Fundacja
O nas
Regulamin
Statut
Sprawozdania
Prawa zwierząt
Okruchy Cierpienia
Linki
Adopcja
Adopcja
 Adopcja Wirtualna
Porady
Dobre Wieści
Pożegnania
Zwierzęta
Galeria
Zaginęły - OGŁOSZENIA
Identyfikacja
Zwierzęta
Suki duże
Psy duże
Suki średnie
Psy średnie
Suki małe
Psy małe
Opuściły schronisko
Aktualności
Aktualności
Komentarze
Nasze Interwencje
Newsletter
Stop Okrucieństwu
Rzeczywistość w polskich schroniskach
Pseudohodowle
(Nie)ludzkie bestialstwa
Z sali sądowej - wydarzenia w kraju
Z sali sądowej - sprawiedliwość po polsku
Petycje
Pomóż nam
 Podziękowania
Jak nam możesz pomóc
Przekaż nam  
 Podarunek z psim sercem
 Adoptuj Wirtualnie
 Wyślij naszą kartkę do Przyjaciół
Akcje, wydarzenia







Witamy na stronie

Fundacji dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych

"EMIR"










Nasi Przyjaciele:






Nasza Fundacja utrzymuje się wyłącznie z darów prywatnych - nie mamy żadnych dotacji ani nie jesteśmy finansowani przez samorządy terytorialne.
Jesteśmy wdzięczni za wszelkie wsparcie - działalność naszą możemy prowadzić tylko dzięki ofiarności naszych darczyńców.

Bank Śląski O/Grodzisk Maz.
88105019241000002268786056

Przelewy zagraniczne
IBAN:    PL88105019241000002268786056
BIC SWIFT:    INGBPLPW





Wszystkim Darczyńcom
SERDECZNIE DZIĘKUJEMY
za okazane serce i pomoc finansową, która umożliwia nasze działania!!!
Prezes Zarządu Fundacji
Tomasz Sroczyński

Chanshund Animal Care YRBRANDS SABRO AMCF SiePomaga Geulincx CanalPlus Walczymy z okrucieństwem w schroniskach Stop Odstrzałom











Z OSTATNIEJ CHWILI:




30.06.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

SARA

Ok. dziewięcioletnia sunia w typie bernardyna przywieziona aż ze Świdnicy.
Odpowiedzieliśmy na dramatyczny apel o ratunek dla tej starej suki. Apelowała dziewczyna,
która nie mogła pogodzić się z tym, że suka przechodziła „ z rąk do rąk” ,a przez obecnych
właścicieli suka jest dręczona, bita i głodzona. Sama nie mogła jej zatrzymać- zatem
alternatywą było jakieś schronisko i schroniskowy boks na końcówkę życia. Sunia – SARA
( zatrzymamy jej dotychczasowe imię) już jest z nami. Łagodna, spokojna i przyjacielska. W
nadchodzącym tygodniu lekarz ją zobaczy i oceni jej stan.



SABA
Powoli aklimatyzuje się w nowym domu - została adoptowana przez opiekuna
naszej pięknej HELENY, która niedawno zakończyła życie- otoczona miłością i opieką;

HARFA
- badanie usg wykazało, że po zastosowaniu leczenia antybiotykiem i kroplówkach guz zniknął; teraz musimy ją dobrze odkarmić, aby wróciła do swojej dawnej wagi

BRYS
-stan jąder minimalnie się poprawił
powolutku wraca mu energia; spokojny starszy pan wygrzewa stare kości w słońcu ;
doskonale zasymilował się ze stadem; apetyt mu dopisuje
NEL
po kolejnej wizycie kontrolnej; lekarz wet. zaordynował lek, który może zmniejszyć lub
zlikwidować drżenie jej ciała; poza tym sunia radzi sobie dobrze, mimo chwiejnego chodu,
niedowładu tylnych łapek i ślepoty; jets wynoszona do ogrodu na „spacerki”;
- kolejna wizyta kontrolna: zakończono podawanie kroplówek; sunia w dalszym ciągu otrzymuje antybiotyk oraz leki wspomagające krążenie; porażenie żuchwy oraz drżenie całego ciała w sposób widoczny cofnęły się; w dalszym, ciągu utrzymuje się niedowład tylnych łap oraz ślepota; wizyta kontrolna w poniedziałek; jak ustana upały będziemy umawiać konsultację okulisty
w przyszłym tygodniu konsultacja okulistyczna


ZORZA
- we wtorek planowane letnie strzyżenie Zorzy
MAJA, MIJA, TUNIA
-po zabiegach sterylizacji, które przebiegły bez komplikacji


DARY

- dziękujemy naszej wieloletniej przyjaciółce Beacie de Groot za przesłaną karmę;
- dziękujemy uczestnikom naszych bazarków, które są jednym ze sposobów pozyskiwania pieniędzy dla naszych psiaków;

Nieustająco prosimy o pomoc dla naszych psiaków-emiraków. Im obce są najrozmaitsze
zawirowania. Chcą być tu i teraz zdrowe, bezpiecznie i szczęśliwe i chcą codziennie jeść!




REMUS

biedny Remus wrócił z adopcji –( bez komentarza) i znów czeka na dom

NORDI
w zachowaniu Nordi widać jej podeszły wiek; zatraciła swoja dawną ruchliwość i wszędobylstwo, z lubością wyleguje się w słońcu


PSIAKI - EMIRAKI proszą o domy. Wszak najlepsze nawet schronisko nie zastąpi własnej kochającej osoby, własnego miejsca na kanapie czy kawałka własnej podłogi tuż przy nogach opiekuna.
Zwracamy się również prośbą o ew. przekazywanie fantów na bazarki, które będziemy wystawiać dla podratowania kasy. Fanty można wysyłać na adres fundacji. Z góry dziękujemy.

Ponawiamy nasz rozpaczliwy apel o pomoc w utrzymaniu i wyżywieniu naszej gromady.
Sytuacja jest tak tragiczna, że wszelkie zabiegi musimy drastycznie ograniczyć wyłącznie do tych ratujących życie.
Stan fundacyjnej kasy osiągnął poziom depresji na Żuławach!
Walczymy o przetrwanie!

Życie w Emirowie biegnie stałym rytmem wyznaczanym potrzebami naszych psów.
Wszystkim naszym Przyjaciołom życzymy udanych wakacji i nabrania sił na cały następny rok.
Nie zapominajcie ,proszę, o psiakach – emirakach. – codziennie pochłaniają 80 kg karmy + 50 l. posiłku gotowanego ( psy po zabiegach, na diecie oraz drugie karmienie kilku staruszków). Czas jest trudny, co nie oznacza, że się mamy zamiar poddać!




30.06.2014
Pożegnana
Pożegnanie Digita


maj 2014


DŻIGIT - POŻEGNANIE

Miał na imię Dżigit. 4 listopada 2007 roku zobaczyłam Go po raz pierwszy. Przyjechał, wszedł do naszego domu,wszedł w nasze życie. I wszystko sie zmieniło, przewartosciowalo.
Była już wtedy z nami Pusia, sunia, ktora teraz leży obok mnie, ale to Dżigit sprawił, że posiadanie PSA
nabrało innego wymiaru.

Mówiłam o Nim Pies Pierwotny.
Zaadoptowany z Emira.
Po wielu ustaleniach z Panią Krystyną Sroczyńską, przywiózł Go nam taki miły pan, mam zdjęcia z tego wydarzenia.

Przeżyliśmy z Dżigitem sześć , tylko sześć wspólnych lat,najwspanialszych,najbardziej niesamowitych lat mojego życia.

Przy Nim moi synowie wchodzili w dorosłość ,w miedzy czasie dołączył do nas trzeci psiak, Dżigit był ze mną w najtrudniejszych chwilach mojego życia..

Był Psem niezwykłym i niezwykła więź nas łączyła. Wiem,ze brzmi banalnie,ale dokładnie tak było.I mogę pisać o tym do rana.

Już chyba mogę,choć gardło ściska.
Odszedł 6 miesięcy temu.

I ja, choć był czystą radością mojego życia, musiałam o tym zadecydować.
Walczyliśmy o Niego ponad rok, wyjazdy do kliniki we Wrocławiu, do dr Hildebranda, do dr Wrzoska, biopsję, prześwietlenia, rezonans magnetyczny. Ostatnie 6 tygodni był sparaliżowany, ważył 55 kg a my wynosilismy Go na siku, na spacer, zmienialiśmy Mu pozycje..spałam razem z nim na podłodze.

