Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki małe
Suki średnie
Suki duże
Psy małe
Psy średnie
Psy duże
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia


Oddział terenowy Fundacji Emir w Krośnie Odrzańskim



Szef oddziału: Jerzy Kolano

tel. kontaktowy: 785 055 055

tel./fax : 68 4110267

krosno@fundacja-emir.pl





02.12.2020:ŚLIPEK

Rozpaczliwy telefon jednej z mieszkanek Krosna przerwał moją pracę zawodową: „ pomóżcie, po mojej ulicy chodzi szczeniak owczarka niemieckiego z wyłupionym okiem”…W ciągu 15 minut nasz wolontariusz Sebastian był na miejscu i wabił psiaka do samochodu…Ślipek jest koszmarnie wychudzonym psem w typie ON-ka lecz dużo mniejszym ( sięga do kolana). Przez naszą Panią Doktor został oceniony na maksymalnie dwa lata. Największym problemem Ślipka na dzień dzisiejszy jest uraz gałki ocznej ( gałka jest najprawdopodobniej martwa i trzeba ją będzie usunąć). Jutro Ślipek wyjeżdża do Fundacji, a w piątkowy poranek już będzie u Doktora Garncarza ( dziękujemy Szefowo za szybką reakcję).

ŚLIPEK

01.12.2020:KONIE

Zgłoszenie: „w jednej z podkrośnieńskich wsi właścicielka nienależycie dba o swoje zwierzęta”. Na miejscu okazało się, że zarzuty potwierdzają się, ale tylko częściowo - miesiąc temu zginął mąż starszej Pani, a ona po prostu nie daje sobie rady w opiece nad dwoma ogierami, czterema klaczkami, źrebakiem, dwiema kozami, dwoma psami i kilkoma kotami. Pomogliśmy nakarmić zwierzaki. Pani chce sprzedać konie i szuka kupców. Wydaliśmy zalecenia. Nasza wolontariuszka Monika rozmawiała też z potencjalną osobą zainteresowaną kupnem. Jest szansa, że konie trafią w dobre ręce, a Pani zostanie do opieki dużo mniejszy zwierzyniec. Ponowna kontrola przed świętami w grudniu.
KONIE

23.11.2020:TEXAS

Zgłoszenie z sąsiedniej wsi - po wsi biega duży, agresywny pies, zagryzł już kurę, kota, małego pieska i rzucił się na człowieka…Jedziemy, niestety tego dnia psiak zniknął…Następnego dnia telefon - pies znów się pojawił. Po przyjeździe do nas okazuje się, że Teksas jest niesamowicie miłym psiakiem w typie labradora. Jest dobrze odżywiony, ma czystą sierść, nie wykazuje cienia agresji w stosunku do człowieka, wręcz uwielbia ludzi. Jest posłuszny. Podejrzewamy, że zgłoszenie było „ podkolorowane”, żeby sprowokować reakcję służb odpowiedzialnych za bezdomne zwierzęta, Ponieważ pies faktycznie swoim wyglądem może budzić respekt, nikt nie zastanawiał się ile prawdy jest w zgłoszeniu.
TEXAS

20.11.2020:DAKOTA

Telefon od Pana zajmującego się w UM bezdomniakami: "proszę, przyjedźcie szybko, bo stoję przy psie, który jest strasznie wycieńczony".Dakota od kilku dni błąkała się po Krośnie. Jest starszą suczką w typie owczarka niemieckiego, nieco mniejszą od ON-ka. Bezdomność jeszcze nie odcisnęła na niej swego piętna - nie jest wychudzona, jest dość ufna i spokojna. Może znajdzie się Człowiek przez duże C, który pokocha starszą samotną suczkę i znajdzie dla niej kawałek miejsca w swoim domu i sercu.
DAKOTA

19.11.2020:ARIZONA

Druga suczka z interwencji w Połupinie okazało się, że kiedyś Arizonę ktoś przywiązał do barierki na przystanku autobusowym i tak zostawił. Suczka stała tam kilka godzin aż jakaś litościwa dusza ją uwolniła. Arizona dołączyła do Alaski pod blok, bo tam było jedzenie i kawałek posłania. Arizona jest średniej wielkości ( do kolana) młodziutką sunią ( na moje oko roczną) bardzo przyjacielską, spragnioną bliskości człowieka. Od 21.11. czeka na swojego Pana w Fundacji.
ARIZONA

19.11.2020:ALASKA

Od ponad miesiąca walczyliśmy z sąsiednią gminą, żeby zajęła się dwoma bezdomnymi psiakami na swoim terenie ( mieliśmy o nich wiele zgłoszeń). Alaska od kilku miesięcy mieszkała pod jednym z bloków w Połupinie. Miesiąc temu do Alaski dołączył młody, rudy piesek w typie foksteriera. Dopiero miesiąc temu po naszym pisemnym zgłoszeniu urzędnicy zareagowali - zakupili karmę, znaleźli osobę, która miała Alaskę i jej kolegę dokarmiać i postanowili sami znaleźć im domy. Sytuację cały czas monitorowaliśmy. Ponieważ ostatnie noce nie były ciepłe ( pojawiły się przymrozki), uprzedziliśmy urzędników, że zabieramy psiaki, bo dalsze ich przebywanie w obecnych warunkach zagraża zdrowiu i życiu psów. W czasie interwencji okazało się, że młody rudzielec zgłoszony jako bezdomny ma właściciela, który nie zadbał o zabezpieczenie podwórka, a że Alaska akurat miała cieczkę, to maluch przeprowadził się do niej pod klatkę ( właściciel został pouczony - sprawdzimy efekty).
Alaska jest starszą malutką sunią, bardzo spokojną i w pierwszym kontakcie nieufną ( nie jest agresywna, nie ucieka w panice, ale gdy zbliża się do niej obcy człowiek, Alaska spokojnie odchodzi). Sunia ma guza na listwie mlecznej i drugiego na klatce piersiowej - po badaniu w klinice Fundacji okaże się, czy będzie można malutką operować. 21.11. Alaska pojechała do Fundacji.
Alaska

