zgłoszenie z sąsiedniej miejscowości psa potrąconego przez samochód. Zgłoszenie brzmiało dramatycznie - ciężarówka przejechała po psie. Na miejscu okazało się, że pies jest w szoku - nie wstaje, strasznie się ślini. Po ustaleniu adresu najbliższego weterynarza Filuś został zbadany przez Panią doktor Dorotę Bogusz ( dziękujemy Pani doktor za przyjęcie nas o nieludzkiej porze i potraktowanie bezdomniaka ulgowo - bezpłatnie). Pani doktor stwierdziła: otarcia łap, bezwład zadu nasuwający przypuszczenie połamania miednicy lub uszkodzenia kręgosłupa; podała Felusiowi leki przeciwwstrząsowe i przeciwbólowe i zaleciła ogrzanie malucha. Ze względu na konieczność wykonania dokładnej diagnostyki radiologicznej Filuś zostanie w poniedziałek przewieziony do kliniki Fundacji. Stan ogólny Filusia jest dość dobry. Niestety nie wstaje. Je i pije chętnie. Zwieracze ma sprawne. I tu już moje spostrzeżenie - wydaje mi się, że Filuś ma czucie w łapkach chociaż osłabione. Mamy nadzieję, że jego stan się poprawi, że kręgosłup nie jest uszkodzony.

Niestety 10 marca Filuś od nas odszedł. Wieczorem cichutko westchnął dwa razy i już było po wszystkim. Okazało się, że w czasie wypadku doszło do pęknięcia śledziony i przez cały czas zbierała się krew w jej torebce. Krwiak pękł i Filuś nie miał żadnych szans. Żegnaj słodki Filusiu…
FILUŚ
...

04.01.2020:KITEK

W okresie okołosylwestrowym na jednej z ulic Krosna znaleziono psiaka - wychudzony, zziębnięty Kitek błąkał się w pobliżu ruchliwej ulicy. Pani, która psa znalazła przekazała go pod opiekę lekarza weterynarii. Po kilku dniach Kitek trafił do nas. Przez kilka dni pobytu dał się poznać jako bardzo miły, spokojny psiak. Kitek jest niewielkim, młodym, około dwuletnim kawalerem, o ślicznym przedłużonym, bardzo miłym w dotyku futerkiem. Za odrobinę miejsca w czyimś domu odpłaci swoim kochającym serduszkiem.
Kitek

03.01.2020:KAPRYS-szczęśliwe zakończenie

3 stycznia dostaliśmy zgłoszenie o owczarku szkockim, który błąkał się po jednym z krośnieńskich osiedli. Zgłaszająca Pani przygarnęła psiaka na klatkę schodową, dała jeść, pić, przygotowała posłanie, żeby colak nie marzł na mrozie ( do domu nie mogła go wziąć ze względu na własnego zazdrosnego psa również owczarka szkockiego). Na miejscu okazało się, że psiak wygląda dobrze, jest bardzo łagodny i nieco zagubiony. Zabraliśmy psa do siebie i rozpuściliśmy wici po Krośnie i okolicach. Po jakimś czasie oczekiwany telefon - zgłosił się właściciel, któremu Kaprys zwiał z posesji spod opieki teściów, w sylwestrową noc. Kaprys przeszedł kilka kilometrów. Gdy Kaprys zobaczył swojego Pana, nie mieliśmy już żadnych wątpliwości, że odnalazły się dwa kochające serca. Radość Kaprysa była niesamowita. Nie odstępował swojego Pana na krok w czasie gdy załatwialiśmy formalności i pouczaliśmy właściciela o właściwym zabezpieczeniu posesji i psa ( adresówka).
Kaprys