Przegrywalismy..ja wiedziałam i On tez wiedział. I nigdy nie zapomnę Jego spojrzenia tego ostatniego dnia, ostatniego posiłku, ostatniego niesienia na spacerek..

Pożegnanie.

Niewyobrazalny ból. Niewyobrażalna rozpacz.

Moi synowie, przyjaciele,wszyscy kochaliśmy Go ogromnie.

Zaprzyjaźniony lekarz przyjechał do domu,

Trzymałam mojego kochanego,najukochańszego Przyjaciela w ramionach...do Jego ostatniego tchnienia

Pochowalismy Go na naszej działce w skałkach, w miejscu, które bardzo lubił..

Macho jest do Dzigita bardzo podobny.

Nie szukam ciągu dalszego, bo wiem, ze nigdy nie nastąpi

I wiem, ze nic i nikt nigdy nie zapełni tej pustki

Ale myśle,ze już czas..jest w naszym domu miejsce, z czasem pewnie i w naszych sercach..

Nie chodzi o to jak długo Macho jest w Emirze, chodzi wyłącznie o to,czy w jego wieku taka zmiana,

taki stres, nie przyniosą więcej szkody niż pożytku..

Proszę serdecznie pozdrowić Panią Krystynę

p.s.
To był nowotwór kości.
Usadowił sie najpierw w łapie ,potem zajął kręgosłup. Nieoperacyjny.ani w Polsce, ani nigdzie w Europie. Wiem, bo szukałam .
Kocham Kaukazy.
I coś przyrzeklam Dżigitowi

Ewa K. z Dabrowy Gorniczej.




26.05.2014
Wieści z nowych domów




Dobre Wieści od Fagota, Kado, Homera, Morelki & Lexi, Sawy & Simby, Shili - kliknij







26.05.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie


12.05.14 codzienność w Emirowie

SABA
- chyba zwyciężyliśmy choróbsko; Saba przytyła, ma apetyt i...cieczkę
zatem budzi spore zainteresowanie męskiej części stada.

LILI
- dziś odbyła swoją pierwszą podróż do lekarza; w czasie drogi zachowywała się bardzo
spokojnie; została zbadana i odrobaczona. Sunia ma ok. 8 miesięcy, jest nieco zachudzona,
ale zdrowa; wystające żeberko jest być może pęknięte na skutek urazu, ale zgoi się
samoistnie. Planowana sterylizacja 20.05; po 10 dniach zdjęcie szwów, szczepienia i
chipowanie.

TOSCA
20.05 – planowana sterylizacja.

Po tym obie panny zostaną przedstawione do adopcji.


Zgodnie z naszymi procedurami - warunkiem sine qua non oddania psa jest pozytywny
wynik wizyty przedadopcyjnej. Bez względu na znajomości i układy ten warunek musi być
spełniony przed oddaniem każdego psa. Potencjalnych Opiekunów prosimy o zgłaszanie się
na maila fundacji: emir2@interia.pl z podaniem swoich danych , telefonem kontaktowym i
kilkoma słowami informacji o sobie i swoich oczekiwaniach w stosunku do psa.

YOKO
- pod opieką naszej fundacji; suka- staruszka z podejrzeniem choroby pasożytniczej;
głuchoty, schorzeń oczu; obecnie diagnozowna.

TONI
- także po wizycie kontrolnej i oczyszczeniu gruczołów okołoodbytowch;
pobrano krew , aby przekonać się czy jego stan poprawił się w stopniu umożliwiającym
wykonanie zabiegu extrakcji chorych zębów i usunięcia potwornego kamienia nazębnego,
który jest źródłem infekcji.
W minioną sobotę w sprzątaniu pomagały wolontariuszki – psiaki-emiraki – dziękują.



26.05.14 codzienność w Emirowie

BRYŚ już po wizycie u lekarza:
- temp 39,6
- wiek ok. 18-19 lat
- zagłodzony
- przewlekłe zapalenie przewodu pokarmowego
- stan zapalny w obrębie dziąseł
- kilka zębów do usunięcia w terminie późniejszym, bo obecny stan nie pozwala na sedację
- zmiany ( nowotworowe?) w obrębie jąder
- zmiany na skórze spowodowane prawdopodobnie złym żywieniem
- zwyrodnienie kręgosłupa i stawów ( terminie późniejszym rtg)
- urazy uszu spowodowane długotrwałą inwazja much
- grzybica w uszach
- stare urazy na głowie, klatce piersiowej i łapach
- widoczny guzek – bez potrzeby usunięcia
- szmery w klatce piersiowej
- pies niedowidzi
- słuch upośledzony

leczenie:
podano kroplówkę + antybiotyk+ lek p/zapalny+ witaminy+ odżywianie pozajelitowe
oczyszczono i zaopatrzono urazy na uszach i ciele
czyszczenie uszu
Synulox przez 7 dni
Immunaoactiv Balance
Esseliv
Oridermyl
jutro kolejna kroplówka
dieta lekkostrawna ( gotowany kurczak + ryż+ marchewka) ; karmienie 2 x dz.

TONI
bardzo źle znosi upały;
dwukrotnie miał problemy z oddychaniem
08.05.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

8.05.2014 codzienność w Emirowie
pro memoriam powtarzam hasło majowe:
”KOCHAJ ZWIERZAKA SWEGO, JAK SIEBIE SAMEGO”

OPEL
nasz don Opello OD DZIŚ już w swoim nowym domku z pięknym ogrodem.
Jego nowa Pani po stracie swojego poprzedniego owczarka ( umarł w wieku 15 lat) nie
mogła sobie znaleźć miejsca w pustym ( jak twierdziła) domu i... trafiła do nas. Opel na razie
nie będzie kastrowany. Tak jak u na będzie żywiony gotowanym mięsem z warzywami i
odrobiną ryżu czy makarony ( powiedziałam, że marudny jest przy jedzeniu. Będzie także pod
opieką tego samego lekarza.
Radość w sercu i kluchy w gardle, gdy kolejny pies, któremu bliżej było do śmierci niż do
życia – zdrowy- rozpoczyna dalsze życie w nowym kochającym domu .
Powodzenia szczęściarzu!!

PIEGA
także w nowym domu wyfrunęła spod opieki naszej emirowej niańki.

ŻORA
po ostatniej fatalnej adopcji – Żora pozostanie w Emirze do swojej śmierci. Byłoby
nieludzkie narażać starego psa a kolejną zmianę miejsca, kolejną traumę. Po tej ostatniej
jeszcze nie wrócił do dawnego stanu – jest bardzo przygaszony.

TONI
apetyt mu dopisuje- Toniś „nabiera masy” ;często wyprowadzany jest do ogrodu
aby „uczestniczył” w pracach ogrodowych; jego aktywność polega wyłącznie wygodnym
ułożeniu się na trawie i uwżnje obserwacji tego co dzieje się dookoła, by po chwili zasypiać..
Widać wyraźnie ,że naturalnym jego środowiskiem jest ...łóżko.

DUDUŚ
drugi z psów zabranych z lasu pod Radzyminem – bardzo powoli zaczyna reagować; boi
się panicznie, je tylko w nocy, ale już na widok człowieka nie zakopuję się z koc; daje się
dotknąć choć jest wyraźnie przerażony; do normalności droga jeszcze daleka – nie tracimy
nadziei. Okazało się, że to piesek- dostał imię DUDUŚ.


3.05.14 codzienność w Emirowie

mokry maj, deszcz siąpi, choć wiosenny – nie przynosi optymizmu. Lata płyną, nasze psy
się starzeją- widzę posiwiałe pyski tych, które przyjmowaliśmy jako szczeniaki czy młode
psy ; niektóre poruszają się znacznie wolniej, a wstawanie przychodzi im z trudem. Mają
opiekę, leczenie, jedzenie i miłości tyle ile możemy dać całej gromadzie i każdemu z nich z
osobna. Nie ograniczają ich kraty- widzą niebo, mają codzienny kontakt z przyrodą, wylegują
się w cieniu drzew, mają kontakt z ludźmi – ale nie mają swojego jedynego domu; tych
jedynych rąk, których dotyk daje im poczucie bezpieczeństwa i radość i własnego miejsca
na kanapie.