15.11.2020:DONIŚ

Niedziela godzina 23:01, telefon od kobiety, która zgłasza, że na klatce schodowej leży pies sąsiada i się nie rusza ( prawdopodobnie jest znów pobity przez sąsiadów i ma widoczne uszkodzenie tylnej łapy). Zapisuję adres, personalia kobiety. Dzwonię do oficera dyżurnego policji. Wskakujemy z Czarok w mundury, samochód i jedziemy do Krosna, w drodze rozmawiam z policjantem z patrolu i proszę o nie wydawanie psa właścicielom do czasu aż dojadę ( jakieś 10 min)- zgadzają się, pomimo że gospodarz robi im awanturę o nocne najście bez nakazu. 5 min później kolejny telefon od oficera dyżurnego policji - zmuszony był odwołać patrol do pilniejszej interwencji , a psa zabrał właściciel (pouczony, aby jak najszybciej zabrał psa do lekarza). Oczywistym jest, że o północy właściciel nam nie otworzy, zmuszeni jesteśmy dalsze działania odłożyć do dnia następnego.
Rano umawiam się z naszym wetem na wizytę z jamolem, jadę pod podany adres ( z młodszym inspektorem Sebastianem), odwiedzamy najbliższych sąsiadów i zbieramy informacje o właścicielach i ich psie, następnie wchodzimy do mieszkania gdzie przebywa pies i właściciel z synem. Żądam pokazania psa ( jamnik leży na betonowej posadzce w łazience, za posłanie służy cienka zasikana i mokra szmata, na pytanie dlaczego nie zawiózł psa (zgodnie z zaleceniem patrolu policji) do weta, mężczyzna twierdzi że nie miał czasu ( zastaliśmy go jak oglądał tv). Proszę o okazanie książeczki zdrowia psa oraz aktualnych szczepień - ta dziwnym trafem się zagubiła, krótka dyskusja, informuję ich że pies wymaga natychmiastowej pomocy lekarskiej, że nie zapewniają psu właściwych warunków itd, itd oraz, że psa zabieramy. Zawijamy psa w kocyk, zabieram go do samochodu, a Sebastian idzie do sąsiadów po oświadczenie stwierdzające, że pies był zaniedbywany, bity, głodzony i pozostawiany całe dnie i noce poza mieszkaniem.
Zapiski z forum:
Doniś jest, niestety w złym stanie - nie chodzi, czasem tylko przekłada się na posłaniu z boku na bok. Wizyta u weta zaraz po zabraniu, zaowocowała ogólnymi oględzinami - Pani Doktor zbadała Donisia i stwierdziła, że prawdopodobnie nic nie jest złamane, ale pies jest ogólnie bardzo poobijany i odwodniony, ma także rozciętą poduszkę lewej przedniej łapy. Doniś dostał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe, został nawodniony. Zaleciła umieszczenie Donisia w spokojnym, ciepłym miejscu i pokazanie się następnego dnia, jeśli pies przeżyje. Dziś rano ( 16.11) dałam maluchowi troszkę jedzenia, które pochłonął z apetytem i popił wodą. Wyniosłam go na trawkę, niestety tak jak go postawiłam, tak stał cały czas bez ruchu. Nie siusiał i nie załatwił się. Po kilku godzinach Doniś niestety zwrócił całe zjedzone śniadanko. Pojechaliśmy do gabinetu lekarskiego. Doniś został zcewnikowany ( dużo zagęszczonego moczu), ponownie został nawodniony, dostał leki i chociaż jego stan ogólny Pani Doktor oceniła na nieco lepszy, to rokowania nadal są niepewne. Godzinę temu dałam mu do zjedzenia ryż na cieniutkim rosołku z odrobiną piersi z kurczaka...Niestety pół godziny później Doniś znowu wszystko zwrócił....Psiaka trzeba zdiagnozować ( rtg, USG, badania laboratoryjne), ale u nas jest to niestety niemożliwe. Doniś zostanie przewieziony do kliniki Fundacji najprawdopodobniej w piątek ( do tego czasu będzie pod opieką naszych lekarzy, będzie odżywiany pozajelitowo i będziemy próbować go karmić malutkimi ilościami płynnego pokarmu). Doniś cierpi.... - diagnostyka i leczenie pochłoną duże środki finansowe, a przyczyną tego są jego właściciele - dlaczego niektórzy nie przyjmują do wiadomości, że nie ma obowiązku posiadania psa ???!!!
Przez cały czas pobytu u nas, Doniś był codziennie cewnikowany, odżywiany pozajelitowo i nawadniany. Dostawał też środki p/bólowe i p/zapalne. Każdy podany posiłek zwracał. Nie chodził, tylko przekładał się na posłaniu z boku na bok. Wyniesiony na dwór i postawiony czasem zrobił niepewnie dwa-trzy kroki. Jedyna optymistyczna wiadomość - wczoraj późnym wieczorem po raz pierwszy od momentu przywiezienia do nas, Doniś sam siusiał...Dziś ( 21.11.) Doniś pojechał do kliniki Fundacji.
DONIŚ

15.11.2020:GNATEK

Niedzielne wczesne popołudnie…Zgłoszenie - po wsi ( Bytomiec) chodzi, a właściwie słania się na łapach pies z wrośniętą obrożą. Jedziemy…Na miejscu okazuje się, że pies ma wrośnięty w szyję łańcuch. Szyję ma strasznie zaropiałą, uszy porozrywane, krwawiące, jest mocno wychudzony i odwodniony. Zabieramy Gnatka do samochodu ( imię dostał z powodu swojego wyglądu - sama skóra i kości). Jeździmy po wsi pytając, czy ktoś nie wie, czyj to pies…Zapytani, twierdzą, że pies na pewno nie pochodzi z tej wsi. Został prawdopodobnie wyrzucony z samochodu i od kilku dni chodzi po wsi szukając czegoś do jedzenia…Zabieramy Gnatka do nas, dajemy jeść i pić, co spotyka się z niesamowitym entuzjazmem psa ;-) - je chętnie i domaga się więcej ( niestety, musi dostawać często, ale małe porcje).
W niedzielne popołudnie o weterynarza u nas bardzo trudno…Po konsultacji telefonicznej z wetem decydujemy się na samodzielne usunięcie łańcucha i oczyszczenie ran ( każda godzina dłużej, to większe zagrożenie zakażeniem całego organizmu). Gnatek w czasie tych bolesnych zabiegów jest bardzo grzeczny, tylko troszkę popiskuje ( chyba wie, że chcemy mu pomóc). Po zakończonych zabiegach podajemy jeszcze antybiotyk i Fiprex, bo na grzbiecie Gnatek ma popchelne zapalenie skóry, a pchły maszerują po nim stadami. Gnatek pada na posłanie zmęczony wrażeniami dnia, zasypia. Wieczorne karmienie spotyka się z niemniejszym entuzjazmem niż poprzednio. Bieganie po podwórku też mu się podoba. Ma kosmiczne rozwolnienie - przez kilka dni musiał się żywić samą trawą. Gnatek zawołany ze spaceru grzecznie wraca na swoje posłanie w łazience.
Przez pięć dni pobytu u nas rana na szyjce pięknie się goi ( w poniedziałek weterynarz po obejrzeniu i badaniu, stwierdził, że najlepiej będzie ją zostawić do wyziarninowania, czyli samowygojenia). Gnatek bardzo ładnie zgadza się z naszymi psami, bardzo szybko się uczy ( już pierwszego dnia po wpuszczeniu na „pokoje” podpatrzył nasze futrzaki i doszedł do wniosku, że kanapa w salonie nadaje się akurat na psie legowisko). Gnatek uwielbia ludzi - wtula się w ludzkie dłonie poddając się głaskom, jak tylko ma okazję. Jest psiakiem nieco mniejszym od owczarka, młodym, pełnym energii, pojętnym i chętnym do nauki. Nie brudzi w domu. Dziś Gnatuś pojechał do Fundacji i tam będzie czekał na swojego CZŁOWIEKA, który już nigdy go nie zawiedzie.
GNATEK

09.11.2020:PĘDZEL

Od dwóch dni mieszkał na klatce schodowej…Skąd się wziął nie wie nikt…Dobra dusza dokarmiała go i próbowała ustalić pochodzenie Pędzla. Nie udało się. Pani zgłosiła sprawę Straży Miejskiej. Ani strażnikom, ani nam też nie udało się odnaleźć właścicieli bokserka, a przecież takie psy się raczej nie gubią, rzadko są wyrzucane ( przynajmniej w naszym rejonie). Psiak jest młody, około półtoraroczny, pełen werwy i słodki, jak to boksio. Dzięki współpracy z Oddziałem Poznańskim Fundacji, Pędzel pojechał do domu tymczasowego
PĘDZEL

29.10.2020:MARKIZ

Źle, gdy pies zostaje sam. Źle, gdy porzuca go właściciel celowo, ale też nie lepiej, gdy kochający właściciel nie ma innego wyjścia…Efekt jest taki sam, a pies nie rozumie, co się stało.
Markiz miał dom i kochającego właściciela. Pan Markiza dbał o niego i kochał go. Dostaliśmy zgłoszenie z UM - „ prosimy, przyjedźcie szybko, bo sąsiad właściciela stoi z psem na smyczy przed domem”….Pan Markiza został zabrany do szpitala w stanie terminalnym - już z tego szpitala nie wyjdzie. Markiz został sam i nie rozumie, dlaczego jego świat się zawalił :-(.
Markiz jest psem w typie owczarka niemieckiego - jest młody, ładny, typowo umaszczony, zadbany. Brak mu tylko jednego - kochającego właściciela. Czeka na niego w Fundacji.
MARKIZ

22.10.2020:ARIA; SZANTA ; REFREN

Maluchy zostały znalezione w torbie foliowej na jednej z krośnieńskich ulic. Ktoś coś widział, ktoś powiedział....Podobno podjechał samochód i reklamówka wylądowała na chodniku. Oczywiście nikt nie wie, jaki to samochód, jaka rejestracja...Dostaliśmy zgłoszenie, że w reklamówce znaleziono pięć szczeniaków. Straż miejska przekazała nam trzy z nich ( dwa znalazły domy "na pniu"). Maluchy od razu odwiedziły weta - zostały ocenione na 2-2,5 miesiąca. Dostały miksturkę na odrobaczenie w ślicznie mdłym kolorze różowym i zaaplikowano im kropelki na stada pcheł. Noc spędziły w naszej łazience, zaopatrzone w cieplutkie legowisko, dywanik, wodę do picia i zabawki. Oczywiście pół nocy darły pyszczki i pobudzały nasze ogony do wędrówek pod drzwi łazienki. Pieski będą docelowo małe - myślę, że nie większe od jamnika. Oczywiście, co z nich wyrośnie, to się jeszcze okaże. Maluchy trafiły do domu tymczasowego ( dziękujemy Gagato). Dostały imiona - Aria, Szanta i Refren.
ARIA;SZANTA;REFREN

17.10.2020:SUNIA

Wizyta poadopcyjna u Suni wypadła bez zarzutu. Panienka jest zapatrzona w swoje opiekunki. Wygląda bardzo dobrze, futerko błyszczące. Sunia jest bardzo nieufna w stosunku do obcych i dlatego schowała się przed nami w najdalszy kąt pod stół ( stąd tylko jedno zdjęcie, bo nie chciałam małej stresować).
Od SUNIA

17.10.2020:DONNA

Sobota - zgłoszenie z Policji i chwilkę później ze sklepu EKO - szczeniak pcha się do sklepu, nie pomaga wynoszenie na zewnątrz - po kilku minutach mała jest znowu w sklepie ( tam ciepło). Nikt z kupujących nie przyznaje się do psa, chociaż mała ma obróżkę. Jedziemy - obok wejścia do sklepu pracownicy przywiązali Donnę do barierki na szerokiej czerwonej wstążce. Mała wygląda jak prezent świąteczny - jest śliczna, garnie się na ręce, usiłuje liznąć w twarz osobę zbliżającą się do niej. Jedziemy do weta. Donna urodziła się ok. 3 miesiące wcześniej, jest zdrowa. Zostaje zaszczepiona i odrobaczona ( w domu muszę się jeszcze pozbyć stada pcheł). W poniedziałek zgłasza się właścicielka Donny - sunia podobno uciekła przez jej nieuwagę. Wystawiamy fakturę na pokrycie kosztów interwencji ( szczepienie, odrobaczenie itd.). Właścicielka twierdzi, że nie zapłaci, bo nie ma pieniędzy ( oczywiście nie ma książeczki, mała nie była szczepiona, odrobaczana…). No cóż, chyba lepiej, że Donna nie wróciła do byłej właścicielki. Postępowanie wobec pani prowadzi UM.
Donna jest ślicznym, psotnym szczeniakiem. Wyrośnie prawdopodobnie na dość sporego psa. Wymaga nauczenia pewnych rzeczy ( na przykład, że kable nie służą do gryzienia :-P). Donna czeka na swojego człowieka, który wie, że pies to nie tylko przyjemność, ale też obowiązek wychowania, regularnego szczepienia, odrobaczania, ponoszenia kosztów leczenia w razie konieczności i odpowiedzialność.
DONNA

15.10.2020:KLARA

Dostaliśmy zgłoszenie - w okolicy Krosna pod lasem pojawia się pies z łańcuchem na szyi. Dokarmiany przez pracowników budujących drogę pojawiał się o różnych porach dnia. Nasze dwukrotne próby namierzenia skończyły się godzinnymi biegami po drodze i lesie w deszczu…Poprosiliśmy o pomoc i dzięki wrażliwemu Panu, który pilnował sprzętu drogowców po zakończonej pracy, udało nam się odłowić psa - widmo. Okazało się, że Klara jest sunią w średnim wieku, koszmarnie wychudzoną i zapchloną. Na szyi miała łańcuch zabity na głucho, z kawałkiem grubego sznura. Klara na pewno mieszkała całe życie na łańcuchu przy budzie. Pewnego dnia właściciel wywiózł ją do lasu i przywiązał do drzewa ( myśliwi potwierdzili, że w środku lasu widzieli resztki odgryzionego sznura przy drzewie).
Klara pierwsze dni spędziła u nas, została odpchlona i odrobaczona. Pierwszą noc na podłodze w pokoju - spała bardzo niespokojnie, często wstawała i dyszała, ale nie nabrudziła. Kolejnej nocy zostawiłam drzwi otwarte i to było to :-);. Klara wreszcie poczuła się dobrze - obrała sobie punkt na ganku, na grubej podusi - spała i czuwała. W nocy, jak nasze psy wychodziły Klara uznawała za stosowne nie wpuszczać ich spowrotem do domu i leciutko warczała - ; kończyło się to moim wstawaniem na jazgoty wychuchanych futer, którym w łepkach się nie mieści, że można spać na dworze :-);. Klara jest długowłosą kilkuletnią sunią, która będzie bronić swoich wiernie. Trzeba ją tylko nieco podtuczyć i zadbać o futerko, a będzie jeszcze ozdobą podwórka ( oczywiście nie na łańcuchu). Klara czeka na swojego człowieka w Fundacji. .
Klara