Gorzkie myśli tłuką się w głowie i sprawiają ból. Dlaczego tyle lat czekają? A teraz kiedy się
zestarzały czy mają jeszcze szanse?Czy serce człowieka otworzy się dla starego psa? Czy ten
jedyny będzie z psem i chorobie, w godzinie śmierci? Czy odprowadzi za TM, gdy nie będzie
ratunku ,a ból i cierpienie przesłonią radość istnienia?

Dlaczego?
Dlaczego są jeszcze tutaj?

Czy są zbyt brzydkie, zbyt pospolite aby wzbudzić zainteresowanie? Czy niegodne miłości
człowieka, bo zwyczajne kundle?

Mam przed oczyma codziennie ich sylwetki, ich pyski; jestem z nimi i coraz mi smutniej .

Są z nami - dzielimy z nimi każdy dzień, każdą wiosnę, lato i zimę. W słońcu i wichurze,
w cieple i mrozie jesteśmy razem związani niewidzialną nicią, którą ośmielam się nazwać
miłością- bezwarunkowym uczuciem jakim zostaliśmy przez nie obdarzeni Skazani na siebie
my i one dopóty, dopóki ich i nasze serca biją.

I tak od lat są z nami:

GABI – od 13 lat
od 11 lat:
LISIO
MAŃKA
od 10 lat:
MUCHA
BARI
od 9 lat:
ATENA
od 7 lat:
KAPSEL i KOREK- bracia z Krzyczek
RESZKA z Węgrowa
COLA z Węgrowa
SARI
SALMA i TRAPA- matka z córką z Siedlec
LORD
od 6 lat:
CZARNA
KENZO
MONIA
ZORBA
AMBER
GUSIA
KIRIS
KIMKA
RODAN
MIŁKA
SZPROTKA
GACEK
FRIDO
KARO z Krężela
BYSIAz Krężela
NUTKA z Krężela
od 5 lat:
SKANER
FOX
ENTER
DINO
ŚMIESZEK
ROXA
KAJTEK
DUSZEK
HETMAN
EDI
MURZYN
TEXAS
GNATEK
ŻORA
( tych naszych psów, które są z nami mniej niż pięć lat nie wymieniłam, chociaż to i tak o 5
lat za długo)

Ze smutkiem myślę o ich losie; szanse na adopcje maleją z każdym rokiem. Czy to ja będę je
musiała żegnać przepraszając, że nie potrafiłam znaleźć im domu.

Dlaczego?
Dlaczego?

A jednocześnie tyle jest informacji o powoływaniu na świat nowych psich istnień.
Z bezmyślności? Braku wyobraźni? Braku serca?
Chciałabym krzyczeć do nich wszystkich: idźcie do schronisk, popatrzcie na psy, które tam
żyją, oglądają świat przez kraty, od lat beznadziejnie czekając na domy. Popatrzcie na te
błagalne spojrzenia, na drżące łapy wyciągane prze kraty! Czy po tym widoku wystarczy
wam odwagi, by rozmnażać? na poniewierkę? na cierpienie i na samotną śmierć?

Czy my ludzie mamy do tego prawo?

Wierzący w Boga ( jakby się nie nazywał) wierzący w miłosierdzie, grzechów odpuszczenie
– w stosunku do nas ludzi. A one? bezdomne, opuszczone i samotne – dlaczego ludzkiego
miłosierdzia i ludzkiej miłości nie starcza dla nich?! Czy boskiego miłosierdzia, wystarczy
aby odpuścić ludziom?!

18.04.14 codzienność w Emirowie
coś ta wiosna jakaś niezdecydowania: przyjść, czy nie przyjść- pigwowce kwitną jak oszalałe,
pączki na liliowym bzie,z ziemi nieśmiało wysuwają nosy konwalie, a dziś nad ranem szron
na trawie

SABA
ciągle jeździmy na kroplówki ( dziś była 8)
ma co drugi dzień robione kontrolne badanie krwi- odnotowujemy nieznaczną poprawę
jej stan jest wg opinii lekarza skutkiem poprzednich warunków życia i długotrwałego
pozbawienia opieki lekarsko-weterynaryjnej
w kroplówkach jest także odżywiana pozajelitowo; w karmieniu – dieta, ale Saba słabo je
dostaje antybiotyk, leki wspomagające regenerację wątroby, witaminy

TONI
wyraźnie się ożywił, ma lepszy apetyt, trochę znów przytył
po świętach kontrolne badanie krwi i oczekiwanie czy można wreszcie usunąć mu te chore
resztki zębów

OPEL
nie odstępuje mnie na krok, plącze się pod nogami i..pyskuje na kolegów
pewnie skutkiem podawanych leków ma apetyt wyraźnie lepszy
kontrola po świętach

MAJA
dzika sunia odłowiona w lesie pod Radzyminem już poczuła się bezpieczna i zaufała; ze
szpitalika przeniosła się do mojego łóżka i wraz z Potterem, Toską i Muffim prowadzą akcję
wykańczania materaca – zresztą dość skutecznie

???
drugi pies/suka także odłowiona pod Radzyminem jeszcze nie nawiazuje kontaktu; je tylko
gdy nikogo nie ma w pobliżu; na widok człowieka chowa głowę głęboko pod koc- pozostaje
nam cierpliwie czekać

MANKA i GABISIA
wyraźnie widać po ich zachowaniu liczbę przeżytych lat, tylko BARI jest niezatapialny i
gania po ogrodzie jak młodziak

ŻORA
wraca do siebie po przeżytej traumie związanej z tym, że po 3 miesiącach został oddany na
powrót.; zawinili nieodpowiedzialni ludzie, a stary już bardzo pies, przeżył szok; baliśmy
się, że go stracimy na zawsze; był osowiały, nie jadł, nie wychodził z budy i nie reagował na
swoje imię
a nasze PSIAKI – EMIRAKI one wiedzą swoje i żyją zwyczajnie bez względu na porę roku,
czy dni świąteczne; chcą jeść, pić, wyszaleć się, być zauważone i pogłaskane- ot, normalka.

TESSA , BASZTA, GRANDA
dobre wieści z nowych domów i piękne zdjęcia zdrowych i szczęśliwych psów – wywołały
radość , wzruszenie i dziwną „kluchę” w gardle. Wspaniałym Opiekunom- dziękujemy

ŚWIĄTECZNA PROŚBA
Między, palemkami, rodzinnymi spotkaniami- pomyślcie proszę o tych, co z utęsknieniem
czekają na domy, nie skarżą się, tylko ich oczy wyrażają nieme błaganie: „Dobry Człowieku
– ja zasługuję na Twoją miłość - weź mnie z sobą na zawsze „



28.04.2014
Pożegnana
Pożegnanie Heli


kwiecień 2014


HELA - POŻEGNANIE


27.04.2014 r.
Z niewymownym smutkiem i żalem informuję iż nasza ulubienica NASZA „PIĘKNA
Helena” - oddana opiekunka malutkich wnuków oraz żarliwa obrończyni naszego domostwa
odeszła dzisiejszej nocy.
Od pierwszych dni nie miała problemu z asymilacją. Była kochana i odwzajemniała się tym
samym całym swym wielkim serduszkiem i ogromnym ciałem.
Nigdy nikogo nie ugryzła i nigdy nie wyszła poza teren, mimo iż brama
była otwarta. Rozumiała wszystko co się do niej mówiło.
Nie okazywała cienia złości jak któryś z wnuków zasypiał w jej budzie,
ona sama spała tuż obok na zewnątrz.
Pan Bóg musiał mieć ważny powód zabierając ją od nas.
Co ja powiem moim wnukom jak wrócą jutro i zapytają gdzie jest Helusia?
Serce pęka i słów brak
Piotr L.







Bernardynka HELA –„piękna Helena” jak ją nazywał jej Opiekun. W schronisku od
6.08.2008 – adoptowana 5.12.2009 r. Kochana i rozpieszczana, wolna, radosna żyła jak
prawdziwa królowa ciesząc się przestrzenią i słońcem. Niestety – w nocy z 26/27.04.14 -
HELENA zasnęła na wieki. Musimy się z tym pogodzić. Miała ok. 8-9 lat.
Dziękuje Panu Piotrowi i jego Żonie za dar serca jaki okazali bezdomnemu psu, za miłość
i bezpieczne życie. Hela – bezdomne stworzenie – przeżyła pięć szczęśliwych lat wśród
kochających ludzi.
Szanowni Państwo – Za wasze serca - za jej dobre życie, za radość jaką emanowała –z całego
serca dziękuję
emir
28.04.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

25.04.2014 codzienność w Emirowie

GAPCIA i REMUS
razem zostały adoptowane przez „Przyjaciółkę emiraków” – osobę, która przed laty
adoptowała z Emira psa, Markiza; był z nimi aż do śmierci. Będą mieszkały niedaleko
Warszawy na ogromnym, bezpiecznie ogrodzonym terenie.