05.10.2020:Interwencja na zgłoszenie z TOZ Zielona Góra

W dniu dzisiejszym odebraliśmy prośbę o pomoc w interwencji na terenie Krosna z oddziału TOZ w Zielonej Górze. Zgłoszenie dotyczyło właściciela kota. Właściciel podobno nie chciał kota wpuścić do domu, bo ten dwa miesiące temu poszedł sobie i pan uznał, że już kota nie chce. Pod podanym adresem w bloku zastaliśmy właścicieli mieszkania oraz rzeczonego kota, a także psa. Z zeznania właściciela wynikało, że kot rzeczywiście zniknął na niemal trzy miesiące. Natomiast nieprawdą jest, że go nie wpuścili do domu ( nasza wizyta była niezapowiedziana, więc państwo nie mogli się na nią przygotować zabierając kota do domu). Kot w stanie dość dobrym, chociaż oczy nieco zaropiałe na pewno wymagają wizyty u weterynarza, o czym właściciele zostali poinformowani ( z ich słów wynikało, że oczy kota wymagają okresowego leczenia i nie raz już byli z tym problemem u weterynarza). Pies w stanie dobrym. Szczepienia aktualne.

28.09.2020:PSY starszej pani

Zgłoszono problem starszej kobiety przetrzymującej w domu nieznaną ( dużą) liczbę psów w fatalnych warunkach, bez wypuszczania na dwór. Podobno interwencja Straży Miejskiej spełzła na niczym, bo pani nie wpuściła strażników do domu. Pojechaliśmy na interwencję nastawieni „bojowo” z postanowieniem wezwania Policji jeśli zajdzie taka konieczność….Na miejscu okazało się, że pani ma 2 ( dosłownie dwa) jamniki i jeden rzeczywiście nie opuszcza mieszkania, bo jest sparaliżowany do połowy. Drugi jamol w stanie ogólnym dobrym, dobrze odżywiony, jedynie ze zbyt długimi pazurami wymagającymi przycięcia. Zleciliśmy pani wizytę u weterynarza celem wykonania manikiuru.
Psy starszej pani

Przy okazji obejrzeliśmy dwa psy sąsiadów ( niestety nieobecnych), które biegały po podwórku. No i tu mamy więcej zastrzeżeń - oba psiaki wymagają natychmiastowego odpchlenia ( starsza suczka ma wręcz popchelne zapalenie skóry). Niestety nie udało nam się skontaktować z właścicielami więc czeka nas jeszcze jedna wizyta w tym miejscu.
27.09.2020:BELLA

Zgłoszenie staruszeczki w typie ON wałęsającej się po Krośnie od jakiegoś czasu. Zgłoszenia od różnych osób, które twierdziły, że sunia mieszka na działkach, nie karmiona przez właściciela i nie leczona. Próby namierzenia „pana” Beli nie powidły się nawet Policji. 27 września zastaliśmy Belę na stacji CPN. Nasza Pani weterynarz zbadała Belę i zaleciła jako najpilniejsze leczenie uszu - lewy przewód słuchowy zewnętrzny zarośnięty z ropnym wyciekiem. Oprócz fatalnego stanu uszu sunia ma guzy listwy mlecznej i guza na tylnej łapie. Dzięki wrażliwości naszej znajomej Bela trafiła pod jej opiekę do domu tymczasowego i jest w trakcie leczenia przewlekłego zapalenia uszu. Mario dziękujemy.
Bella

14.09.2020:KLEKS

Kleks miał swojego „pana”… Kleks kochał „pana” całym swoim malutkim serduszkiem…Ale „pan” Kleksa okazał się niegodnym uczucia małego pieska…W któryś słoneczny dzień Kleks jak zwykle wsiadł do samochodu ze swoim ukochanym „panem” myśląc, że jadą na przejażdżkę. Ta podróż trwała dłużej niż wszystkie pozostałe. Kleks się trochę zdziwił, ale przecież jego „pan” zawsze wie, co robi…Nagle, bez ostrzeżenia samochód przystanął w niewielkiej wsi i „pan” otworzył drzwi, wypchnął Kleksa na ulicę, szybko zatrzasnął drzwi samochodu i odjechał… Kleks został sam w obcym miejscu…W bardzo obcym miejscu - nie tylko otoczenie było nieznane, ale i ludzie wokół mówili w jakimś dziwnym języku, którego Kleks nie znał. Na szczęście dla psiaka całą akcję widziała Pani o wielkim sercu i nie pozwoliła pozostać Kleksowi na środku drogi. Kleks, co prawda nie rozumiał, co Pani do niego mówiła, ale przecież doskonale potrafił wyczuć intencje mówiącego ludzia nawet nie rozumiejąc słów. Pani zabrała Kleksa w bezpieczne miejsce i szukała dla niego pomocy. Tak Kleks trafił do nas.
Kleks został wyrzucony z samochodu na niemieckich numerach rejestracyjnych w przygranicznej miejscowości Wężyska.
Niestety nikt nie zapamiętał choćby fragmentu numeru. Kleks jest młodym około dwuletnim miksem teriera, bardzo kontaktowym, przyjacielskim i zabawowym.
Czeka na swojego prawdziwego CZŁOWIEKA w Fundacji.
KLEKS

01.09.2020:NETTO

W ubiegłym miesiącu zgłoszono kolejną ofiarę urlopową….Netto został przywiązany pod sklepem sieci Netto w naszym mieście. Cały dzień psiak siedział w upale, bez dostępu do wody, oczekując, że jego ukochany pan na pewno zaraz skończy robić zakupy i razem wrócą do domu…Po zamknięciu sklepu pracownicy zorientowali się, że po Netto nikt nie przyjdzie... Netto jest młodym mixem labradora. Jego czarna sierść jest jeszcze zadbana, ale psychika psa ucierpiała z powodu porzucenia…Netto czuje się niepewnie, boi się obcych. W jego oczach czai się pytanie: dlaczego? i: czy mnie jeszcze ktoś pokocha?
NETTO

20.08.2020:Labki

Otrzymaliśmy od jednej z "bluforomowiczek" niepokojącą informację, że w jednej z podgorzowskich wsi, gospodarz trzyma dwa młode labki w fatalnych warunkach, że psy są wycofane, ( prawdopodobnie bite). Na szczęście złe informacje się nie potwierdziły, psy wyglądają dobrze, są odkarmione, sierść błyszcząca, pełne wigoru, dość ufne i skore do zabawy. W kojcach była świeża woda, gospodarz zapewniał, że psy są z kojców wypuszczane na obejście. Przekazaliśmy właścicielom informacje odnośnie sterylizacji/kastracji, właściwego żywienia itp.
Labki