SABA
stale na kroplówkach i wielu lekach osłonowych;
wyniki kolejnych badań krwi wskazują na stała powolną poprawę; aby wątroba w pełni się
zregenerowała potrzeba więcej czasu; cały czas przebywa w szpitaliku
jest na diecie; karmiona 2-3 x dziennie – je niechetnie
nie wymiotuje

MIJA
coraz bardziej asymiluje się ze stadem; nie wykazuje zahamowań
apetyt jej dopisuje;
jak tylko skończa się problemy z Sabą - Mija zostanie wysterylizowana


ŻWIREK i ŻUŻEL – braciaki- xeraki
już po kastracji , wyjęciu szwów i szczepieniach
są zdrowe, łobuzują i rosną w górę i wszerz


OPEL- don Opello
zakończyliśmy podawanie wszystkich leków
brzuch zwolna zarasta dość mizernym i rzadkim włosem
Opel próbuje ustawiać stado – z dość mizernym skutkiem
przy jedzeniu wybrzydza
na początku maja wizyta kontrolna i być może zapadnie decyzja o kastracji

MARNE WIEŚ|CI Z OSTATNIEJ CHWILI

nasz siedmioletni komputer właśnie wyzionął ducha – definitywnie; uporczywe próby
reanimowania starowiny zakończyły się totalną klęską

drukarka za każdym razem „długo się zastanawia” wypluwając z siebie zadrukowane kartki
papieru – rzęzi cichutko – o co jej chodzi – nie wiem ,ale ma też 7 lat.

2 telefony komórkowe po wieloletnich przejściach, lądowaniu w wiadrach z wodą, psich
budach, i próbach konsumpcji przez kolejne psie stwory, którym udało się je ściągnąć czy to
z biurka, czy z kieszeni- odeszły w niebyt

wykończony aparat fotograficzny (chyba popełnił samobójstwo oglądając za każdym razem
wyczyny psiaków-emiraków) zastąpił nowy, podarowany przez wieloletnich Przyjaciół.

co mam napisać? spazmatycznie szukamy sponsorów na w/w padłe sprzęty; lub chociaż
ofiarodawców używanych ale „na chodzie” i w dobrym stanie, bowiem na naprawy nas nie
stać.
A wiosna - radosna rozszalała się na dobre .
Samo życie




14.04.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

10.04.2014:

w wiosennym deszczu odżywa po zimie zieleń

ŻUŻEL i ŻWIREK
wczoraj przeszły zabieg kastracji – obaj czują się świetnie

TONI
kontynuujemy wszystkie leki

OPEL
także kontynuacja leków

SABA
podczas wstępnego badania wet. pobrano krew i wykonano usg aby stwierdzić czy nie jest
szczenna. Okazało się ,że Saba nie jest szczenna, ale ma chorą wątrobę; dostaje antybiotyk,
leki osłonowe oraz kroplówki

TOSCA i MIJA
planowane sterylizacje

ADONIS, REMUS
planowane kastracje

ŻORA
po wiosennym strzyżeniu bardzo jest obrażony;

W lesie pod Radzyminem od dłuższego czasu błąkały się 2 psy; oba kompletnie dzikie;
Tomasz odłowił je przy pomocy klatki- łapki; są już w naszej fundacji- jedna to sunia w
typie jamnika długowłosego z poranionym okiem i drobnymi pogryzieniami ( dostała imię
MAJA) drugie – nie wiadomo pies czy suka, ponieważ nie da podejść do siebie. Przebywają
razem w boksie szpitalnym. Z wszelkimi działaniami musimy poczekać aż mnie ich lęk przed
człowiekiem i poczują się u nas bezpieczne.

PODZIĘKOWANIE dla PANI PAULINY F.
za przysłane 3 worki dobrej karmy; nie musze dodawać, że karma zniknęła w psich brzuchach
w okamgnieniu.

Dziennie sypiemy 90 kg karmy suchej oraz gotujemy 40 l. rosołu z kurczakiem, warzywami +
ryż lub makaron – dla psów chorych, słabszych lub tych na diecie. Dodatkowo dostają twaróg
i żółtka jajek oraz inne dodatki wg zaleceń lekarza. Tak więc każdy dzień zaczyna się od
stawiana kotła na gaz.

PODZIĘKOWANIE dla Wydawnictwa KIKA z Katowic
za przekazanie książek na nagrody dla młodzieży.

PODZIĘKOWANIE dla DARCZYŃCÓW, którzy odpowiadają na nasz apel o pomoc w
zakupie nowych bud

4.04.2014:
wczorajsze wizyty kontrolne
TONI

waga 9 kg
temp 38,9
wynik badania krwi był tak niepokojący ,że lekarz zdecydował się na powtórne badania. Stwierdzono
małopłytkowość- 9 płytek krwi ( norma 120-500). W związku z tym zabieg usuwania zębów został
odwołany.
zaordynowano antybiotyk na 10 dni
surowicę odpornościową co 48 h x 3
potem preparat wspomagający odporność podawany co 5 dni
encorton
w dalszym ciągu utrzymujemy podawanie leków nasercowych w takich samych dawkach
kontrolna wizyta za 10 dni


OPEL
waga 32,2
temp 38,5
w badaniu zeskrobin nużeniec w fazie reemisji
skóra bez oznak stanu zapalnego
zaczyna się niewielki porost sierści
istnieje przypuszczenie, że być może na skutek trwałego zniszczenia części cebulek włosowych przez
długotrwałą inwazję nużeńca ( z powikłaniami) całkowity odrost sierści nie nastąpi
prawdopodobnie Opel ma uczulenie pokarmowe ( ponieważ jadł gotowane kurczaki – być może
właśnie na nie jest uczulony). Eliminujemy z jego diety kurczaki i wszelkie drobiopochodne;
przechodzimy na wołowinę. I tu mamy problem, ponieważ Opelek jest totalnym niejadkiem-
akceptował wyłącznie kurczaki. Opel odmawia jedzenia makaronu, ryżu, karmy z puszek, karmy
suchej, nabiału itp. Wczoraj odmówił zjedzenia mielonej wołowiny ( sparzonej wrzątkiem wiec
poszedł spać głodny. Zobaczymy jak będzie dzisiaj.

leczenie:

advocate
steryd w tabl.
lek osłonowy (wątroba)
kąpiele w Peroxyvetcie
nie stosujemy już inwermektyny
wizyta kontrolna za miesiąc

SABA
została odrobaczona

BASZTA
jutro lub w niedzielę jedzie do swojego domu

FAGOT
został adoptowany

26.03. 2014

BASZTA
wczoraj została poddana sterylizacji; zabieg przebiegł bez zakłóceń; Baszta czuje się dobrze.
jeśli nic nieprzewidzianego się nie zdarzy 4.04. zdjęcie szwów i panna może jechać do
swojego domku.

MAGGIE
została adoptowana; zamieszkała z dziewięcioletnim ON-kiem w Podkowie Leśnej.

PAPUSZA
28.04 Papusza jedzie do wymarzonego domu; miejsce w łóżku ma zapewnione a priori;
zamieszka w śródmieściu Warszawy.

TONI
1.04 wizyta kontrolna u lekarza; jeśli będzie trzeba – badanie krwi; potem wiosenna kąpiel i
strzyżenie w naszym zaprzyjaźnionym salonie psie piękności.

OPEL
1.04 wizyta kontrolna, pobranie zeskrobin

TOSCA i MIJA
w kwietniu planowane sterylizacje

REMUS, ŻUŻEL,ŻWIREK, ADONIS ( CZARUŚ)
w kwietniu planowane kastracje

Z OSTATNIEJ CHWILI
30.03 silna grupa przystępuje do wiosennego sprzątania w Emirowie ( będą zdjęcia)








14.04.2014
Wieści z nowych domów




Dobre Wieści od Idy i Baji, Tessy - kliknij







09.03.2014
Podziękowania
„Pomagamy Psiakom emirakom”

Zimowa akcja u naszych Przyjaciół w Przedszkolu Miejskim Nr 3 w Działdowie .
Akcja od lat organizowana przez panią dyrektor Asię Ibusz - kochającą pańcię dwóch emirowych suk: Hany i Gajdy.