12.08.2020:SZARIK

Szarik nie miał w życiu szczęścia….Jakiś czas temu znalazł się na ulicy…..Był chudy, brudny i nieufny…Nie dowiemy się, co go wcześniej spotkało. Na drodze Szarika pojawił się Człowiek, który rozświetlił psie niebo promieniami słońca. Szarik znalazł dom, znowu zaufał i zaczął kochać swojego człowieka. Niestety, szczęście nie trwało długo. Pan Szarika zachorował chorobę, na którą medycyna nie zna lekarstwa. Pan Szarika wiedział, że niedługo nie będzie mógł zapewnić psu opieki i z tego powodu bardzo się martwił. Słowa lekarza opiekującego się Panem - „ pomóżcie Szarikowi znaleźć dom, bo jego właściciel na każde pytanie o samopoczucie odpowiada, że jedyne, co go boli, to niepewny los Szarika”.
W tej chwili Szarik przebywa w Fundacji. Nie jest psem młodym ani pięknym, ale tak bardzo chce jeszcze pokochać…
Szarik

16.06.2020:DALIA

W pewną ciemną noc jeden z mieszkańców podkrośnieńskich wsi usłyszał wściekłe ujadanie swoich dwóch psów dochodzące z podwórka. Psy szybko się uspokoiły i do rana był spokój. Jakież było zdumienie Pana, gdy rankiem zauważył, że zamiast dwóch, ma na podwórku trzy psy. Dodatkowym mieszkańcem okazała się Dalia, mix ON-ka, młodziutka, około sześciomiesięczna suczka. Dalia jest przemiłym szczeniakiem jeszcze zupełnie nieokrzesanym i nie zdającym sobie sprawy ze swoich rozmiarów ( z uporem maniaka usiłuje wpakować się siedzącemu człowiekowi na kolana). Dalia jest nieobrobionym diamentem, z którego można przy odrobinie chęci stworzyć brylant - jest bardzo pojętna i szuka kontaktu z człowiekiem. Czeka na dom w Fundacji.
Dalia


16.06.2020:SUNIA

Sunia na pewno miała dom. Nie brudzi w mieszkaniu, jest spokojna i posłuszna. Na pewno rodziła i to nie jeden raz, mimo swojego młodego wieku ( ma około 2-3 lat). Nasz weterynarz przy oględzinach powiedział, że już dawno nie widział tak młodego psa, który byłby tak bardzo sterany życiem….Sunia przez kilka dni biegała wzdłuż ruchliwej drogi w pobliskiej wsi. Mieszkańcy nazwali ją Sunia, dawali jeść i pić, ale przecież pies nie może mieszkać przy ruchliwej jezdni - zgłosili nam problem. Zabraliśmy Sunię do weta, zaszczepiliśmy, umówiliśmy sterylizację na 04 lipca….Historia Suni, jej spokój i pogodzenie się z losem wyrzuconego psa ujęły za serca Panie, które dokarmiały małą - Sunia znalazła u nich dom. Życzymy Ci Suniu już samych radosnych dni, już na pewno nigdy nie będziesz porzucona
SUNIA


03.06.2020:MYSZKA

Mysia jest ładną puchatą, kilkuletnią suczką zabraną z jednej z podkrośnieńskich wsi. Niestety Mysia jest zupełnie dzika. Sunia boi się człowieka i reaguje warczeniem i kłapaniem zębami na próbę zbliżenia się do niej. Na pewno Mysia potrzebuje czasu, spokoju i doświadczenia Pani Prezes, żeby przekonać się, że nie wszyscy ludzie są wredni.
Mysia


03.06.2020:DUSZEK

Jeszcze nie zdążyliśmy wrócić do domu po zlocie wolontariuszy Emira i odwiezieniu Karata do nowego domu, gdy ok. 20.30 rozbrzmiał telefon - krośnieńska policja zgłosiła nam psiaka potrąconego przez samochód na jednym z osiedli. Na miejscu okazało się, że okoliczni mieszkańcy zajęli się nieszczęśnikiem podkładając mu kocyk i podając jedzenie i picie ( :-P). Duszek był bardzo obolały i nie stawał na obie lewe łapy. Wizyta u weterynarza i pobieżne badanie nie wykazało złamań w obrębie kończyn. Duszek dostał leki i zalecenie odpoczynku. Po przewiezieniu do Fundacji i wykonaniu rtg okazało się, że jednak są złamania - przezpanewkowe stawu biodrowego ( nic się z tym nie robi) i okolicy kręgosłupa przy nasadzie ogona. Duszek powoli zdrowieje w Fundacji - mamy nadzieję, że problemy z utrzymaniem moczu są przejściowe ( u nas przez dwa dni pobytu nie miał z tym problemów). Duszek jest niezwykle przyjaźnie nastawionym psiakiem - wszystkich wita merdaniem ogonka i podniesieniem główki.
Duszek


31.05.2020:KARAT

Karat wrócił na „ stare śmieci”, czyli na nasze tereny. W lipcu ubiegłego roku zabieraliśmy Karata po śmierci właściciela z jednej z okolicznych wsi. Na początku maja tego roku odezwał się telefon i nowa Pani Karata…..Pani znalazła Karata na naszej stronie i zakochała się w nim. Była bardzo przekonująca, wizyta przedadopcyjna wypadła bez zarzutu. Wracając ze spotkania emirowców zabraliśmy Karata do nowego domu. Wszystkiego dobrego szczęściarzu, odwiedzimy Cię za jakiś czas.
KARAT


30.05.2020:GAJDAR

Szefowa najpierw nazwała Gajdara - „wrzeszczący gówniarz”. W drodze do Fundacji mały przez pierwsze półtorej godziny „ darł pysk”, później spał około godziny i po pobudce znowu zaczął nadawać w eter i nasze umęczone uszy. Przez pierwszą noc w Fundacji tak wrzeszczał, że w końcu zachrypł. Gajdar został zgłoszony jako duży pies bezdomny błąkający się po jednej z okolicznych wsi. Duże to było nasze zdumienie, gdy na miejscu okazało się, że owszem Gajdar kiedyś będzie prawdopodobnie duży ( mix kaukaza), ale teraz jest małą, śliczną puchatą kulką. Gajdar czeka na nowy dom w Fundacji.
Gajdar


30.05.2020:LALA

Lalę pierwszy raz zobaczyłam zimą na naszym osiedlu. Maleńka sunia biegała wieczorem między blokami. Następnego dnia dowiedziałam się, że suczka ma właścicieli, którzy mieszkają niedaleko. Od tamtego czasu niekiedy Lala biegała po osiedlowym trawniku bawiąc się z dziećmi, do dorosłych nigdy nie podchodziła, a na próbę nawiązania kontaktu reagowała ucieczką. Minęło kilka miesięcy i dowiedziałam się, że Lala już nie ma domu, że poprzedni właściciele raz nawet wyrzucili ją przez okno….Dzięki pomocy Justyny ( dziękujemy) malutką udało się złapać ( moje kilkakrotne próby podejścia były bezowocne). Lala już w Fundacji na nowo uczy się ufać ludziom, także dorosłym.
Lala


26.05.2020:FRĘDZEL

Zaczynają się wakacje….Zaczynają się psie tragedie….Frędzel został wyrzucony z samochodu między dwoma wsiami na naszym terenie. „ Kochający właściciele” pewnie mieli nadzieję, że mały psiak posłuży jako pokarm dla wilków lub lisów. I zapewne tak by się stało gdyby nie człowiek z sercem na miejscu, który zauważył malucha na leśnym parkingu z dala od najbliższych wsi. Frędzel jest ślicznym niestarym kudłaczem, który za miskę strawy i głaski po puchatym futrze odda całe swe psie serduszko człowiekowi.
Frędzel


26.05.2020:FLORA

Kiedyś zapewne była piękną dostojną sunią. Czas upływał, Florze posiwiał pysk, łapy już nie były tak sprawne, pewnie też wolała częściej spać niż pilnować podwórka….To oczywiście tylko nasze domysły, ale jak inaczej wytłumaczyć fakt, że któregoś dnia Flora pojawiła się w podkrośnieńskiej wsi obok sklepu. Jakiś czas była dokarmiana przez właścicieli sklepu, którzy myśleli, że może jednak szuka jej zrozpaczony opiekun, że Flora się tylko zgubiła….Niestety, wysłużonej suczki nikt nie szukał i tak Flora trafiła do Fundacji. Gdzieś w głębi naszych serc tli się nadzieja, że jeszcze znajdzie się jakieś litościwe ludzkie serce, które podaruje jej na stare lata odrobinę swego ciepła.
Flora

25.05.2020:PIES z WYPADKU

Policja zgłosiła psa potrąconego przez samochód tuż za rogatkami Krosna. W ciągu dziesięciu minut byliśmy na miejscu, niestety psiak już nie żył, obrażenia były zbyt poważne. Gdyby ktoś szukał swojego psa ( zadbany, średniej wielkości, czarny owczarkowaty pies z białą strzałką na głowie) mamy zdjęcia w swoim archiwum.

22.05.2020:SZCZERBATEK

Kilka tygodni wcześniej na jedną z krośnieńskich ulic przybłąkał się Szczerbatek. Dobrzy ludzie dokarmiali malucha. Ponieważ zaraz po zgłoszeniu nie mieliśmy możliwości transportu, nasi znajomi ( Małgosia i Jurek) zaopiekowali się Szczerbatkiem przez dwa tygodnie - dziękujemy. Maluch jest ślicznym puchaczem z wadą zgryzu, która dodaje mu uroku. Świetnie dogadywał się z rezydentką znajomych, labradorką.
Szczerbatek
22.05.2020:KAŚKA I KAJTEK

Zgłoszenie z sąsiedniej wsi - jeden z mieszkańców kilka lat wcześniej zaopiekował się bezdomną sunią teraz, kiedy suczka się oszczeniła i dzieci urosły pan nie daje sobie rady z utrzymaniem psów. Kaśka, Kajtek oraz jego brat mieszkały w mikroskopijnym ogródku, były dość chude, choć nie zagłodzone, dobrze reagowały na właściciela. Psiaki są mieszańcami owczarka niemieckiego z tym, że są dużo mniejsze od ON-ków.
Kaśka i Kajtek


27.04.2020:SZCZOTEK

W zimie w czasie największych mrozów do jednej z mieszkanek sąsiedniej wsi przybłąkał się niewielki piesek. Pani, wrażliwa na psie nieszczęście znalazła dla malucha kawałek ciepłego miejsca i miskę strawy. Niestety nie mogła zatrzymać psiaka na stałe. Szczotek pojechał do Fundacji.
Szczotek

23.04.2020:Witek i Witka

Zgłoszenie dwóch bezdomnych psiaków z sąsiedniej wsi. Maluchy zostały prawdopodobnie wyrzucone z samochodów przez „kochających inaczej” właścicieli. Mieszkańcy dokarmiali futrzaki, które zadomowiły się pod jednym z wiejskich płotów. Pani sołtys, która sama ma już gromadkę przygarniętych z ulicy zwierzaków, powiadomiła nas o Witku i Witce. Oba psiaki są już w Fundacji.
Witek i Witka

22.04.2020:Handel

W odpowiedzi na zgłoszenie Straży Miejskiej podjęliśmy interwencję w sprawie mieszkańca Krosna, który pod płotem targowiska miejskiego sprzedawał szczeniaki. Maluchy były wystawione w kartonie na słońcu, nie miały dostępu do wody. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że na żądanie strażników właściciel przeniósł karton do cienia i podał szczeniakom i ich matce wodę, która momentalnie została wypita przez mocno spragnione towarzystwo - trzeba było donieść jeszcze jedną miseczkę wody. Na nasze żądanie okazania książeczki szczepień suczki pan zaczął się "plątać w zeznaniach", a w końcu nieparlamentarnie wyrażać o naszych działaniach. Właściciel suczki dostał tydzień na odwiedziny u lekarza weterynarii w celu zbadania suni ( wyłysienia na grzbiecie) i zaszczepienia. W trakcie kontroli po tygodniu okazało się, że pan totalnie zignorował nasze zalecenia. Został poinformowany o konsekwencjach prawnych braku obowiązkowych szczepień u psa i dostał jeszcze tydzień na zastosowanie się do zaleceń. Handlem bez stosownego zezwolenia zajęła się straż miejska.
Handel szczeniętami

16.04.2020:ŚMIESZEK ; KRESKA ; MUSZKA

Zgłoszenie trzech bezdomnych psów przebywających w jednej z okolicznych wsi od dłuższego czasu. Na miejscu okazało się, że Kreska i Śmieszek mieszkają na wiejskiej ulicy od ubiegłego roku. Mieszkańcy dokarmiali je, a w największe mrozy tej zimy pozwalali spać w pomieszczeniach lub na klatkach schodowych. Muszka mieszka we wsi od kilku lat i nawet była regularnie szczepiona przez jednego z mieszkańców. Po odłowieniu psiaków, zgłosiła się do nas jedna z mieszkanek i zaadoptowała Muszkę ( Pani stwierdziła, że nie może sobie wyobrazić, że Muszeńki już nie będzie mogła nigdy pogłaskać). Kreska i Śmieszek po zaszczepieniu pojechały do Fundacji.
Kreska jest młodą, nieco ponad roczną, malutką sunią, przepięknie umaszczoną ( ma śliczne bokserze pręgi na ciele). Z wywiadu zebranego wśród mieszkańców wynika, że Kreseczka może być w ciąży, ponieważ niedawno miała cieczkę i biegała po wsi razem z psami. Niedługo Kreskę czeka sterylizacja.
Śmieszek jest młodym, około rocznym, niezwykle radosnym i przyjaznym psem. Jest dość duży ( taki nieco mniejszy ON-ek). Śmieszek jest żywiołowym młodzikiem, którego trzeba kilku rzeczy nauczyć. Osoba, która go przygarnie będzie miała chętnego do nauki i zabaw przyjaciela.
Śmieszek ; Kreska ; Muszka