09.03.2014
Wieści z nowych domów




Dobre Wieści od Idy i Baji, Tomisia i Sary, Timura i Miszy - kliknij







08.03.2014
Pożegnana
Pożegnanie Dony


marzec 2014


DONA - POŻEGNANIE


DONA umarła. Już nigdy nie usiądzie przy bramie czekając aż wjadę samochodem.Zawsze czujna, strzegąca domu,gotowa bronić nas wszystkich.Nigdy już nie rozloży się przy moich nogach, nie oprze pięknego łba o moje kolana a jej mądre oczy nigdy już nie powiedzą:"nareszcuie jesteś".
Umarła jedna suka.Dlaczego tak pusto w sercu i w ogrodzie?
Tomasz


07.03.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

Codzienność w Emirowie

7.03.14 codzienność w Emirowie

wiosna chyba już nas nie opuści; czas zacząć zdejmować zimowe zabezpieczenia bud i zabrać się za wiosenne porządki

TOKAJ po strzyżeniu i kąpieli pojechał od razu do nowego domu, wyczarowanego przez Julię Julia, która ma wyjątkowo „szczęśliwą rękę”. W nowym domu ( Warszawa) Tokaj zachował się z godnością , wykazał umiarkowane zainteresowanie domowymi kotami i pozwala się uwielbiać.

WILLIAM został adoptowany przez dotychczasowy dt ( Wesoła)

BĄBEL pożegnał gagatkowe stado i również wylądował w nowym domku ( Warszawa)

BASZTA
stan psychiczny Baszty ulega wolnej, ale stałej poprawie; jeszcze tylko powinna troszkę utyć i możemy ją sterylizować

OPEL
mamy szczęście do tych co marudzą przy jedzeniu; Opel do nich należy. Po przebytej chorobie musi znów „podgonić” wagę. Humor mu dopisuje. Stały fragment codziennej gry to pyskówki ze Skanerem, Enterem i Śmieszkiem.

TONI
mimo grymaszenie przy jedzeniu Toni troszkę utył.
Martwi nas jedna sprawa
Otóż od momentu przyjęcia go do nas (19.12.13) Toni ani razu nie zaszczekał, nie zapiszczał. Jedyny dźwięk jaki wydaje to charczenie przy oddychaniu. Że jest bardzo chory, że jest głuchy- to wiemy – ale żeby był też niemy? Zaczynamy podejrzewać, że być może okaleczono go podcinając mu struny głosowe ( zabieg w Polsce nielegalny i jest przestępstwem przeciwko ustawie o ochronie zwierząt- ale jest tajemnicą Poliszynela, że niektórzy wetci - dla kasy- wykonują go.) Mało tego Związek Kynologiczny dopuszcza do wystaw tak okaleczone psy!!!!!!!!!!!!!
Toni jest psem rasowym i rodowodowym. W Księdze Rodowodowej pod NR PKR.IX- 52327 figuruje jako TEN-TALENT Uczniowski Kaprys, zarejestrowany w Częstochowie. Tatuaż NO86; ur.2.01.2006.
HODOWCA: PIOTR KARASIEWICZ z ŁUBOWA
Właściciel ; IWONA FIGLUS z RZĄŚNEJ ( wg naszej info – pseudohodowca)
Szukamy osób, które znają tę hodowlę i tę pseudohodowlę. Być może ktoś kupował stamtąd psy . Jesteśmy zainteresowani wszelkimi opiniami i wiadomościami.
Staramy się ustalić co spowodowało,że Toni nie wydaję z siebie głosu. Choroba? Czy przestępstwo? A jeśli tak, to kto to zrobił? (z pieczątek znamy nazwiska 2 lekarzy wet)Wiemy również, że na tym nie skończyła się tułaczka TONIEGO – został po raz kolejny sprzedany tym razem do pseudohodowli do Legionowa. Kiedy jego stan był tragiczny – pozbyto się go- został oddany niczego nieświadomym osobom, których sprawa przerosła i tak TONI trafił do nas. Mamy informację, że w Legionowie żyje w koszmarnych warunkach jeszcze ok. 20 suk i psów; są chore, nieleczone; jedna suka z chorym okiem lub bez niego. Jednak osoby, które znają te pseudohodowczynię i jej adres odmówiły nam podaniago ( abyśmy mogli interweniować) „bo nie chcą jej narażać:. Tak więc pokrótce wyglądało życie Toniego- samca – maszynki do zapładniania i do przysparzania zysków właścicieom.. Dodam jeszcze ,ze z książeczki zdrowia wynika iż był on odrobaczany w 2009 r. szczepiony przeciwko chorobom zakaźnym po raz ostatni w 2008 r ; przeciwko wściekliźnie jeden jedyny raz w 2008 r. !!
Zatem mamy obraz troski o niego i „opieki” jaka kolejni właściciele go otaczali. TONI jest psem schorowanym ( choć jego stan się nieco poprawił) Wymaga do końca życia codziennego podawania leków nasercowych , uważnej i stałej obserwacji pracy serca( może występowac bezdech) i nerek ; cierpliowści w karmieniu i spokojnych dozowanych spacerów. Zostanie w naszej fundacji do końca swoich dni i już nikt nigdy nie będzie nim poniewierał.
Takie życie zafundowali mu „miłośnicy”.
...”i nie mów mi, że mam kochać ludzi”



22.02.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

Codzienność w Emirowie

OPEL
stan Opla powoli się poprawia; dziś samodzielnie wstał i na stojąco zjadł "śniadanie"; o 10.00 jedziemy na kolejną kroplówkę

DUKAT
Dukat pojechał do nowego domu; ma do dyspozycji wielki ogród i zamieszkał ze swoim Pańciem

DISNEY
błąkał się przy trasie Brwinów- Milanówek; zagłodzony mix w typie gończego; szacowany wiek ok 2- 3 lata. Czy mogliśmy odwrócić oczy i minąć go? NIE! Pies jest już bezpieczny w naszej fundacji. Nie ma widocznych ran ani okaleczeń, nie sprawia wrażenia chorego, jest tylko bardzo wychudzony. Dostał imię DISNEY.

MIJA
Jest łagodna i spokojna; nabiera sił, ma wilczy apetyt; wychodzi niechętnie i na krótko. Jak nabierze ciała i wydobrzeje będziemy ją szczepić, a potem sterylizować.

Pozostała gromada "czuje wiosnę" i jak tylko świeci słońce wyleguje się w jego promieniach



20.02.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie - OPEL

Codzienność w Emirowie

OPEL
 
17.02.14

Zaniepokoił nas stan Opla; był osowiały, nie zjadł swojej porannej porcji – mimo zachęty nie podnosił się. W związku z powyższym zawieźliśmy do go lecznicy. 
Rtg łap i kręgosłupa nie wykazał złamań ani urazów; 
na ciele psa nie ma też śladów pogryzień
Opel postawiony na nogi ma bardzo wygięty kręgosłup i mocno ugięte obie tylne łapy
tylne łapy spuchnięte..
wszystkie węzły chłonne znacznie powiększone
mocz oddaje „kropelkami”
kontrolna waga wykazała, że od ostatniej wizyty utracił 6 kg
leczenie
lek przeciwzapalny i p/bólowy. lek likwidujący opuchliznę, lek odwadniający jeśli nie nastąpi znaczna poprawa rozpoczynamy diagnostykę w kierunku ustalenia czy nie mamy do czynienia z chłoniakiem.
wizyta kontrolna w sobotę 22.02.
Opel przebywa w ogrzewanym boksie w szpitaliku; nie podnosi się samodzielnie
 
18.02.14

Opel nie je, nie pije, nie oddał moczu i nie wstaje; jedziemy do kliniki na kroplówkę i cewnikowanie;
temp.41,1 st.
pies nie wstaje, postawiony nie utrzymuje równowagi;
 na  uciskanie przy badaniu  okolic nerek i pęcherza  oraz dotykanie łap reaguje  rozpaczliwym skowytem-jękiem;
węzły chłonne powiększone
pęcherz niewypełniony
badanie krwi wykazuje bardzo wysoką leukocytozę ( 43.000) oraz zmiany  płytek krwi;
rozważane są 3 hipotezy diagnostyczne: ostra białaczka, chłoniak, bakteryjne zapalenie żył;
problemy z wkłuciem się do żył, które pękają.
kroplówka, antybiotyk. lek  aktywizujący pracę nerek, steryd, lek p/bólowy i p/gorączkowy, odżywiane pozajelitowe;
po podanych lekach temperatura obniża się
po za lekami podanymi w kroplówce kontynuacja leków zaordynowanych pierwszego dnia
w nocy  pojony strzykawką
nie je
 