01.04.2020:SPRYTEK

Do jednego z mieszkańców Krosna przybłąkał się maleńki kundelek. Ze względu na to, że Pan już ma suczkę ( znalezioną w lesie), a piesek ma ewidentne zmiany skórne, Pan bał się, że jego sunia się zarazi. Zgłosił się po pomoc do nas. Zabraliśmy Sprytka natychmiast do weterynarza. Maluszek jest staruszkiem około 12-letnim ( jest mniejszy od jamnika). Widać, że miał kiedyś dom, chociaż na pewno od dawna nikt o niego nie dbał. Sprytek miał tak długie poprzerastane pazury, że ledwo, biedny chodził. Ogromne liczne pchły też nie ułatwiały mu życia. Pani doktor rozpoznała alergiczne popchelne zapalenie skóry. Sprytek został odpchlony, dostał leki i obcięto mu zniekształcone pazury. Po zabiegach malutki wyraźnie się ożywił i dokładnie sprawdził cały gabinet lekarski :-). Mamy cichutką nadzieję, że znajdzie się jeszcze człowiek, który pokocha malutkiego, nakolankowego psiaczka. Sprytek zje tyle ile wróbelek, za spacer wystarczy mu króciutkie "wokół bloku", a najważniejszym dla niego będzie wpatrywanie się z miłością w swojego opiekuna i podstawianie maleńkiej główki pod rękę Pani( Pana).
Sprytek

01.04.2020:ALMA

Wywiozłam swoją ferajnę do lasu, tuż za rogatki miasta, żeby je wybiegać. W pewnym momencie Misio zniknął mi z pola widzenia. Nawoływania uciekiniera nie odnosiły skutku, słyszałam tylko ujadanie mojego futrzaka z odległości kilkudziesięciu metrów. Nie pozostało mi nic innego jak pójść za szczekiem. Po dotarciu do źródła wściekłych wrzasków zobaczyłam ją...przerażoną i skuloną kupkę nieszczęścia. Alma była wychudzona i nie wiadomo ile dni nie jadła. Tego się już nie dowiemy. Alma jest około 5-miesięczną suczką, mieszańcem owczarka niemieckiego. W domu wręcz rzuciła się na jedzenie i picie. Jest bardzo przylepna i szybko się uczy. W nocy w domu nie nabrudziła. A Misio jest dumny z dobrze spełnionego obowiązku :-).
Alma

27.03.2020:Wizyta w Fundacji

Kilka fotek zrobionych na "szybkiego" ;-)
Wizyta

27.03.2020:ŁATKA

Do nowego domu w naszym mieście trafiła Łatka z Fundacji. Zamieszkała na pięknym, ogromnym ogrodzonym terenie. Do towarzystwa ma Murzynka, który już na pierwszym spotkaniu był bardzo szczęśliwy, że będzie miał kumpelkę. Wizyta poadopcyjna odbędzie się jak Łatka będzie się już czuła u siebie.
Łatka

26.03.2020:Hops i Drops

Odbyliśmy kolejną wizytę u starszej Pani w Ożarowie. Właścicielka zastosowała się do zaleceń pokontrolnych - nie przyjmuje już nowych psów, wysterylizowała jedną sunię, a z kolejnymi jest już umówiona na zabiegi. Zabraliśmy dwa szczeniaki: Hopsa i Dropsa, którym szukamy domów.
Hops&Drops

25.03.2020:KARINA

Zgłoszono sukę, która usiłowała uciekać przed napastującymi ją psami. Sunia była tak zagoniona przez psy, że w końcu padała w parku nieopodal Urzędu Miasta. Nasi wolontariusze pojechali na miejsce i zastali kompletnie wyczerpaną suczkę, która już nie miała siły nawet odganiać od siebie kogokolwiek. Okazało się, że Karina ma cieczkę i stąd takie zainteresowanie psów. Monika i Sebastian otoczyli małą opieką i pozwolili jej w spokoju dojść do siebie i odespać ciężkie chwile. W Fundacji, za kilka dni po odzyskaniu sił zostanie wysterylizowana i przygotowana do adopcji.
KARINA

18.03.2020:FAKSIK i ENTER

Tydzień temu w ciągu jednego dnia otrzymaliśmy zgłoszenia o dwóch psiakach. Faksik został wyrzucony z samochodu / i znowu powtórka scenariusza, nikt nie zapamiętał numerów /. Enter przybłąkał się na jedno z podwórek w Krośnie, pani zaczęła go dokarmiać i tak został. Niestety nie mógł zostać na zawsze. Wczoraj oba futrzaczki pojechały do Fundacji z nadzieją na lepsze życie.
Faksik i Enter

15.03.2020:MARTEL vel MARCEL

WIZYTA POADOPCYJNA.
Marcel po okresie adaptacji do nowego miejsca pięknie się zaaklimatyzował i wspaniale sprawuje się jako stróż. Nabrał ciałka i zmężniał /mimo wcześniejszego pozbawienia męskości ;-)/, jest bardzo czujny i zapatrzony w swojego opiekuna.
MARCEL

28.02.2020:PINIOL vel KUBUŚ

Pomogliśmy w adopcji Piniola - Kubusia z forum dogomanii. Zareagowaliśmy na apel dogomaniaczek, które szukały pomocy w sprawdzeniu domu stałego dla Piniola. Po akceptacji domku, pomogliśmy w transporcie psiaka z Warszawy do Krosna i adopcji do nowego domu.
Piniol-Kubuś

24-25.02.2020:Interwencja w Ożarowie Mazowieckim

INTERWENCJA NA WYJEŹDZIE
Zgłoszenie prośby o pomoc dla starszej kobiety, mieszkanki Ożarowa Mazowieckiego, która ma ponad 20 psów i kilka kotów i już nie daje sobie rady z opieką nad licznym zwierzyńcem. Interwencję przeprowadzono w dniach 24.02 i 25.02. 2009. Na miejscu stwierdzono, że na posesji znajdują się 24 psy w tym: 11 suk ( pięć suk wysterylizowanych), 1 szczeniak 3 tygodniowy ( przy matce), 2 szczeniaki 3-4-miesięczne ( zaszczepione 25.02.2020), 1 pies staruszek ok.15-letni, w ciężkim stanie nie wstający samodzielnie ( eutanazja 25.02.2020), 1 pies ok.1-roczny z ciężką padaczką, agresywny, "bez kontaktu"; ( eutanazja 25.02.2020), pozostałe psy i koty przebywające na posesji w dobrym stanie, zadbane. Decyzję o eutanazji podejmowała lekarz weterynarii obecna na wizycie 25.02.2020 r. Ustalono z właścicielką, że jak najszybciej wysterylizuje suki ( pierwszy zabieg został umówiony na 03.03.2020 r). Fundacja udzieli pomocy w znalezieniu domów i adopcji psów.
Interwencja - Ożarów Mazowiecki

25.02.2020:OTERO

Sunia mix malamuta - przybłąkała się do pewnego gospodarstwa w sąsiedniej wsi. Została przygarnięta na tydzień przez dobrego gospodarza, który niestety nie mógł jej zatrzymać. Otero jest bardzo spokojna, spolegliwa wobec ludzi i bojaźliwa w obecności innych psów, nie szuka zaczepki, a wręcz schodzi im z drogi. Jest już w Fundacji.
OTERO