19.02.14
stan bez zmian
węzły w dalszym ciągu powiększone
opuchlizna i bolesność łap nie ustąpiły
pies osowiały  nie je, nie pije
oddał  kroplami nieco moczu
temp.40.o st
wkłucie dożylne mimo  prób nie powiodło się
kroplówka podawana podskórnie ( leki j.w.)
w nocy strzykawką  podaję rosół z żółtkiem
kontynuacja leków
 
20.02.14
powtórne badanie krwi wykazało spadek leukocytów i poprawę płytek krwi
kroplówka podskórna + leki j.w. + odżywianie pozajelitowe
 białaczka i  chłoniak zostały wykluczone
diagnoza: bakteryjne zapalenie żył + niewydolność nerek
do zaordynowanych uprzednio leków dochodzą leki: zmniejszające podatność na pękanie naczyń krwionośnych i  p/zakrzepowy
rokowania ostrożne.
Po kroplówce dwukrotnie oddał mocz ( kropelkami)
Jutro kolejna kroplówka.
 
Po powrocie z lecznicy zjadł  trochę rosołu ze zmiksowanym kurczakiem i samodzielnie wypił trochę wody podstawionej pod pysk ( sam nie wstaje)
mocz oddaje na leżąco.
Po za podawaniem leków musi być często karmiony aby podnieść jego kondycję ogólną
zalecane: po za gotowanym  kurczakiem z ryżem ,CN Purina Convalescence  lub RC Convalescence
karmienie co 4 godziny ( jeśli się uda)
 
Przeżyliśmy 4 doby , długie ponad 90 godzin, w których rozpacz mieszała się ze świadomością, że robimy wszystko co tylko jest możliwe i dalej jesteśmy bezsilni . A tak naprawdę niewiele możemy; to każe schylić głowę  i  ugiąć kolana  w obliczu własnej ludzkiej niemocy.. Uczy pokory wobec losu .Widziałam zgaszony i błagalny wzrok bardzo cierpiącego psa, miałam świadomość, że być może nadchodzi już kres jego życia. Na Opelka  i nasze szczęście , jego organizm zareagował na podawane leki. Tli się nadzieja, że może  wyjdzie z tego, chociaż pewności nie ma ani lekarz ani tym bardziej my. Teraz jego organizm musi sam uporać się z chorobą nam pozostaje pielęgnować go i czekać.
Kolejne wiadomości jutro
Dziękuję Wszystkim Przyjaciołom za dobre myśli towarzyszące Opelkowi w jego cierpieniu.i – miejmy nadzieję – w jego drodze do zdrowia.



17.02.2014
Codzienność w Emirowie
Codzienność w Emirowie

OPEL
Zaniepokoił nas stan Opla; był osowiały, nie zjadł swojej porannej porcji – mimo zachęty nie podnosił się. W związku z powyższym zawieźliśmy do go lecznicy.
Rtg łap i kręgosłupa nie wykazał złamań ani urazów;
na ciele psa nie ma też śladów pogryzień
Opel postawiony na nogi ma bardzo wygięty kręgosłup i mocno ugięte obie tylne łapy
tylne łapy spuchnięte
wszystkie węzły chłonne znacznie powiększone
mocz oddaje „kropelkami”
kontrolna waga wykazała, że od ostatniej wizyty utracił 6 kg
leczenie
lek przeciwzapalny i p/bólowy. lek likwidujący opuchliznę, lek odwadniający jeśli nie nastąpi znaczna poprawa rozpoczynamy diagnostykę w kierunku ustalenia czy nie mamy do czynienia z chłoniakiem.
wizyta kontrolna w sobotę 22.02.
Opel przebywa w ogrzewanym boksie w szpitaliku; nie podnosi się samodzielnie

FAGOT
Badanie lekarskie nie wykazało żadnych oznak chorobowych
czyszczenie gruczołów okołoodbytowych
czyszczenie uszu
obcięcie pazurów
Fagot ma ok. 7 lat
został zaszczepiony p/ko chorobom zakaźnym i wściekliźnie, zachipowany
Jest gotów do adopcji

CYGAN

Pożegnaliśmy staruszka Cygana ;odszedł cicho tak jak cicho dożywał swoich lat w naszej fundacji. Cygan miał ok. 15-16 lat we fundacji od 26.01.112010 r.
Prawdopodobnie jego stare serce nie miało siły już dłużej pracować.

TONI
kontynuujemy dotychczasowe leczenie; jeszcze lekarz nie zdecydował się na ekstrakcję zębów

GAPCIA i PAPUSZA
jutro zdjęcie szwów posterylkowych
27.02 PAPUSZA – kąpiel i strzyżenie
Obie suki są gotowe do adopcji.



14.02.2014
Fagot
FAGOT – nasz nowy podopieczny

Wczoraj jechałyśmy z atosową na kolejną rozprawę do Sądu w Kielcach.
Pogoda nikczemna, mgła i padający deszcz. Gdzieś między Radomiem a Kielcami musiał, musiał na naszej drodze  pojawić się mały stworek. Widzimy biegnącego drogą jamnika; przebiera małymi nóżkami i co chwila uskakuje przed jadącymi samochodami oraz rozbryzgiwanym  przez nie błotem. Wgniotło nas w fotele z przerażenia, w przewidywaniu co może za sekundy nastąpić. Jedziemy do sądu ; ja- w  czarnym garniturze Magda również „ służbowo”. Czas mamy napięty i.... samochód zatrzymałyśmy kilkadziesiąt metrów dalej; jamniś wytrwale biegł –  nie mogłyśmy cofać aby w panice nie wbiegł wprost pod nadjeżdżające samochody, a ruch poranny spory....kucam nie zważając na błoto i deszcz - gwiżdżę próbując go przywołać – w ręku trzymam bułkę– nasze śniadanie pracowicie przygotowane przez Magdę. Psina wytrwale biegnie w naszym kierunku., Boże..żeby tylko dobiegł szczęśliwie.. Magda blada i roztrzęsiona.....omijajcie go do cholery – to żywe stworzenie... wreszcie jest w zasięgu ręki – już jest nasz; on złapał bułkę a ja jego... i do samochodu. Trzęsący się , mokry usadowił się na tylnym siedzeniu tak, jakby od wieków jeździł samochodem, i dokończył nasze śniadanie oraz popił wodą. Okryty troskliwie kocykiem-  zasnął. Nasz pobyt w sądzie także spędził na drzemce. Potem dostał kolejną porcję ( ale już „psiego” jedzenia),piękną czerwoną obróżkę „od uroku” i imię FAGOT. Spał przez całą drogę jakby odsypiał dni ? godziny? poniewierki na zimnie i głodzie? Wreszcie dotarliśmy do fundacji, a Fagot  do pokoju . Bez wahania odnalazł drogę do łóżka, co spotkało się  ze zdumieniem reszty towarzystwa. Noc spędził w łóżku razem z pozostałymi 6 psami i moją skromną osobą.
FAGOT- czarny podpalany jamninio, jest starym psem  domowym, wie co to jazda  samochodem;  niewątpliwie nie  wychowywał się na wsi, lecz najprawdopodobniej wyrzuconym z samochodu. Jest spokojny, bardzo przyjazny w stosunku do ludzi i niekonfliktowy w stosunku do psów. Na szczęście nie ma widocznych obrażeń ; jest tylko wychudzony i zęby ma w fatalnym stanie. W poniedziałek zawieziemy go na badanie do lekarza.







10.02.2014
Piega
Nowy pensjonariusz - Piega i jej maluchy
Piega urodzona ok 2011 roku, niewielka ok 5 kg sunia a maluchy wg naszych wyliczeń przyszły na świat może 27 albo 28.01.2014. Gdy do nas trafiły, na uśpienie było już więc za późno. Płcią podzieliły sie równo: trzy dziewczynki i trzech chłopaczków.
Ich utrzymanie, odrobaczanie, szczepienia a potem chipowania nie będą, niestety, tanie. Liczymy w tym na Wasza pomoc. Tak samo jak w szukaniu dla nich fajnych domków.
Wierzymy, że się nie zawiedziemy...




Historia zwykła i stara jak świat...Nie ma znęcania, bicia, głodzenia ani trzymania na grubym łańcuchu bez budy...
Ot, ktoś kiedyś dostał od kogoś śliczną białą puchata kuleczkę. Dbał o nią jak potrafił, podobno nawet szczepił, pewnie na swój sposób kochał. Tylko o sterylce nie pomyślał...
I stało się to, co się stać musiało: z puchatej kuleczki wyrosła malutka kudłata suczka i w swoim czasie urodziła szczeniaki. Raz, drugi udało się rozdać maluchy ale za trzecim już nie. Nagle okazało się, że właściciel ma za dużo piesków i że ich nie chce...Chwała mu za to, że nie "rozwiązał" problemu metodą naszych dziadków tylko poszukał pomocy...
Gdy się o nich dowiedzieliśmy, maluchy były jeszcze ślepe, liczyliśmy, że zdążymy... Nie zdążyliśmy - szczenięta przyjechały jedne z otwartymi a drugie z otwierającymi się oczkami. Na uśpienie miotu było za póżno...
I tym sposobem - za brak sterylki - suczka zapłaciła utratą domu a my musimy teraz szukać siedmiu kolejnych, odpowiedzialnych miejsc dla drobiazgu...
Na dobry początek mama dostała na imię Piega a jeden z jej maluchów został nazwany Toto. Nad resztą imion usilnie myślimy :-)

Piega ma około trzech lat a maluchy wg naszych wyliczeń przyszły na świat może 27 albo 28.01.2014. Płcią podzieliły sie równo: trzy dziewczynki i trzech chłopaczków. Panowie to Okey, Bambo i Toto a panie to Fraszka, Biba i Mayla :-)

Ich utrzymanie, odrobaczanie, szczepienia a potem chipowania nie będą, niestety, tanie. Liczymy w tym na Wasza pomoc. Tak samo jak w szukaniu dla nich fajnych domków.
Wierzymy, że się nie zawiedziemy...




10.02.2014
Mija
Nowy pensjonariusz - Mija
Owczarkowata sunia urodzona ok 2004-2006 
Wypatrzona przez naszą Przyjaciółkę na placu, w szczerym polu gdzie trafiła 
gdy została wyrzucona z pobliskiego zakładu pracy, którego pilnowała całe swoje smutne życie, a które i tam nie należało do łatwego. Nie dbano o nią, szczeniła się co roku a gdy zmienił się właściciel, pozbył się psiaka jak niepotrzebnego, starego mebla nie zastanawiając się nawet przez chwilę co stanie się z żywym stworzeniem. 

Dziś Mija jest już w Fundacji Emir, skrajnie wygłodzona w wysokiej ciąży…. Jeśli stan jej zdrowia drastycznie się nie pogorszy, będzie w trybie natychmiastowym sterylizowana. Jest taka słabiutka, delikatna. Gdyby nie wrażliwa na psią krzywde Asia – Mija nadal koczowałaby samotnie wśród maszyn, zimna, głodu i strachu….




10.02.2014
"Bracia Xero"
Nowi pensjonariusze - "bracia Xero" czyli Żwirek i Żużel
Przyjęliśmy z Warszawy dwa szczeniaki łobuziaki - dostały imiona Żwirek i Żużel 
Są nie do rozróżnienia - dostały roboczą nazwę "bracia xero".





10.02.2014
Bazarek
Bazarek
Serdecznie zapraszamy Państwa na bazarek dla naszych psiaków, zorganizowany na Facebook. Dochody z bazarku zostaną przekazane w całości na potrzeby psów przebywających w naszym schronisku.
Bazarek potrwa do 15 lutego 2014 r. do godziny 20 00.











02.02.2014
Wieści z nowych domów




Dobre Wieści od Orso, Leny, Idy i Baji - kliknij







29.01.2014
Pożegnana
Pożegnanie Atosa


styczeń 2014


Atos - POŻEGNANIE

ATOS, Atoniu, nasz Złoty Księciunio zasnął dziś na zawsze.
Chociaż rozum mówi, że podjęliśmy jedyną słuszną decyzję, aby zakończyć jego cierpienie - ale serce wyje z rozpaczy.
Ostatnia noc była dla niego koszmarem - postępujący paraliż spowodował, że nie mógł otwierać pyska, stracił wzrok i poczucie orientacji, ogłuchł, porażenie objęło także łapy.
Rano pojechaliśmy do lekarza, który go miał pod opieką przez wszystkie lata pobytu w naszej fundacji. Lekarz podjął decyzję o natychmiastowym o uśpieniu.
Prawdopodobną przyczyną tego stanu były zmiany w mózgu po udarze jaki przeszedł.
Wolny od cierpienia śpij spokojnie nasze złote cudo, i bądź szczęśliwy razem z naszymi wszystkimi psami, które przyszło nam żegnać przez te wszystkie lata.


Atos, Atoniu, - pies niezwykły, którego tak bardzo krzywdzili ludzie; dwukrotnie skazany na śmierć za nieswoją winę; wrzucony do świńskiego boku w Wieluniu - oszalały z przerażenia, wciśnięty w najdalszy kąt między budę a betonowe ogrodzenie. Oczekiwał na egzekucję- nie wiadomo, czy zostałby uśpiony humanitarnie (w co wątpię) czy jak to było we zwyczaju w Wieluniu otruty kumaryną utopiony w szambie lub zatłuczony .Brany na pętle i polewany wodą gdy wchodzono sprzątać boks, gdzie siedział z 4 dużymi psami;- - jedno tylko potrafił- pokazywać kły w odruchu samoobrony. Byłyśmy z Iwoną po bernardyna, który nie doczekal pomocy. Czy widząc mękę Atosa mogłyśmy tak po prostu wyjechać z niczym? Nie zliczę ile razy mnie pogryzł, ugryzł znienacka - cóż taki był, pies z problemami, pies trudny- ale tak bardzo zapadł w serce. Wśród wielu był jedyny,kochany najbardziej, tak jak matka kocha chore i nieznośne przez chorobę ,dziecko. Pies, który uczył pokory i dawał wielką milość - tak jak umiał!!
27.01.2014
Komentarze
Komentarz dnia

Dziś w programie "Tomasz Lis na żywo" wypowiadał się etyk - profesor UW (nazwiska nie zapamiętałam) i mówił o sprawach i rzeczach ważnych.
Otóż w społeczeństwie polskim następuje zanik wrażliwości moralnej, degrengolada wartości etycznych. Dotyczy to nie tylko lekarzy, którzy z oczu stracili pacjenta jako podmiot swoich działań, a liczą się tylko zyski i procedury; dotyczy to także innych zawodów.
Ten rak toczy całe społeczeństwo. A dlaczego? Otóż zdaniem Pana Profesora przez ostatnie 30 lat zaniechano kształtowania w młodych ludziach postaw humanistycznych i humanitarnych. Wyrosło pokolenie "mieć, a nie być" ; wartością nadrzędna jest dla nich zatem posiadanie lepszego domu, samochodu, markowych ubrań, prestiżowych wakacji. Nie liczy się nic, co nie przynosi materialnych korzyści. Zatem nie pacjent - cierpiący człowiek, nie empatia dla słabszych, nie szacunek dla starości, nie szacunek dla tradycji, bohaterów, dla przeszłości. Teraz zapewne gdyby przyszło stawać do walki o Ojczyznę pierwsze co usłyszelibyśmy- byłoby to pytanie: "za ile".

Słynne „dulce et decorum est pro patria mori” – Horacego - uznano by za śmieszne .

Znaczy tylko chłodna kalkulacja : „czy się opłaci".

Bardzo mnie to poruszyło - tak prawdziwe i tak strasznie smutne stwierdzenia Pana Profesora znajdują całkowite potwierdzenie w tym co dzieje się każdego dnia wokół nas. Autorytety dla młodzieży nie istnieją - nie jest autorytetem ojciec, matka, rodzina; nie akceptuje się także pozytywnych wzorców z naszej przeszłości, które są wykpiwane. Wszystko jest dozwolone. Można bezkarnie deptać świętości narodowe, znieważać prezydentów, lżyć bohaterów, bezcześcić groby, gwizdać na cmentarzach.
Rodzi się pytanie czy to społeczeństwo nażarte, opchane dobrami doczesnymi zreflektuje się, że naród, który depcze swoją przeszłość, spotwarza bohaterów, zatraca poczucie godności człowieka, nie buduje, a niszczy wszystko dookoła - czy taki naród ma szanse przetrwania, czy zatraci swoją tożsamość i zostanie wchłonięty przez magmę tego wszystkiego, co nasi przodkowie uznaliby za marność nad marnościami?