24.02.2020:KASTOR

Pies, który od kilku tygodni błąkał się po Krośnie. Nie jest wychudzony, bo doskonale zna sztuczki przypodobania się człowiekowi. Pięknie się przymila, uśmiecha i wtula łepek pod pachę. Potrafi też bardzo ładnie dawać buzi opierając się brudnymi łapkami o klatkę piersiową człowieka, nie zwracając uwagi na np. "białe norki" w które ta klatka jest obleczona ;-). Potrafi dawać łapkę i ślicznie nią prosić o kąski i głaski. Ktoś w końcu zauważył błąkającego się Kastora i dał nam znać. Kastor pojechał już do Fundacji.
KASTOR

22.02.2020:ŁAPKA

Ktoś nazywający siebie człowiekiem wyrzucił maleńką sunię na tory kolejowe, pewnie z nadzieją, że pociąg załatwi problem, z którym on nie miał odwagi się zmierzyć. Dobrzy ludzie zauważyli szczeniaczka i przygarnęli malutką na teren zakładu pracy. Łapka podrosła, zaprzyjaźniła się z panami, którzy uratowali jej życie, opiekowali się nią i pokochali śliczną suczkę. Niestety dyrekcji zakładu nie spodobał się pomysł, żeby na ich terenie mieszkała mała bezdomna suczka. Mimo naszych starań i deklaracji, że Łapkę zaszczepimy, odrobaczymy i wysterylizujemy, zapadła decyzja, że mamy ją natychmiast zabrać.
Łapka jest przemiłą przylepką, która po początkowym okresie niepewności i strachu, pcha się na kolana i domaga pieszczot. Łapka ma ok. 4 miesięcy, jest ślicznie umaszczonym i ciekawskim szczeniakiem. Koty na terenie zakładu pracy goniła w celach zabawowych - nie morderczych. Mamy nadzieję, że Łapka szybko znajdzie dom.
Dziś w nocy jedzie do Fundacji.
ŁAPKA

27.01.2020:SKANER

Psiak, który kilkakrotnie zagrał z nami w "złap mnie, jeśli potrafisz" :-). Po sylwestrowych petardach z jednej posesji na terenie Krosna uciekł owczarkowaty przyjaciel. Rodzina zaginionego rozwiesiła ogłoszenia. Zgłoszono podobnego psa - właściciel pojechał na miejsce i zamiast swojego pupila znalazł wychudzonego Skanera - zabrał go do siebie, umieścił w kojcu i zadzwonił do nas. Zanim dojechaliśmy, Skaner opuścił gościnne progi dając nogę górą przez siatkę kojca. Jeszcze raz sytuacja się powtórzyła. Po kolejnych kilku dniach dostaliśmy zgłoszenie o bezdomnym psiaku w jednej z sąsiednich wsi. Pojechaliśmy na miejsce i okazało się, że to nasz zaginiony Skaner :-) Skaner jest młodym, nieco owczarkowatym psiakiem z czarną kufą. Jest niesamowicie przylepny i ufny. Po przywiezieniu do Fundacji od razu zaprzyjaźnił się z wszystkimi psami i zwiedził wszystkie kąty. Mamy nadzieję, że szybko znajdzie dom, ponieważ szybko potrafi sobie zjednać przyjaciół.
SKANER


27.01.2020:KAJKO w nowym domu

Kajko trafił do domu z ogródkiem i od razu świetnie się dogadał z kilkuletnią córką właścicieli. Zanim zdążyliśmy spisać umowę adopcyjną, oni już szaleli w najlepsze na podłodze salonu :-). Nowy dom Kajko znajduje się 100 m od naszego mieszkania więc będziemy mieli oko na malucha i będziemy obserwować jak dorasta :-).
KAJKO

23.01.2020:KOT

Zgłoszenie z Urzędu Miasta - pod jednym z krośnieńskich bloków leży kot i się nie rusza. Na miejscu okazało się, że kot jest w ciężkim stanie, prawdopodobnie po urazie ( człowiek, samochód ?). Od razu wezwaliśmy weterynarza. Po badaniu okazało się, że kotek niestety jest w stanie agonalnym - białe śluzówki świadczyły o wykrwawieniu, miał rany na łapkach i na pyszczku, uszkodzony kręgosłup. Decyzją weta cierpienia kotka zostały skrócone.

08.01.2020:KAJ

Kaj za TM.
Niestety Kaja nie udało się uratować. Lekarze musieli skrócić jego cierpienie. Żegnaj przytulaczku.
KAJ



06.01.2020:KAJKO

Nieudany prezent pod choinkę?.
Środek dnia, pięknie świecące słońce i 20 stopniowy mróz. W niewielkiej wsi pod Krosnem zatrzymuje się samochód, otwierają się drzwi i w zaspie ląduje mały szczeniak. Na szczęście zauważyła to kobieta o dobrym sercu ( niestety nie zwróciła uwagi na numery samochodu), zabrała malucha i powiadomiła nas. Kajko pojechał do Fundacji i mamy nadzieję, że niedługo nie będzie pamiętał o niezbyt szczęśliwym początku swoich kontaktów z ludźmi.
KAJKO


06.01.2020:FAFIK

Zgłoszenie psiaka, który od wielu dni błąkał się po Krośnie. Jako bezdomniaczka, zgłosili Fafika pracownicy sklepu, w którym sprytny rudzielec kradł ciastka z dolnych półek. Przez kilka dni próbowaliśmy namierzyć złodziejaszka, ale z racji świąt sklep był zamknięty. Po świętach psiak został złapany i przez tydzień przebywał w domu tymczasowym naszej sąsiadki ( dziękujemy za serce okazane Fafikowi). 6 stycznia maluch pojechał do Fundacji razem z Kajem i Kajko.
FAFIK



05.01.2020:KAJ

Zgłoszenie z sąsiedniej gminy. Kolejny bezdomny pies wyrzucony przez "kochającego właściciela", a tu mróz coraz większy. Na miejscu okazało się, że psiak jest strasznie wychudzony i musiał być bity - potwornie boi się mężczyzn. Pierwszy rzut oka na ślicznego bezdomniaczka - wygląda na suczkę w bardzo zaawansowanej ciąży, a w gęstym mimo wychudzenia futrze, kilka kleszczy wielkości ziaren fasoli. Od razu jedziemy do weterynarza. Po zbadaniu konsternacja, to nie suczka, ale pies z ogromnym brzuchem. Może to pęcherz - próba cewnikowania i znowu zaskoczenie, ani kropli moczu. Podejrzenie wodobrzusza ,konieczne USG, ale tu pojawił się problem naszego miejsca zamieszkania ; mała mieścina, a w pobliskiej stolicy województwa , żaden gabinet nie kwapi się do pomocy i odsyła na dzień następny. Mamy związane ręce. Psiak dostał leki przeciwbólowe i przeciwzapalne, my zapewniliśmy mu ciepły kąt, pełną miskę i odrobinę czułości. Jutro ciąg dalszy walki o zdrowie ( oby nie życie), i kochający dom dla nowego przyjaciela. Nasz śliczny, spokojny, przytulasty psiaku, mamy nadzieję, że nam się uda i będziesz jeszcze biegał u boku swojego kochającego Pana ( takiego przez duże P, który nigdy Cię nie opuści)
KAJ