Ponad 400 lat temu Kanclerz Wielki Koronny Jan hrabia Zamoyski powiedział:

„takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”

- dzisiejsza młodzież rzucałaby w niego kostka brukową i wygwizdała





24.01.2014
Emirowo
Codzienność w Emirowie

24.01.14 codzienność w Emirowie
ranek godz.7.00 temp. – 27 stopni C (na termometrze umieszczonym na futrynie okna 1,7 m na wolnej przestrzenie jeszcze mroźniej; przejmujący wiatr;
ślisko – psom rozjeżdżają się łapy – sypiemy piasek, wiadra z woda przymarzły do gruntu; oczywiście zamiast wody jest lód;
odkuwamy, odmrażamy, do ciepłej wody dolewamy oleju
zamarzła woda w piecu ogrzewającym szpitalik (ekipa już pracuje przy uruchomieniu pieca)
padł akumulator w jedynym sprawnym (to za duże słowo, ale jeździł) samochodzie;
walczymy o to, aby nie zamarzła woda w rurach i nie doszło do sytuacji jak przed trzema laty, że musieliśmy do wiosny nosić wodę od sąsiadów, którzy są nam i naszym psom, życzliwi.
Od mrozu pękł i wyłamał się zawias w drzwiach wejściowych do domu stąd mamy sporo świeżego powietrza.
ATOS, BASZTA, TONI, OPEL bez zmian.
Psy w boksach zewnętrznych dobrze znoszą tę pogodę.
Jak tylko skończymy odmrażać rury i uruchamiać piec zabierzemy się za dokładanie słomy do bud.
Na początek lutego zapowiadają jeszcze silniejsze mrozy – strach się bać.
Do wiosny pozostało 56 dni i tyleż nocy



20.01.2014
Baszta
Baszta

Baszta całym swoim ciałem i zachowaniem sygnalizuje paniczny lęk przed człowiekiem. Nie ma różnicy czy jest to ktoś obcy czy osoby jej znane (czyli my). Ucieka unikając bliższego kontaktu; przy próbach zbliżenia do niej, nie wykazuje agresji lecz jest całkowicie sparaliżowana strachem; przypada do ziemi, nieruchomieje i drży. Nie reaguje na wołanie i nie dopuszcza do bezpośredniego kontaktu manualnego (nie daje się pogłaskać) aczkolwiek złapana (do zrobienia np. zastrzyku) nie jest agresywna tylko nieruchomieje. Je bardzo kiepsko; teraz już w naszej obecności podchodzi do miski; wcześniej nie jadła gdy w zasięgu wzroku był człowiek. Wypuszczona na wybieg bardzo dynamicznie reaguje na inne psy – uporczywie szczeka i biega wzdłuż płotu aż do utraty oddechu i wystąpienia piany na pysku. W obawie o jej serce musimy kontrolować i dozować to jej przebywanie na zewnątrz. Wobec psów nie wykazuje agresji raczej unika kontaktu z nimi. W boksie szpitalnym przebywa sama; niszczy zaciekle zarówno swoje plastikowe posłanie, jak i wszelkie koce, czy kołdry jej wkładane (1 kołdra = 1 wieczór)- jest to ewidentny objaw stresu z którym zwierzę nie potrafi sobie poradzić.
Wszelkie próby kontaktu z nią muszą „iść” w rytmie i czasie narzuconym nam przez psa. Nie możemy niczego przyspieszać ani stosować jakichkolwiek rozwiązań wbrew jej woli.
Konkludując: klasyczny objaw stresu po traumie jakiej doznała; jeszcze ciągle brak poczucia bezpieczeństwa i paraliżujący ją lęk przed człowiekiem pozwalają na sformułowanie konstatacji, że to właśnie poprzednie w jej życiu kontakty z człowiekiem były związane z bólem i cierpieniem. Nie wiemy także jak długo trwała jej gehenna i jak głębokie zostawiła urazy w jej psychice. Nam pozostaje cierpliwość i oczekiwanie na dzień, kiedy Baszta poczuje się bezpieczna, zaufa i sama zapragnie kontaktu z człowiekiem. Czasu trwania tego procesu nikt nie jest w stanie oznaczyć. Musimy czekać i wierzyć, że któregos dnia podejdzie i podsunie łeb do pogłaskania.



19.01.2014
Wolontariat
KOŁO WOLONTARIUSZY WŁOCLAWEK

Zarząd Fundacji "EMIR" informuje ,że na posiedzeniu w dniu 20.12.13 powołał Kolo Wolontariuszy we Włocławku.Szefem koła została p. Joanna Jóźwik, a zastepcą p.Magda Milczanowska. Koło załóżylo 8 wolontariuszy.
Przyjmijcie ich otwartym sercem i pomóżcie w każdej potrzebie. Życzymy im wiary w swoje działania, determinacji w ich realizacji .
Witamy w EMIRZE - wśród best of the best!
 
oraz info w działe "wolontariat:
 
KOŁO WOLONTARIUSZY WŁOCLAWEK
Szef Koła; Joanna Jóżwik
 
tel.606-982-921
e-mail: fundcja-emir-wloclawek@o2.pl



19.01.2014
Pożegnana
Pożegnanie Szazy


styczeń 2014


SZAZA - POŻEGNANIE


Witamy
7 lat temu adoptowaliśmy u Was Szazę -brązową nowofundlandkę . Przeżyła u nas prawie 3 lata .Miała bardzo daleko posuniętą kadiomiopatię rozstrzeniową. Ratowaliśmy ją jak szaleni (potężne dawki vetmedinu przez prawie dwa lata) wyciągając z kolejnej zapaści .(...) Była bardzo wrażliwa i wręcz uczuciowa, bo jako jedyna z naszego stadka wyczuwała zły nastrój lub chorobę i przychodziła "pocieszać".Jak na pieska po przejściach(była przecież  z interwencji) była wyjątkowo zrównoważona . Lekarze na SGGW powiedzieli po licznych badaniach, że to wrodzona wada serca i tylko można zapewnić jej lekami komfort tego czasu, który jej pozostał. Co jakiś czas przyjeżdżał do nas pieskowy kardiolog, bo staraliśmy się maksymalnie oszczędzać jej stresu i pomału , niestety zwiększana była dawka vetmedinu i leków towarzyszących. Pokochała nas a my mamy ten komfort psychiczny, że daliśmy jej godne ostatnie dwa z kawałkiem lata życia - w szacunku i miłości, bez bólu, opuszczenia.(...) Miała u nas naprawdę dobre życie i maksymalny komfort mimo choroby do ostatniej chwili. Jej serce , pomimo, że był to młody pies trzepotało się coraz bardziej jak ptak i wystarczyła obecność obcego psa pod naszą bramą (akurat wyszła z domu na spacer) , parę szczeknięć i po prostu upadła i już jej nie było.
Do dziś na tego psa nie mogę patrzeć, choć minęło już kilka lat i mamy jak zawsze małe stadko w domu.
 Najpiękniejsze życzenia od Lidii i Piotra.





19.01.2014
Wieści z nowych domów




Dobre Wieści od Hany, Gajdy, Kado, Sawy, Simby, Snikersa - kliknij







15.01.2014
Ważna informacja
Informacja dotycząca pozyskiwania 1%














Fundacja dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych "EMIR"
Wspierają nas:





Program Partnerski - dostajemy prowizję od każdej kupionej przez Państwa książki


Zarząd Główny, prezes Tomasz Sroczyński
tel. 785 099 099, 601 300 726
emir2@interia.pl
Kontakt z mediami - Krystyna Sroczyńska
Adopcja, adopcja wirtualna
adopcja@fundacja-emir.pl
Webmaster
webmaster@fundacja-emir.pl
NIP 529-16-64-172

Bank Śląski O/Grodzisk Maz.
88 1050 1924 1000 0022 6878 6056

Strona korzysta z plików cookie w celach statystycznych zgodnie z polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Copyright © 2004-2013 by Fundacja Dla Ratowania Zwierząt Bezdomnych EMIR
Kopiowanie oraz rozpowszechnianie zamieszczonych na tej stronie tekstów oraz zdjęć nie jest dozwolone





hit counter for tumblr